REKLAMA

Członek RPP przewiduje wzrost inflacji i "bardzo ostrożne" podwyżki stóp procentowych

2020-11-19 17:00
publikacja
2020-11-19 17:00
Członek RPP przewiduje wzrost inflacji i "bardzo ostrożne" podwyżki stóp procentowych
Członek RPP przewiduje wzrost inflacji i "bardzo ostrożne" podwyżki stóp procentowych
fot. Hubert Mathis / / ZUMA Press

Inflacja w 2021 r. może przekroczyć 3,5 proc., więc w II poł. przyszłego roku możliwe są bardzo ostrożne podwyżki stóp procentowych - powiedział PAP Biznes członek RPP Jerzy Kropiwnicki. Jego zdaniem, wcześniej należy brać pod uwagę zwiększenie skali skupu i klas aktywów, które nabywa NBP.

"Widać szereg czynników, których łączne oddziaływanie może sprawić, że przyszłoroczna inflacja przebije 3,5 proc. W takim scenariuszu trzeba się będzie zastanawiać w II połowie 2021 r., czy nie przystąpić do stopniowych podwyżek stóp procentowych. Cykl podwyżek trzeba będzie przeprowadzić bardzo ostrożnie, więc nie widzę w 2021 r. możliwości powrotu stopy referencyjnej do 1,50 proc. Natomiast w dalszej perspektywie wskazany byłby powrót stóp do takich poziomów, które nam dobrze służyły przez ostatnie kilka lat" - powiedział Kropiwnicki.

"Nadmierne i szybkie zacieśnianie polityki monetarnej w okresie ożywienia byłoby niewskazane. Skuteczność stóp procentowych w pobudzaniu koniunktury jest ograniczona i dużo lepiej wygląda w modelach ekonomicznych, natomiast jako narzędzia hamowania wzrostu gospodarczego stopy procentowe działają bardzo skutecznie" - dodał.

Centralna ścieżka listopadowej projekcji NBP zakłada w 2021 r. średnioroczną inflację na poziomie 2,6 proc., a w 2022 r. 2,7 proc.

Zdaniem członka RPP, argument za podwyżką stóp w przyszłym roku znajduje uzasadnienie także w tym, że dotychczasowe obniżki kosztu pieniądza nie dały "podstawowego i najbardziej oczekiwanego" efektu, na który wskazuje teoria ekonomiczna - nie obserwuje się zwiększonej akcji kredytowej ze strony banków.

"Oczywiście można się cieszyć, że osoby, które wcześniej zaciągnęły kredyty płacą niższe raty, czy że nastąpiło niewielkie osłabienie złotego, co dobrze wpływa na naszą konkurencyjność w eksporcie. To są jednak tylko efekty uboczne – dobrze, że je obserwujemy, ale ważniejsze jest to, że obniżki stóp nie zadziałały do końca tak, jak można było tego oczekiwać" - uważa Kropiwnicki.

Ekonomista jest przeciwnikiem dalszego cięcia stóp, w szczególności na ujemne poziomy.

"Poza tym, polityka zbyt niskich stóp zniechęca do trzymania oszczędności w bankach. Niemal wszyscy posiadają w dzisiejszych czasach konta osobiste, więc całe społeczeństwo ponosi koszty ujemnego oprocentowania depozytów, czy wzrostu opłat za prowadzenie rachunków konta. Wobec powyższego nie ma sensu zastanawiać się nad dalszymi obniżkami stóp. Nie widzę pożytku z ujemnej stopy w warunkach polskiej gospodarki i nie będę się za czymś takim opowiadał. W najwyżej rozwiniętych gospodarkach ujemne stopy mają pewne znaczenie, ale nie na polskim gruncie" - powiedział.

Gdy przyjdzie pora na podwyżki stóp, Kropiwnicki wskazuje, że RPP będzie uważnie będzie przyglądać się polityce fiskalnej.

"Gdyby podwyżki stóp zbiegły się z zacieśnieniem po stronie polityki fiskalnej, to moglibyśmy doczekać powtórki sytuacji gospodarczej, jaka miała miejsce za kadencji prezesa NBP Leszka Balcerowicza i ministra finansów Jarosława Bauca. Dlatego też ubolewam, że zniknęły dostępne niegdyś kanały komunikacji na linii NBP – rząd" - powiedział.

"Gdy zasiadałem w rządzie, przedstawiciel NBP brał udział w posiedzeniach Rady Ministrów, a przedstawiciele rządu byli obecni na posiedzeniach zarządu NBP. Pod koniec lat 90. Górę wzięło jednak przekonanie, że takie praktyki naruszają suwerenność NBP, choć nie wiem w jaki sposób. Jeżeli przedstawiciel NBP nie wtrącał się w debatę na rządzie, to przynajmniej wiedział, co rząd planuje. I vice versa. Kanały dobrego, wzajemnego informowania niestety zniknęły" - dodał.

Kropiwnicki pozytywnie ocenia działania rządu na rzecz zwalczania recesji i luźniejsze podejście do reguł fiskalnych w czasie kryzysu.

"Polityka fiskalna rządu jest bardzo dobrze prowadzona. Cieszę się, że złotym cielcem ekonomistów przestała być równowaga budżetowa i zaniknęła panika dotycząca wielkości długu. Jestem klasycznym keynesistą, więc uważam, że z recesją należy walczyć, a o ostrożnościowe polityki budżetu dbać w okresie dobrej koniunktury" - powiedział.

NALEŻY ROZWAŻYĆ ZWIĘKSZENIE SKALI SKUPU I KLAS AKTYWÓW NABYWANYCH PRZEZ NBP

Zdaniem Kropiwnickiego, obecnie prowadzona polityka w zakresie skupu obligacji na rynku wtórnym przez NBP i stosowanie innych środków niestandardowych jest "rozsądna".

Członek RPP opowiada się przy tym za zwiększeniem skali skupu i klas aktywów, które nabywa NBP. Zaznacza, że na polskim rynku trudno byłoby jednak o odpowiednie aktywa, które mógłby skupować bank centralny.

"Gdy zakłada się, że przez najbliższych kilka dobrych miesięcy nie będziemy ruszać stóp procentowych, czego jestem zwolennikiem, to do rozważenia mogłyby być także inne środki niestandardowe. Należy brać pod uwagę zwiększenie skali skupu i klas aktywów, które nabywa NBP. Z tym jest jednak pewien problem" - powiedział Kropiwnicki.

"RPP miała seminarium, gdzie rozpatrywaliśmy jakie narzędzia są w dyspozycji banku centralnego. Tych środków jest sporo, jednak niektóre z nich nie mogą zostać użyte – nie w sensie prawnym, tylko z braku możliwości, w sensie fizycznym. NBP mógłby skupować obligacje firm, a nawet gdyby trzeba było inne papiery wartościowe przedsiębiorstw, nie tylko spółek Skarbu Państwa, ale pod warunkiem, że te firmy mają dobry rating, że są notowane na giełdzie, bo NBP musi zachowywać zasady zdrowego gospodarowania jako instytucji. Podobne instrumenty w polityce pieniężnej stosuje się w Europie Zachodniej i w USA, więc na żadne negatywne oceny byśmy się nie narazili, ale w Polsce nie ma zbyt wielu firm, które spełniałyby wyśrubowane kryteria banku centralnego" - dodał.

NBP prowadzi od marca operacje zakupu skarbowych papierów wartościowych, a od kwietnia także dłużnych papierów wartościowych gwarantowanych przez Skarb Państwa – na rynku wtórnym w ramach strukturalnych operacji otwartego rynku.

NBP skupił do tej pory obligacje o łącznej wartości nominalnej 105,5 mld zł, w tym 53 mld zł obligacji rządowych i 52,4 mld zł papierów gwarantowanych przez Skarb Państwa obligacji, z czego papiery BGK za 33,6 mld zł i PFR za 18,9 mld zł.

Skala skupu NBP wyraźnie wyhamowała w ostatnich miesiącach. Na aukcjach w okresie marzec-lipiec NBP skupował miesięcznie obligacje za 6,8-43,8 mld zł. Od sierpnia bank centralny zbiera z rynku miesięcznie (na pojedynczych przetargach) obligacje o łącznej wartości nominalnej 0,2-1,3 mld zł.

CENY ADMINISTROWANE, USŁUGI, PŁACA MINIMALNA, KOSZTY ENERGII BĘDĄ PODBIJAĆ INFLACJĘ, PKB WRÓCI DO POZIOMÓW SPRZED KRYZYSU DOPIERO W '22

Kropiwnicki wskazuje, że przyszłym roku można oczekiwać odbicia PKB, choć "nie tak dobrego, jak byśmy sobie życzyli" i wzrostu bezrobocia.

"Wobec ostatnich korekt w prognozach wzrostu na bieżący rok, należałoby również z większym pesymizmem podchodzić do ożywienia w przyszłym roku. Wzrost PKB w 2021 r. nie skompensuje strat tegorocznych i dopiero w 2022 r. nastąpi powrót produktu krajowego do poziomów z 2019 r." - powiedział.

"Oczekiwanie na dostępność szczepionki przeciw Covid-19 powoduje, że na kwestie ewentualnego lockdownu w Polsce należy patrzeć z coraz większym sceptycyzmem. Różnego rodzaju rządowe Tarcze, podobnie jak na wiosnę, pomogą przetrwać firmom, natomiast zatrudnienia w takim stopniu jak poprzednio chronić już nie będą. Można więc spodziewać się, że następna fala przyhamowania gospodarki, będzie się charakteryzowała spadkiem zatrudnienia i wzrostem bezrobocia. To będzie jeden z istotnych elementów krajobrazu gospodarczego" - dodał.

Ważną cechą nadchodzącego ożywienia może być w ocenie członka Rady powrót do wyższych wskaźników inflacji.

"Dużą rolę będą odgrywały wzrosty cen administrowanych, zależnych od decyzji samorządów. Władze lokalne doznały poważnych uszczerbków w swoich dochodach, głównie z tytułu niższych wpływów PIT i CIT. Można więc oczekiwać, że wszystkie opłaty samorządowe będą w 2021 r. szły w górę. Wzrosną ceny komunikacji miejskiej, czy podatki od nieruchomości. Możemy oczekiwać także dużego wzrostu kosztów dla gospodarstw domowych związanych połączeniem - na razie w największych miastach - cen śmieci ze zużyciem wody. Swoją rolę odegra także wzrost płac w następstwie wzrostu płacy minimalnej oraz wzrosty cen ropy na rynkach światowych, bardzo uzależnione od koniunktury gospodarczej" - uważa Kropiwnicki.

"W ostatnich dniach pojawił się nowy element wywierający presję na koszty utrzymania – firmy dostarczające energię elektryczną próbują wymusić od URE podwyżki cen. W dłuższej perspektywie presja na urynkowienie cen może skłonić URE do ustępstw, ale niezależnie od tego, ze względu na politykę UE i opłaty nakładane na niektóre źródła energii, będziemy mieli do czynienia z dalszym wzrostem cen węgla i kosztów pochodnych. To może być dramatyczna zwyżka kosztów" - dodał.

Wśród kolejnych proinflacyjnych czynników Kropiwnicki wskazał: "pełzające" wzrosty cen niektórych usług; odbudowywanie się popytu, także odłożonego; ograniczoną podaż na rynku w związku z mniejszymi możliwościami produkcyjnymi, wejście w fazę realizacji wielkich inwestycji (program drogowy i kolejowy, CPK, plany modernizacyjne niektórych autostrad, budowa Via Carpatia i in.).

Rafał Tuszyński (PAP Biznes)

tus/ asa/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1300 zł premii!

Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1300 zł premii!

Advertisement

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Komentarze (27)

dodaj komentarz
vfdrhbdfmnfx
Dzisiaj w Lidlu pierś z kurczaka 8,45zł/Kg. Cena niespotykana jeszcze rok temu ;)
lorelie
To bezpardonowy atak na młodych wykształconych z wielkich miast - elektorat PO ! Komisja Europejska musi interweniować
dlaczego_nie
Pisowcy wyborcy nie maja zdolności kredytowej... tylko zasiłki i dotacje i 500 plus.... za nich zadłuża się Państwo
vfdrhbdfmnfx
No cóż tych pseudo optymistów zapraszam jutro do Lidla, pierś z kurczaka 8,45KG przed pandemią cena nieosiągalna. Inflacja szaleje jak nic ;)
dlaczego_nie
U Niemca kupować ?!!;)
demeryt_69
Członek Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego przechrztą - cyrk!
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
fortidude
Żeby pojawił się realny problem ze spłatami hipotek w wyniku podniesienia stóp procentowych - te musiały by chyba powędrować do poziomu co najmniej 4-5%.

Nawet jak podniosą do 2% - to może być często miesięczny wzrost o 20-30% (uśredniam, bo to wszystko zależy od kwoty i pozostałego czasu kredytu).

Te
Żeby pojawił się realny problem ze spłatami hipotek w wyniku podniesienia stóp procentowych - te musiały by chyba powędrować do poziomu co najmniej 4-5%.

Nawet jak podniosą do 2% - to może być często miesięczny wzrost o 20-30% (uśredniam, bo to wszystko zależy od kwoty i pozostałego czasu kredytu).

Te 20-30% dotknie wielu osób przez zadłużanie się po korek ale nadal brakuje bardzo dużo do poziomu frankowiczów, moim zdaniem.

No chyba, że ktoś ma inne zdanie :)
lorelie odpowiada (usunięty)
To banki są winne :)

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki