Chiny: parodia rynku

2018-02-12 09:30
publikacja
2018-02-12 09:30

Po najgorszym tygodniu od dwóch lat giełda w Szanghaju ogranicza sprzedaż akcji, a chińscy inwestorzy krytykują regulatora rynku za brak interwencji i oskarżają go oraz Amerykanów o popsucie zbliżających się świąt.

Giełda w Szanghaju / fot. Aly Song / FORUM

Giełdy w Szanghaju i Shenzhen należą do największych na świecie - ich łączna kapitalizacja przekracza 8 bln dolarów - jednak wciąż rządzą się swoimi, nietypowymi jak na symbol kapitalizmu, prawami. Tak jak o modelu gospodarczym Państwa Środka mówi się, że jest to "socjalizm z chińską charakterystyką", tak i giełda jest przykładem "rynku z chińską charakterystyką".

To że Chińczycy mają specyficzne podejście do inwestycji na giełdzie, wiadomo nie od dziś - ceny akcji nie mają prawa spadać, a jeśli tak się dzieje, to na parkiet powinien wkroczyć chiński "plunge protection team", zwany za Murem "drużyną narodową". I tak właśnie wyglądała praktyka przez ostatnie dwa lata - chińska drużyna miała wyraźnie mniejszą cierpliwość niż jej bardziej tajemniczy odpowiednik z USA. Nie raz indeksy traciły po kilka procent przed przerwą śródsesyjną, by na koniec handlu znaleźć się minimalnie pod lub nawet nad kreską. Pekin wprost przyznał, że dba o stabilizację rynku, czyli, mówiąc wprost, nie dopuszcza do dużych spadków cen akcji.

Tym większe musiało być zdumienie inwestorów, gdy władze nie zdecydowały się zainterweniować w ubiegłym tygodniu - podczas fali najgłębszych spadków od dwóch lat. I to tuż przed najważniejszym świętem w Państwie Środka. Chińczycy nie omieszkali wyrazić swojego niezadowolenia w mediach społecznościowych, obwiniając Amerykanów i regulatora rynku (CSRC) o popsucie obchodów Nowego Roku (16 lutego).

Jak informuje "Global Times", ambasada USA dostała ponad 10 000 komentarzy na swoim koncie na Weibo (chiński Twitter), po czym zablokowała możliwość dodawania kolejnych. Chińczykom nie spodobały się noworoczne życzenia od Amerykanów - to w końcu za Oceanem przebudziły się niedźwiedzie, powodując lawinę spadków na giełdach na całym świecie, w tym w Państwie Środka.

Oberwało się również CSRC i osobiście szefowi regulatora - Liu Shiyu. Bloomberg cytuje wpis jednego z anonimowych użytkowników: "Panie Ambasadorze, czy Liu Shiyu jest waszym agentem w chińskim rządzie? Ten facet zdołał nastawić setki milionów chińskich inwestorów przeciwko Partii Komunistycznej i rządowi". Komentatorzy masowo krytykowali brak interwencji wspierającej ceny akcji, szczególnie w tak newralgicznym okresie roku.

Sytuacja wróciła do normy już po zakończeniu handlu w piątek. Giełda w Szanghaju poinformowała, że wydała ostrzeżenia i ograniczyła możliwość handlu inwestorom generującym duże zlecenia sprzedaży akcji (nie pierwszy raz). Bloomberg donosi także, że w weekend CSRC nieoficjalnie zachęcała największych inwestorów do zakupów. O spełnieniu przez nich patriotycznego obowiązku poinformowało już ponad 100 firm.

Kliknij, aby przejść do notowań / Bankier.pl

Dziś indeks szerokiego rynku - Shanghai Composite - zamknął sesję minimalnie na plusie, zyskując 0,76 proc., a CSI300 zrzeszający największe spółki z parkietów w Szanghaju i Shenzhen o 1,29 proc.

Najnowsze wieści zza Muru

Najnowsze wieści zza Muru

Więcej informacji, komentarzy i analiz dotyczących gospodarki Chin znajdziesz w naszej nowej sekcji.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (16)

dodaj komentarz
xiven
komunizm i kapitalizm już nie istnieje, wszystko się wymieszało
sdcs
"Tym większe musiało być zdumienie inwestorów, gdy władze nie zdecydowały się zainterweniować w ubiegłym tygodniu - podczas fali najgłębszych spadków od dwóch lat."

Bo prawdopodobnie nie ma już czego ratować. Potężne zadłużenie, totalne zniszczenie środowiska, gospodarka oparta na technologiach
"Tym większe musiało być zdumienie inwestorów, gdy władze nie zdecydowały się zainterweniować w ubiegłym tygodniu - podczas fali najgłębszych spadków od dwóch lat."

Bo prawdopodobnie nie ma już czego ratować. Potężne zadłużenie, totalne zniszczenie środowiska, gospodarka oparta na technologiach ukradzionych za granicą, bardzo niski PKB na głowę, miliard ludzi żyjących w nędzy - to dzisiejsze Chiny. Kraj na krawędzi bankructwa.
lelo1949
Piszesz głupoty ....byłeś chociaż w Chinach,jedz ,zobacz Szanghaj, Makau,Kanton to ci mózg stanie
sdcs odpowiada lelo1949
Na kredyt i używając ukradzionych technologii to można sobie budować. Popatrz jak się żyje w tych chińskich miastach. Pensje mniejsze od polskich, a ceny dużo wyższe (Szanghaj, Pekin należą do najdroższych miast świata). Albo sprawdź np. dlaczego chińskie samochody nie są dopuszczone do sprzedaży w Europie.
philo128 odpowiada sdcs
Sorry ale chińskie auta sprzedają się w Europie: Volvo. Na chińskich częściach są VW a i honda niektóre modele... To co opisałeś można bardziej do rzeczywistosci w Indiach porównać. Ludziom w Chinach dobrze się żyje. Podatni niziutkie, ceny 5-6 razy niższe, finansowanie nieruchomości bardzo korzystne, pensje wysokie,Sorry ale chińskie auta sprzedają się w Europie: Volvo. Na chińskich częściach są VW a i honda niektóre modele... To co opisałeś można bardziej do rzeczywistosci w Indiach porównać. Ludziom w Chinach dobrze się żyje. Podatni niziutkie, ceny 5-6 razy niższe, finansowanie nieruchomości bardzo korzystne, pensje wysokie, nawet średnie zarobki pozwalają na wyższą konsumpcję niż u nas.
talmud
chiny nigdy nie beda mocarstwem - to kraj 3 swiata - pracuja na potege USA

biedni chinczycy pracuja 24h 7 dni na paru komunistycznych cwaniakow ktorzy potem uciekaja na zachod
ryz ryz i jesZcZe raz miska ryzu
nostromo25
Zmien tylko "Chinczycy" na "Polacy", a wszystko bedzie sie zgadzac.
lelo1949
Biedni chińczycy przybywający za pierwszą pracą do Pekinu ,zarabiają równowartość 1600zł a ceny tańsze niż u nas,jedż lepiej do kibucu i nie pisz głupot
ajwaj odpowiada lelo1949
skad to odkrycie :):):)
lelo1949 odpowiada ajwaj
To nie było do ciebie,ale uderz w stół...

Powiązane: Chiny - Analizy i komentarze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki