Chiny odcięte od złota

Maciej Kalwasiński2020-07-01 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2020-07-01 06:00
fot. itti ratanakiranaworn / Shutterstock

W 2020 r. chińska branża złota stanęła na głowie. Import królewskiego metalu spadł niemal do 0, a eksport kilkukrotnie wzrósł. W efekcie po raz pierwszy od lat Chińczycy sprzedawali więcej kruszcu za granicę, niż stamtąd sprowadzali.

W kwietniu do Chin sprowadzono z zagranicy niespełna 5 ton złota, a miesiąc później nieco ponad 3 tony - wynika z danych tamtejszego urzędu statystycznego. W obu przypadkach to o ponad 95 proc. (!) mniej niż rok wcześniej. W ciągu pierwszych 5 miesięcy 2020 r. do Państwa Środka trafiło 119 t (większość zapewne w styczniu), czyli zaledwie 1/4 tego, co w analogicznym okresie roku poprzedniego.

Równocześnie gwałtownie wzrosła sprzedaż złota za granicę. Łącznie eksport wyniósł blisko 33 t, a w samym kwietniu i maju odpowiednio: niespełna 19 t i prawie 5 t. W obu tych miesiącach był zatem wyższy niż import do Chin.

Jest to sytuacja bezprecedensowa w najnowszej historii rynku złota za Murem. Od lat występowała tam zdecydowana dysproporcja między importem a eksportem - Chińczycy wyraźnie więcej metalu sprowadzali, niż sprzedawali za granicą, byli nie tylko największym producentem, ale i konsumentem złota na świecie. W latach 2017-19 import przekroczył 3750 t, a eksport raptem 53 t, był zatem 70-krotnie wyższy.

/ Bankier.pl na podstawie danych chińskiego urzędu statystycznego

Apetyt Chińczyków na złoto słabł już w zeszłym roku. Wówczas przyczyn doszukiwano się m.in. w:

Jednak w tym roku doszło do prawdziwego załamania importu. Czy powyższe czynniki również mogą za tym stać? Pandemia koronawirusa doprowadziła do pogłębienia niektórych z nich: ceny złota jeszcze wzrosły, a dochody setek milionów Chińczyków spadły.

Z drugiej strony mieszkańcy kraju za Murem w obliczu kryzysu zaczęli uważniej oglądać każdego juana, a władze podjęły starania w celu zwiększenia płynności na rynku finansowym. Więcej pieniędzy powinno zatem trafiać na rynek złota, bezpiecznej i stabilnej przystani, szczególnie atrakcyjnej w ciekawych czasach.

Kliknij, żeby zapisać się na webinar Bankier.pl » / Bankier.pl

Być może przeważyły czynniki duszące popyt, wśród których warto wspomnieć jeszcze o znów przyspieszających cenach nieruchomości - ulubionego aktywa inwestycyjnego za Murem.

Być może to podaż została zduszona przez ograniczenie produkcji i transportu bądź niechęć do sprzedaży złota. Zadziałać mogła też niewidzialna ręka państwa - tak jak to było choćby w ubiegłym roku, gdy Pekin administracyjnie ograniczył import złota. Dlaczego? Żeby powstrzymać odpływ kapitału z Chin, potencjalnie zagrażający stabilności finansowej kraju. W I kwartale Państwo Środka odnotowało deficyt na rachunku bieżącym, więc władze mogły się poczuć nieco zagrożone. Z drugiej strony opublikowane nieco później dane wskazują na umykający władzom napływ kapitału za Mur w tym okresie (po 6 latach regularnej, cichej ucieczki).

Zapewne zatem gwałtowne zmniejszenie importu złota do Chin jest efektem obniżenia popytu (wynikającego ze spadku dochodów, odbicia cen nieruchomości i spowolnienia inflacji) na żółty metal przy ciągłej sporej podaży (lata wysokiej produkcji krajowej i importu netto).

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Tanie konto osobiste z kontem oszczędnościowym.

Tanie konto osobiste z kontem oszczędnościowym.

Advertisement

Komentarze (42)

dodaj komentarz
xxpp
To nie jest skomplikowane. Władze zakazały importu.
remo87
Czy wy wszyscy (nabywcy złota) pracujecie na etacie? Pytam, bo jakoś nie mogę uwierzyć w to, że ktoś prowadzi tak lichy interes, że złoto traktuje jako atrakcyjną inwestycję.
zygi44
To nie jest inwestycja (pisałem o tym niżej). Mnie nie interesuje czy złoto jest po 1000 czy 2000 USD. Bo na takich poziomach może pozostać nawet przez kolejne dekady. (no może trochę wyżej, bo inflacja, ale realnie pozostanie na stałym poziomie).

Ale chcę je mieć na wypadek gdy wszystko inne co posiadam straci
To nie jest inwestycja (pisałem o tym niżej). Mnie nie interesuje czy złoto jest po 1000 czy 2000 USD. Bo na takich poziomach może pozostać nawet przez kolejne dekady. (no może trochę wyżej, bo inflacja, ale realnie pozostanie na stałym poziomie).

Ale chcę je mieć na wypadek gdy wszystko inne co posiadam straci wartość.
remo87 odpowiada zygi44
Czyli ubezpieczasz się na wypadek nastania totalnego armagedonu, bo jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie wszystko traci wartość :-) tylko skąd to przekonanie, że złoto ją zachowa :D Jeśli kiedyś dojdzie do takiej katastrofy, której się tak obawiasz to możesz być pewnym, że wartość będzie miało tylko to co Czyli ubezpieczasz się na wypadek nastania totalnego armagedonu, bo jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie wszystko traci wartość :-) tylko skąd to przekonanie, że złoto ją zachowa :D Jeśli kiedyś dojdzie do takiej katastrofy, której się tak obawiasz to możesz być pewnym, że wartość będzie miało tylko to co da Ci schronienie, zapewni bezpieczeństwo i to co będziesz mógł włożyć do gara, złotem się nie najesz i nie ogrzejesz :-)
aganiezgoda75
U nas też eksperci z "mennic" krzyczeli, że złota nie ma rynku a w tym czasie w coininvest nie wyrabiali się z wysyłkami paczek.
zygi44
Większość małych inwestorów naoglądała się wykresów Tesli, CDR itp. i z takim podejściem patrzą na złoto kompletnie go nie rozumiejąc. Nakupowali papierowego złota i oczekują teraz wycen na poziomach 15000 USD. Gdy złoto będzie na takich poziomach, to najpewniej będzie już taki bałagan, że wszyscy będą biegali Większość małych inwestorów naoglądała się wykresów Tesli, CDR itp. i z takim podejściem patrzą na złoto kompletnie go nie rozumiejąc. Nakupowali papierowego złota i oczekują teraz wycen na poziomach 15000 USD. Gdy złoto będzie na takich poziomach, to najpewniej będzie już taki bałagan, że wszyscy będą biegali by jak najszybciej pozbyć się wszelkich upadających walut a złota nigdzie nie będzie, a tam gdzie się ostanie to wyceny będą 2x, 3x ponad spot. A dla świadomych to będzie początek upłynniania złota by powracać na giełdy, itp.
remo87
Czyli, że czas totalnego chaosu i upadku gospodarczego to idealny moment do wejścia na giełdę? :D
jas2
Papierowe złoto do prawdziwego złota ma się tak jak działka na Ziemi do działki na Księżycu.
zygi44 odpowiada remo87
Tak... no prawie. Chodzi o czas, w którym chaos się kończy. Każdy chaos, każdy kryzys bez względu na to jaki by nie był ma swój początek i koniec (czasami kończy się wojną). Wtedy wyceny papierowych aktywów są najniższe, wszyscy są przesiąknięci strachem, itp. Np rok 2002, 2009... Oczywiście, trafienie w dołek Tak... no prawie. Chodzi o czas, w którym chaos się kończy. Każdy chaos, każdy kryzys bez względu na to jaki by nie był ma swój początek i koniec (czasami kończy się wojną). Wtedy wyceny papierowych aktywów są najniższe, wszyscy są przesiąknięci strachem, itp. Np rok 2002, 2009... Oczywiście, trafienie w dołek jest niemożliwe, ale trzeba być tego świadomym, by nie popełnić takiego błędu, że np pobiec ze wszystkimi po złoto np przy wycenach 15000USD/oz. Bo wtedy to już może być czas pozbywania się złota i przerzucenia kapitału na bardzo zdołowane rynki. Ryzyka nadal tam będą, bo mnóstwo firm splajtuje, może nawet całe branże. Pamiętam nagłówki artykułów z czasu apogeum kryzysów: "to już koniec giełd", "inwestorzy odchodzą z giełd na zawsze i przesuwaja kapitał w nieruchomości", itp. Co było kilka lat później? Najlepsze zwroty z papierowych aktywów.

Co do złota - ludzie ekscytują się za każdym razem jak zmieni wartość o 5%. A ja twierdze, że złoto to hedge do papierowych walut i jego wycena będzie się bująć od 1000 do 2500. Jego wartość nominalnie pewnie będzie rosnąć, ale realna pozostanie na pewnych poziomach. No chyba, że właśnie szlag trafi waluty, a z nimi cały system finansowy i papierowe aktywa. Ale to wróci i się odrodzi, to będzie najlepszy czas na zakupy. Każdy będzie wytrzepany i przestraszony, a przede wszystkim zapakowany w żółty metal.

zygi44 odpowiada jas2
Wiesz, ludzie kompletnie tego nie czają. Są brokerzy, papiery, maklerzy, firmy na dobre i złe czasy. Tak jak firmy ubezpieczeniowe... ludzie kupują różne tanie ubezpieczenia w firmach krzakach i są zadowoleni, ale zwykle do czasu gdy zdarzy się coś gdy trzeba poprosić o odszkodowanie.

I tak samo jest ze złotem,
Wiesz, ludzie kompletnie tego nie czają. Są brokerzy, papiery, maklerzy, firmy na dobre i złe czasy. Tak jak firmy ubezpieczeniowe... ludzie kupują różne tanie ubezpieczenia w firmach krzakach i są zadowoleni, ale zwykle do czasu gdy zdarzy się coś gdy trzeba poprosić o odszkodowanie.

I tak samo jest ze złotem, można sobie nim pospekulować na kontraktach czy jakiś tam etfach, ale jeśli kupujesz je z myślą, by przenieść część twojego majątku przez czas zawieruchy to kupujesz fizycznie.

Gdy jest źle to wszystkie chwyty są dozwolone, łącznie z wyłączaniem giełd nie na chwilę jak to miało miejsce w marcu, ale np na dwa tygodnie, miesiące? albo zawieszanie konktretnych papierów na czas nieokreślony lub zezwolenie na handel tylko instytucjonalnym, umarzanie jednostek, papierów, itd. Wszystko zależy od sytuacji, ale banksterka ma nieograniczone pomysły i możliwości. To tylko kwestia tego w jaki sposób te działania wytłumaczyć, szczególnie tej biedniejszej części społeczeństwa: "że bogaci mają za dużo, itp", tak by ci ich poparli. Oni są wstanie zrobić wszystko i to pokazali: w stanach wyciągnęli z kapelusza kilka bilionów zielonych, u nas setki miliardów złotówek. Dlaczego? Bo mogli. Ale mogą przyjść i takie czasy gdy już nie będą mogli, a wtedy będą zabierać.

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki