Chiny: koniec walki z zadłużeniem, czas odpalić kredytową rakietę

analityk Bankier.pl

Gospodarka Państwa Środka zwalnia, waluta słabnie, giełdy spadają, a nad krajem wisi wojna handlowa z USA i zacieśniający politykę monetarną Fed. Jaki kurs obierze sternik Xi?

Przed niemal trzema laty władze Chin oficjalnie uznały problem, o którym eksperci mówili od dawna - lata pompowania kredytu w gospodarkę doprowadziły do powstania ogromnego zadłużenia, zagrażającego stabilności finansowej Państwa Środka. Pekin rozpoczął niełatwy proces, przypominający spacer po linie nad przepaścią. Jak podtrzymać wysokie tempo wzrostu gospodarczego i ograniczyć uzależnienie od kredytowej kroplówki? Jak upuścić pacjentowi trochę "złej krwi", ale nie zaszkodzić pacjentowi? Nie można przecież postawić firmom zbyt wysokich barier w dostępie do finansowania, ponieważ nie będą w stanie spłacić wcześniej zaciągniętych kredytów i zaczną bankrutować.

(fot. Thomas Peter / FORUM)

Ten dysonans wyraźnie widać było w chińskich danych. Część z nich wskazywała na znaczące postępy w delewarowaniu, inne - na zatrzymanie procesu gwałtownej ekspansji kredytowej. Jak zwykle w przypadku Państwa Środka, ostateczna interpretacja sprowadzała się raczej do przekonania analityka, który wybierał najbardziej istotny dla niego wskaźnik. Generalny konsensus wskazywał na sukces oddłużania sektora przedsiębiorstw, przy równoczesnym wzroście zadłużenia sektora rządowego i obywateli, pozostających jednak na niskich na standardy światowej poziomach.

W tym roku nad głowami Chińczyków zawisło nowe zagrożenie - prezydent Donald Trump postanowił wypowiedzieć Pekinowi wojnę handlową. Z kolei przedstawiciele Rezerwy Federalnej zasugerowali, że proces podnoszenia stóp procentowych w USA będzie szybszy, niż wcześniej sądzono. Amerykańska polityka umocniła dolara i uderzyła w Państwo Środka, osłabiając juana czy doprowadzając do spadków na giełdach, gdzie notowane są przedsiębiorstwa zadłużone w "zielonych" czy eksportujące do Stanów Zjednoczonych. W lipcu działania Trumpa nabrały rozmachu - po panelach słonecznych i pralkach, stali i aluminium - karne cła objęły 34 mld dol. importu zza Muru, a kilka dni później Waszyngton ogłosił zamiar nałożenia dodatkowych taryf na kolejne 200 mld dol. importu.

Tymczasem pojawiły się głosy, że Pekin przesadził z zaciskaniem pasa i szkodzi realnej gospodarce. W II kwartale tempo wzrostu PKB spadło do 6,7%. Te wyliczenia nie są jednak zbyt wiarygodne, o czym szerzej pisaliśmy w artykule "Gospodarka Chin przyspieszyła po raz pierwszy od 2010 r.". Dość spojrzeć na wykres ilustrujący aktywność gospodarczą, rosnącą w równym tempie od 2014 r.

Tempo wzrostu PKB
Tempo wzrostu PKB (Bankier.pl na podstawie danych chińskiego urzędu statystycznego )

Bardziej znaczące są dane miesięczne. Walka z zadłużeniem odbija się przede wszystkim na inwestycjach, które jeszcze przed kilkoma laty rosły w tempie ponad 20%. rocznie - w dużej mierze za sprawą ogromnych inwestycji infrastrukturalnych, np. budowy dziesiątków tysięcy kilometrów autostrad czy tras kolei wysokich prędkości, gigantycznych mostów i lotnisk itp. W czerwcu nakłady na inwestycje wzrosły zaledwie o 6% w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku - najwolniej od połowy lat 90., dokąd sięgają dane.

Na stosunkowo niskim poziomie pozostaje też produkcja przemysłowa, wyraźnie kulejąca od 2015 r. W niższym niż przed laty tempie zwiększa się sprzedaż detaliczna, choć warto podkreślić, że to właśnie konsumpcja napędza teraz chińską gospodarkę.

Inwestycje [niebieska linia], sprzedaż detaliczna [zielona] i produkcja przemysłowa [czerwona] (skumulowane, %)
Inwestycje [niebieska linia], sprzedaż detaliczna [zielona] i produkcja przemysłowa [czerwona] (skumulowane, %) (Bankier.pl na podstawie danych chińskiego urzędu statystycznego )

Mimo że władze oficjalnie akceptują taki poziom aktywności gospodarczej (w końcu oficjalny cel wynosi 6,5% wzrostu PKB rocznie), to opublikowane słabe (celowo?) dane zachęcają dygnitarzy do podjęcia prób pobudzenia gospodarki.

Zmianę widać już z pewnością w retoryce. Zamiast o delewarowaniu czy ograniczaniu zadłużenia, pod koniec ubiegłego roku do oficjalnej narracji weszło hasło o "zapobieganiu ryzykom finansowym", które ogłoszono jedną z trzech toczonych przez chińskie władze kluczowych "bitew". Wbrew pozorom nie jest to zmiana czysto retoryczna, co wynika ze specyfiki rynku finansowego za Murem. Do niedawna obok (głównie) państwowych banków bardzo istotną rolę pełniły inne instytucje finansowe, należące do tzw. bankowości cienia (z którymi zresztą banki ochoczo współpracowały). Jednak za kadencji Xi ich udział w kreacji nowego kredytu wyraźnie spadł - jeszcze w 2013 r. wynosił 50% total social financing (TSF, najszerszej miary zadłużenia i płynności wyliczanej przez Ludowy Bank Chin), a w kwietniu tego roku już tylko 15%.

Teraz, gdy praktycznie wyeliminowano najbardziej ryzykowne podmioty wraz z najbardziej ryzykownymi (drogimi) produktami finansowymi, Pekin może ogłosić sukces - ryzyko finansowe z pewnością się zmniejszyło. A co z lewarem?

Po okresie stabilizacji w 2017 r. i typowym, wynikającym ze zwiększonego zapotrzebowania na płynność w okresie chińskiego Nowego Roku, wzroście w I kwartale, w ostatnich 3 miesiącach stosunek TSF do PKB ponownie odrobinę spadł*. Nowy dług (flow TSF) jest wyraźnie mniejszy niż w analogicznym okresie zeszłego roku, ale tempu "oddłużania" ciąży spowolnienie nominalnego tempa wzrostu gospodarczego po zeszłorocznym wystrzale napędzanym rosnącymi cenami surowców.

Nominalne tempo wzrostu PKB
Nominalne tempo wzrostu PKB (Bankier.pl na podstawie danych chińskiego urzędu statystycznego i banku centralnego Chin)

Tak liczony produkt krajowy brutto pozwala zilustrować możliwość spłaty zadłużenia dzięki strumieniowi dochodów liczonemu w cenach bieżących. Ma jednak pewne wady - po pierwsze TSF nie uwzględnia wszystkich metod zaciągania długu za pośrednictwem bankowości cienia. Po drugie, w chińskich realiach produkt krajowy brutto tworzą nierzadko nierentowne inwestycje, które nie wygenerują w przyszłości zysków na spłatę zadłużenia zaciągniętego w celu ich realizacji. Wątpliwości wzbudza także sam wskaźnik PKB, bardzo trudny do wyliczenia w przypadku tak ogromnej gospodarki, częściowo opartej na nowoczesnych technologiach (np. handel w internecie), który był ponadto w przeszłości zawyżany przez regionalne władze, chcące zabłysnąć przed partyjną centralą.

To, że analiza chińskich danych przypomina poruszanie się we mgle, nie jest jednak niczym nowym. Dostępne informacje wskazują jednak na to, że kampania delewarowania skończyła się zanim na dobre się zaczęła. Ludowy Bank Chin zdążył już dwukrotnie obniżyć stopę rezerw obowiązkowych banków i kilkukrotnie zaskoczyć sporymi zastrzykami płynności dla systemu bankowego, zrywając z naśladowaniem ruchów Fedu. Część władz regionalnych dostała już z kolei od Pekinu zielone światło dla nowych projektów infrastrukturalnych.

Przewodniczący Xi Jinping musi tymczasowo przenieść oddziały z frontu walki z zadłużeniem na odcinek wojny handlowej z USA. A żołnierzom z pewnością przyda się "kredytowy doping".

*W pierwotnej wersji artykułu pisaliśmy, że wskaźnik wzrósł. Za pomyłkę przepraszamy!

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
47 24 dyktator_kaczka

Spowolnienie wzrostu gospodarczego 6,7 % i to nie przez kwartał czy jeden rok Chiny mają wzrost gospodarczy na poziomie 7 % lecz przez ponad 20 lat z rzędu. Politycy PIS trąbią na cały świat przy pomocy państwowej propagandy że przez jeden kwartał udało się uzyskać minimalnie ponad 5 %. Życzę sobie, polskiej gospodarce i całemu narodowi takich problemów jakie ma rzekomo gospodarka Chin. Przy takich problemach gospodarka Polski była by jedną z największych gospodarek świata a obywatele opływali by w bogactwo.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
15 52 po_co

Bogactwo kraju wcale nie musi przekładać się na bogactwo obywateli, a w Polsce wcale sytuacja gospodarcza i polityczna jest w bardzo dobrym stanie.
Zauważ, że my Polacy nie kłócimy się o to czy ludzie umierają na ulicach tylko o to czy podnieść pielęgniarkom pensje albo czy znajdzie się w budżecie pieniądz na finansowanie osób które z punktu widzenia społeczeństwa są balastem.

Przepraszam jeżeli kogoś obraziłem nie taki był cel, cel to pokazanie że Polska ma problemy pierwszego świata. Ludzie narzekają na problemy ze znalezieniem mieszkania, tymczasem w każdym mieście aż roi się od mieszkań które mają minimalny standard ale i tak znacznie wyższy niż to co oferują mieszkania chociażby w Japonii (dla nas bogatym kraju bo znamy go tylko z propagandowego bełkotu, tymczasem Japończyk mieszka z rodziną w mieszkaniu które u nas nie uchodziło by nawet za pokój dla dziecka).

Jednak zgadzam się z Tobą, że chciałbym widzieć takie wzrosty u nas jak widzimy w Chinach, a tym bardziej przez najbliższe 20 lat. Chciałbym też aby Polska zamiast wydawać 2,5% PKB na NATO wydawała co najmniej 5% na naukę i rozwój technologii bo to w perspektywie 20 lat owocuje stabilizacją gospodarki (mając technologię uniezależniamy się od innych mocarstw, tymczasem to co wymyślimy sprzedajemy za bezcen innym albo zamiast wprowadzać w życie to 5 lat dyskutujemy na temat komu przypadnie kierować inwestycją - tak było np. z technologią wytwarzania grafenu na płytach miedzianych, mogło być eldorado jest guzik bo jest już nowsza i tańsza technologia, natomiast ile było spotkań to już ciężko zliczyć na wszystkich palcach).

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
12 18 aspargin odpowiada po_co

Problemy pierwszego świata? Czyli co? Robienie z problemów jednostek problemów społecznych jak to "wszechpanująca" socjaldemokracja rozpyla wkoło? A co do rozwoju, to jak mają być wymyślane nowe technologie, podnoszone standardy mieszkań, nowe samochody, kiedy żyjemy w piramidzie grabieży państwowej, gdzie na każdym kroku jesteśmy opodatkowani, pod, jakże "wzniosłymi" hasłami walki o "sprawiedliwość społeczną", by jak mówisz, był "w budżecie pieniądz na finansowanie osób które z punktu widzenia społeczeństwa są balastem". Tylko co taki wynalazca jest temu winien, by składać się na takich? Co zwykły pracownik jej winien, by składać się na takich? Jak można rozwijać cokolwiek w tak niemoralnym systemie, gdzie grabież w "celach wyższych" nie jest grabieżą tylko "pomocą państwa"? Dlaczego takimi "społecznymi balastami", jak to określiłeś, nie mogą się zająć inne osoby, tylko państwo? Każdy potrafi stworzyć problem, a potem bohatersko udawać że z nim walczy. Czemu udawać? Bo jak się problem skończy, to pod jakim pozorem ściągać podatki? PIT, składki społeczno-zdorwotne, VAT, akcyza, teraz jakaś danina czy kolejny podatek w paliwie? Jak człowiek się ma bogacić, skoro to się nie opłaca.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
13 19 _justus odpowiada po_co

"Chciałbym też aby Polska zamiast wydawać 2,5% PKB na NATO wydawała co najmniej 5% na naukę i rozwój technologii bo to w perspektywie 20 lat owocuje stabilizacją gospodarki"
D O B R E :). Tylko bez odpowiednio rozbudowanej armii za 20 lat nie będzie ani owoców ani gospodarki ani nawet suwerennego kraju. Kto oszczędza na swojej armii musi kark zgiąć przed armią obcą.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 1 po_co odpowiada _justus

Zgadzam się, niefortunnie to ująłem. Wolałbym aby większy nacisk kładziono na naukę, dużo większy nacisk.
W USA powiązano jedno z drugim i powstała DARPA, która finansuje rozwój technologii wojskowej, a to skutkuje powstawaniem produktów które z pewnym opóźnieniem ale jednak pojawiają się na rynku cywilnym. Podobnie jest ze znienawidzoną NASA, która tak naprawdę stymuluje rozwój sektora kosmicznego.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 4 po_co odpowiada aspargin

Widzisz Ty na sprawę patrzysz politycznie i dobrze, ja natomiast dostrzegam to co Tobie niestety umyka.
W Europie nie było większego konfliktu od niemal 100 lat, a to znaczące osiągnięcie. My żyjemy w spokoju od 30 lat, spójrz co dzieje się u naszych sąsiadów na Ukrainie. Tam dzieciaki giną na ulicach bo komuś zamarzyło się przesunąć granicę, a Ty budzisz się rano i martwisz się o to czy w piekarni będzie ciepłe pieczywo - cholera droższe o 20 gr w porównaniu do poprzedniego roku, gdzie też budziłeś się w ciepłym łóżku z podobnymi problemami.

Ja cieszę się, że urodziłem się i mieszkam w Polsce bo mam tutaj święty spokój. Nikt nie chce mnie zabić za moje przekonania, nikt nie zmusza moich dzieci do niewolniczej pracy, nikt nie ogranicza mi dostępu do edukacji czy opieki medycznej, mogę wyjść na ulicę i narzekać na naszą władzę oraz zarobki, i nie zostanę za to zamknięty czy pobity.
Jest wiele spraw które mi się nie podobają, niemniej narzekanie na to że w Polsce żyje się źle to efekt braku doświadczenia albo wiedzy. W Polsce żyje się dobrze, a nawet bardzo dobrze - szczególnie tym którzy wykazują więcej zaangażowania niż tylko klikanie w pilot po powrocie do domu.

Wiele rzeczy wymaga zmiany, sektor edukacji, prawo pracy, opieka medyczna itd. Niemniej są to zmiany które podnoszą poziom i komfort życia. To wszystko musi kosztować, w Europie dominuje przekonanie, że takie sprawy finansuje państwo. Masz prawo się z tym nie zgadzać ale nie pisz mi tutaj głupot, że nie jest to problem pierwszego świata.
Nie zastanawiasz się czy w najbliższej okolicy (+-100km) znajdziesz lekarza tylko zastanawiasz się czy chcesz mu płacić z publicznych czy z prywatnych pieniędzy, a uwierz mi w większości przypadków nie było by Cię na to stać.

Ja w tym tylko roku wydałem 29 tys. zł na leczenie dzieci, a rok ma jeszcze kilka miesięcy. Wiele osób dysponując takimi pieniędzmi zamiast wydać je na rzeczy istotne kupi nowy samochód, właściwie to ich sprawa ale za kilka lat społeczeństwo doprowadzi się do ruiny. Nieprawdą jest, że szkodzą oni tylko sobie, brak szczepień, leczenia, a nawet niski poziom wykształcenia jest niebezpieczny dla całego społeczeństwa i jeżeli wydaje Ci się, że będąc bogatym jesteś od tego oderwany to niestety nie. Cywilizacja kosztuje, a jak Ci się nie podoba obecny system to przetrenuj inne rozwiązanie, jest wiele legalnych sposobów minimalizowania podatków (bez większych problemów osiągniesz poziom 17% całkowitego opodatkowania wliczając w to wydatki wynikające z VAT zawartym w cenach Towarów) ale zacznie Cię to kosztować pieniądze. Możesz wysłać dzieci do prywatnej szkoły i przedszkoli zapłacisz za taki przywilej w najtańszej opcji 500/1500 zł, możesz korzystać z prywatnej opieki medycznej koszty już podałem, możesz odkładać na emeryturę na własną rękę.
Alternatywy są ale są trudne bo wymagają myślenia, narzekanie tego nie wymaga więc jak sądzisz które rozwiązanie wybierane jest przez statystyczną większość ?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
27 45 sel

Fakt to fakt ,że rozwijają się ponad 5 razy szybciej niż USA i to 20 lat z rzędu..tam już zostały tylko "fejsbuki" zarabiające na informacjach i instytucje finansowe żerujące na całym świecie ,na czym się da , a przemysł upada..., jak zaczną wszyscy wycofywać kapitał z tych funduszy zostaną bez gaci..

! Odpowiedz
8 15 hermetic

Sorry, ale ty w ogóle wiesz o czym piszesz? Popatrz sobie na index Shanghai Composite o ile spadł w ciągu pół roku. A Trump nawet nie pierdnął, tylko o tym pomyślał. Ok, USA ma swoje za uszami, ale mówienie o Chinach, że tak się super rozwijają i zaraz wyprzedzą USA jest dużo na wyrost. Jak USA zacznie, a zacznie z nimi na poważnie, a dolar na indexie nie będzie miał 95 tylko np. 110 albo i więcej, bo do tego zmierzamy, to wtedy smok się mocno zachwieje o ile nie padnie. Najważniejszą walutę mają Stany. A kapitał jak będzie kryzys umocni dolara i popłynie najpierw do amerykańskich obligacji, a później przyjdzie czas na inwestowanie właśnie w firmy przemysłowe.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
12 15 sammler29 odpowiada hermetic

indeksy tylko indeksami :) Owszem , dolar jest obecnie waluta światową ale to nie ten dolar co przed 1971 rokiem. Wiele krajów już sie obudziło a i nawet sprzeciwiło się rozliczeniom w dolarach. Mam nadzieję że Chiny i Rosja , które skupują w ostatnich czasach mnóstwo złota przywrócą kiedyś parytet złota....Pan Erdogan miał rację (trochę przesadził z ta swoją ekonomią) aby rolizczać się w złocie ale nie tylko w dolarach , które są drukowane szybciej niż kiedykolwieg. Ten kraj , który ma najwecej złota to kraj stabilny . Odeszli od złota i nawciskali nam papierowe nic i dalej wciskają a ludzie odkładają ile moga nie zdajac sobie z sprawy z tego że ten pieniadz co odkładają jest **** warty i tylko jeszcze traci z czasem na wartosci, to jest własnie cały wspaniały dolar i FED. Teraz pora na Chiny i na Juana opartego na złocie :)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 29 the_mind_renewed

Tak jest walić kredytowymi rakietami w dług, jak wojna to wojna. W końcu metale szlachetne muszą się poddać! Przypominam w Chinach mamy jeszcze dużo wolnego miejsca do zabudowy pustymi miastami i galeriami. Hasło przewodnie Każdy chińczyk posiada swój pusty własny wieżowiec !

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil