REKLAMA

Chiński gigant słania się pod ciężarem długu

Maciej Kalwasiński2021-07-21 17:30analityk Bankier.pl
publikacja
2021-07-21 17:30
Chiński gigant słania się pod ciężarem długu
Chiński gigant słania się pod ciężarem długu
fot. Qilai Shen / / Bloomberg

Pekin przykręca śrubę deweloperom, starając się zredukować ryzyko destabilizacji krajowych finansów i schłodzić rozgrzany rynek nieruchomości. Szczególnie boleśnie odczuwa to najbardziej zadłużony z nich - Evergrande. Inwestorzy obawiają się, czy firma będzie w stanie pozyskać środki na spłatę zobowiązań.

Akcje Evergrande tąpnęły w tym tygodniu o przeszło 20 proc., po tym jak na rynek dotarły informacje, że od giganta odwracają się banki i lokalne władze.

Pierwszym katalizatorem wyprzedaży były doniesienia o zamrożeniu przez sąd 132 milionów juanów na koncie spółki należącej do grupy. O taki krok wnioskował China Guangfa Bank, poddając w wątpliwość, czy dłużnik będzie w stanie uregulować swoje zobowiązanie zapadające w marcu. Kolejny cios nadszedł z miasta Shaoyang, gdzie miejscowe władze nakazały firmie wstrzymanie sprzedaży, ponieważ nie przekazywała środków ze sprzedaży niewybudowanych mieszkań na rachunek powierniczy. Deweloper w końcu przelał pieniądze i zakaz został zniesiony, ale nie wystarczyło to do odrobienia strat na giełdzie. Przez ostatni rok wycena spółki skurczyła się o dwie trzecie i spadła poniżej 100 mld dolarów hongkońskich (ok. 12 mld dolarów amerykańskich).

Bloomberg

Gwałtownie przecenione zostały również w ostatnich dniach obligacje Evergrande - zarówno denominowane w juanach, jak i dolarach. Rentowności niektórych serii podskoczyły powyżej 30 proc.

Szary nosorożec za trzema czerwonymi liniami

Problemy z zadłużeniem to dla Evergrande nie pierwszyzna, ale ostatnie kilkanaście miesięcy jest dla jednego z największych deweloperów za Murem wyjątkowe trudne. We wrześniu ubiegłego roku władzom spółki udało się dogadać z inwestorami i uniknąć konieczności zwrócenia 130 mld juanów wraz z blisko 14 mld juanów bonusu za niewywiązanie się z umowy o wprowadzeniu spółki córki na giełdę w Shenzhen. Rynkiem wstrząsnął wówczas krążący w internecie list, w którym firma rzekoma starała się wymóc na władzach Kantonu zgodę na IPO, bez którego grupie miałaby zagrażać upadłość. Przed miesiącem z kolei do mediów trafiły informacje, że spółka na gwałt potrzebuje pieniędzy, dlatego oferuje klientom spore obniżki cen mieszkań.

Bieżące problemy z wierzycielami to i tak fraszka w porównaniu z kłodami, jakie pod nogi Evergrande i innych deweloperów rzuca Pekin. W poprzednie wakacje chińskie władze zarysowały przed nimi "trzy czerwone linie": relacja zobowiązań firmy do aktywów nie może przekraczać 70 proc., dług netto - być wyższy niż kapitały własne, a krótkoterminowe zobowiązania - większe niż gotówka (aktywa pieniężne).

Evergrande jest jedynym czołowym deweloperem, który znalazł się poza wszystkimi liniami. Na koniec 2020 r. kapitał obcy wynosił blisko 2 bln juanów, co stanowiło 85 proc. aktywów spółki. Spółka miała w tym roku do spłacenia ponad 300 mld juanów, czyli dwa razy więcej niż dostępnej gotówki. Łączny dług oprocentowany (tj. kredyty czy obligacje) przekraczał 700 mld juanów. Władze firmy zapewniają, że do końca bieżącego roku zamierzają opuścić "czerwoną strefę".

Tonący brzytwy się chwyta

Ale to tylko część jej zobowiązań - do tego dochodzą papiery komercyjne, które Evergrande masowo wystawia poddostawcom, dzięki czemu odsuwa konieczność regulowania bieżących płatności. Reuters wskazuje, że w przypadku notowanej w Hongkongu flagowej spółki-córki zobowiązania z tego tytułu przekraczały na koniec ubiegłego roku 200 mld juanów (o jedną czwartą więcej niż rok wcześniej), a w skali całego holdingu były zapewne jeszcze wyższe.

Wielkość pasywów pompowały również przedpłaty od klientów, którzy wpłacali zaliczkę, kupując "dziurę w ziemi", czyli niewybudowane mieszkanie. To powszechna praktyka w sektorze - jak wyliczył "Wall Street Journal" depozyty od nabywców spuchły w 2020 r. o blisko 30 proc. i stały się największym źródłem finansowania działalności chińskich deweloperów.

Gigant sięga także w mniej typowych kierunkach, choćby zakładając spółkę funkcjonującą w modnym sektorze samochodów elektrycznych. Dzięki temu może ominąć część zasieków ustawionych przez chińskie władze i uzyskać dostęp do finansowania czy tańszej ziemi.

Pieniądze od posiadaczy mieszkań in spe i możliwość przekładania płatności kontrahentom pozwala się utrzymać spółce na powierzchni w obliczu ofensywy regulacyjnej Pekinu naciskającego nie tylko na deweloperów, ale i instytucje finansowe. Pod koniec ubiegłego roku ogłoszono przepisy, na mocy których kredyty na nieruchomości mogą stanowić maksymalnie 40 proc. kredytów udzielonych przez bank. I to jeden z tych największych, bo w przypadku mniejszych instytucji odsetek ma być jeszcze mniejszy. Na razie trwa okres przejściowy, ale sygnał dla sektora finansowego jest jasny - trzeba ograniczyć ekspozycję na nieruchomości.

Za duży, by upaść - za słaby, by samodzielnie iść naprzód

To nie oznacza jednak, że grupa Evergrande jest skazana na niekontrolowany upadek. Bankructwo wywołałoby nie tylko reakcję łańcuchową w sektorze nieruchomości, odpowiadającym za jedną czwartą chińskiego PKB, stanowiącym trzy czwarte majątku Chińczyków i gwarantującym jedną trzecią wpływów do kas władz lokalnych, ale i na rynku finansowym poprzez podważenie zaufania do innych mocno zadłużonych deweloperów czy instytucji finansowych mających potężną ekspozycję na sektor nieruchomości. Pekin chce powstrzymać narastającą od lat falę długu i schłodzić rozgrzany rynek nieruchomości, ale jego kluczowym celem pozostaje utrzymanie stabilności.

Przedstawiciele władz wielokrotnie podkreślali, że to właśnie sytuacja na rynku mieszkań jest najpoważniejszym ryzykiem dla stabilności finansowej Chin, największym spośród tzw. szarych nosorożców, czyli zagrożeń tak wielkich, widocznych i oczywistych - w odróżnieniu od pojawiających się niespodziewanie "czarnych łabędzi" - ale często ignorowanych. Widocznie teraz decydenci uznali, że dłużej problemu nie dostrzegać nie można i czas podjąć bardziej zdecydowane kroki. Ale trudno się spodziewać, by w tak newralgicznym przypadku całkowicie podważyli funkcjonujące od lat za Murem niepisane gwarancje, że w ostateczności firmy, szczególnie te systemowo istotne, mogą liczyć na ratunek państwa.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Sprawdź jak zyskać 300 zł z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź jak zyskać 300 zł z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (8)

dodaj komentarz
pozhoga
,,poddając w wątpliwość"
W wątpliwość się PODAJE, nie poddaje. Nad bilansem, w którym aktywa ZAZWYCZAJ równają się pasywom już mi się nie chce znęcać...
3456
Wychodzi na to że wszystkie kraje na świecie są zadłużone , ,to u kogo to pożyczyli wszyscy jak tak gdzie na księżycu , na marsie.
chlopekroztropek
Przeciętny Amerykanin ma 4 karty kredytowe, a ile ma przeciętny Chińczyk?
przedsiebiorca30
Dwie nogi i dwie ręce, a o co pytasz? :)
sharkhunter
Ponoć chinczycy sie nie zadłużają…
wtomek
"to pasywa firmy zazwyczaj równają się aktywom."- to się normalnie nie znasz, bo to jest sytuacja idealna, która występuje rzadko. Najczęściej pasywa sa większe.
przedsiebiorca30
Znawcy rachunkowości :), uśmiać się można. Chciałbym widzieć bilans w którym aktywa i pasywa się nie równają. To teorie rodem z Korei Północnej. Jak się posługujecie nomenklaturą i zajmujecie głos, to trzeba mieć pojęcie o czym się mówi.
my_kroolik


Na ile ja się znam na rachunkowości, to pasywa firmy zazwyczaj równają się aktywom. Szczerze mówiąc jeszcze nie widziałem bilansu wyglądającego inaczej, o ile tylko księgowa przygotowała go na trzeźwo.

Powiązane: Chiny - Analizy i komentarze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki