REKLAMA

Chcąc pokonać inflację, inwestorzy powinni zaakceptować wyższe ryzyko [Opinia]

2020-11-18 18:52
publikacja
2020-11-18 18:52
fot. Robert Gardziński / FORUM

W obliczu wzrostu inflacji, który jest oczekiwany w najbliższym czasie, i przy zerowych stopach procentowych, lokaty bankowe czy obligacje nie będą w stanie ochronić wartości kapitału. Biorąc to pod uwagę, inwestorzy powinni zaakceptować wyższe ryzyko i zacząć inwestować w akcje - ocenili eksperci na konferencji iWealth Online Investment&Business Summit 2020.

"Myślę, że w horyzoncie najbliższych 12 miesięcy deflacja może wystąpić na świecie w niektórych krajach, na skutek efektów bazy, zmian podatkowych, czy po prostu zachowania gospodarki. Natomiast w Polsce inflacja oscyluje na poziomie około 3 proc. i prawdopodobieństwo, że w najbliższych miesiącach ten efekt spadku cen będzie na tyle silny, żeby wywołać deflację (czy raczej ujemny wzrost cen), wydaje się bardzo małe" - powiedział w trakcie debaty w ramach iWealth Summit, główny strateg Skarbiec TFI Kamil Sobolewski.

Pozostali prelegenci także nie spodziewają się w najbliższym czasie deflacji w Polsce. Oczekują oni wyższej inflacji, a Kamil Sobolewski widzi nawet ryzyko hiperiflacji, rozumianej jako gwałtowna utrata wartości nabywczej pieniądza.

"Istnieje drobne, ale zauważalne prawdopodobieństwo, że obecny globalny bezprecedensowy dodruk pieniądza (FIAT money), nie popartego produkcją dóbr i usług, a rozlewający się na całą gospodarkę, może w pewnym scenariuszu doprowadzić do sytuacji, w której konsumenci na całym świecie uznają, że pieniądze straciły walor, jaki im dotychczas przypisywano, a mianowicie przechowywanie wartości. Takie rozczarowanie pieniądzem mogłoby oznaczać, że moglibyśmy zaobserwować skokową ucieczkę od pieniądza gotówkowego jako sposobu na przechowywanie wartości w czasie" – powiedział Sobolewski.

Prelegenci wyjaśnili, że bardziej prawdopodobny jest jednak scenariusz wysokiej inflacji niż hiperinflacji, gdyż nawet gwałtowny, skokowy wzrost popytu na dobra i usługi konsumpcyjne zostanie zaspokojony przez podaż.

"Będzie natomiast popyt na to, co jest nośnikiem wartości, czyli na aktywa np. w jakiś sposób skorelowane z gospodarką, jak nieruchomości czy akcje. A wtedy to się nie nazywa inflacją, a hossą. Taką hossę - wyobrażam sobie - że możemy przeżywać. Ucieczka od gotówki, ze względu na postępującą utratę zaufania do niej" – dodał Konrad Łapiński, zarządzający funduszem Total FIZ.

BEZ RYZYKA NIE POKONA SIĘ INFLACJI

Konrad Łapiński ocenił, w obliczu wysokiej inflacji, przy bardzo niskich stopach procentowych, inwestorzy będą musieli zaakceptować wyższe ryzyko, żeby ją pokonać.

"Większość klas aktywów, które historycznie pomagały zachować wartość w czasach inflacji czy nawet ją realnie powiększać, jednak wiąże się z akceptacją zmienności. Główną bolączką nie tylko polskich inwestorów jest to, że ta zmienność to coś, co nie specjalnie chcą zaakceptować" – dodał Zbigniew Wójtowicz, prezes Investors TFI.

Prelegenci zgadzają się, że obligacje skarbowe czy fundusze obligacji, a tym bardziej lokaty i depozyty bankowe, nie są w stanie ochronić wartości kapitału. Prelegenci stawiają przede wszystkim na akcje, a także w mniejszym stopniu na nieruchomości i złoto, które historycznie pozwalało wygrać z inflacją.

Wójtowicz zwrócił uwagę, na dostępne w Polsce detaliczne obligacje inflacyjne, które mogą pomóc inwestorom z dużą awersją do ryzyka.

"Cały czas widzimy popyt na obligacje. One są odpowiedzią jedynie dla zerowo oprocentowanych lokat bankowych, ale nie pozwolą na pobicie inflacji, zwłaszcza, jeśli uwzględnimy koszty zarządzania. Trzeba iść w kierunku akcji i tworzyć portfele bardziej zdywersyfikowane. Dobrym rozwiązaniem dla wielu klientów detalicznych, którzy nie mają pomysłu, czy powinni kupić akcje amerykańskie, japońskie, czy też obligacje rynków wschodzących, jest wybór portfeli multi-asset, mocno zdywersyfikowanych, dających ekspozycję na cały świat, mocno kontrolujących koszty i również kontrolujących ryzyko" – powiedział Kamil Mikołajczak, dyrektor zarządzający w Templeton Asset Management TFI.

Jeśli chodzi o inwestowanie w akcje, Kamil Sobolewski zdecydowanie bardziej skłania się ku funduszom zarządzanym aktywnie, niż ostatnio zyskującym na popularności funduszom pasywnym. Dodał, że inwestor powinien zwrócić uwagę na płynność inwestycji, czyli na to, w co inwestuje dany fundusz i czy jest to łatwo spieniężalne.

"Ciekawą propozycją są także produkty ze +zszarganą reputacją+ na polskim rynku, czyli fundusze absolutnej stopy zwrotu. Wydaje się, że 10 proc. portfela w sensownie wybrane fundusze tego typu to dobry pomysł" – powiedział Sobolewski.

Kolejną grupą aktywów, na którą zwrócił uwagę Sobolewski to surowce, inne niż złoto, w które również radzi ulokować około 10 proc. portfela.

"Wszystkie klasy aktywów, takie jak akcje czy obligacje, w ostatnich latach podlegały brutalnemu wpływowi polityki gospodarczej i polityki banków centralnych, natomiast surowce mają za sobą 20 lat bessy. Uważam, że w tej sytuacji powinny znaleźć się w portfelu, nie koniecznie dlatego, że one muszą zarobić, ale dlatego, że w niektórych skrajnych scenariuszach one mogą najlepiej zarabiać i w pewnym sensie amortyzować portfel inwestycyjny" – dodał. (PAP Biznes)

kk/ asa/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Otwórz konto w promocjach: 300 zł premii za otwarcie i polecenie konta

Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: W co warto teraz zainwestować?

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki