REKLAMA
Weekend z Bankier.pl

Ceny energii i słaby złoty - dwa drivery przedświątecznej inflacji. Opinia

2022-04-13 07:40
publikacja
2022-04-13 07:40
Ceny energii i słaby złoty - dwa drivery przedświątecznej inflacji. Opinia
Ceny energii i słaby złoty - dwa drivery przedświątecznej inflacji. Opinia
fot. Sebastian Kocoń / / FORUM

W marcu, jak wynika z szybkiego szacunku GUS, żywność i napoje bezalkoholowe podrożały o 9,2 proc. w porównaniu do marca 2021 roku i o 2,2 proc. w porównaniu do lutego. Niektóre kategorie produktów żywnościowych drożeją jednak w znacznie szybszym tempie. Nawet szalejąca inflacja nie powinna  wpłynąć na tradycyjny wielkanocny koszyk zakupowy. Konsumenci raczej nie zrezygnują z poszczególnych produktów, ewentualnie wybiorą ich tańsze odpowiedniki.

- Nadchodzące święta niestety upłyną pod znakiem inflacji. Sądzę, że będą to różnice na poziomie 20 i więcej procent w podstawowych zakupach, takich jak jajka, komponenty do ciasta, wędliny i inne, jak słodycze. Oczywiście oficjalna inflacja wynosi w zaokrągleniu 11 proc., ale te najczęściej kupowane produkty, w szczególnych momentach takich jak święta, są zdecydowanie droższe niż taki uogólniony wskaźnik. Zatem święta będą drogie - ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes dr Andrzej Faliński, wiceprezes Forum Dialogu Gospodarczego, były dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Szczegółowe dane na temat marcowej inflacji w poszczególnych kategoriach produktów GUS poda 15 kwietnia, ale już szybki szacunek wskaźnika pokazał, że żywność drożeje w szybkim tempie - 9,2 proc. r/r. Chociaż w porównaniu do nośników energii (23,9 proc.) czy paliw (33,5 proc.) to znacznie mniejsza skala wzrostów, to jednak są to poziomy podwyżek nieobserwowane na przestrzeni ostatnich kilku lat. A dodatkowo to uśredniony wskaźnik, bo niektóre produkty żywnościowe drożeją jeszcze szybciej. Dane GUS z pierwszych dwóch miesięcy roku wskazywały, że cała kategoria podrożała o 8,4 proc., ale przykładowo mięso drobiowe, mięso wołowe, cukry, oleje i tłuszcze, zarówno roślinne, jak i zwierzęce, były droższe o ponad 20 proc. w porównaniu ze styczniem i lutym 2021 roku. Jaja w ciągu roku podrożały o 9,6 proc., sery - o 11,7 proc., mąka - o 17,7 proc., a pieczywo - o blisko 17 proc.

- Mamy dwa drivery tej inflacji. Pierwszy to jest kwestia pewnego fiskalizmu ze strony państwa i to, co powoduje u firm koszty stałe, z drugiej strony to jest kwestia różnego rodzaju energii, od elektrycznej po energię, która napędza środki transportowe. Kolejna sprawa, która napędza koszty, szczególnie przed świętami, to jest słaba złotówka, bo to oznacza podrożenie produktów importowanych. Zatem jest kilka czynników, które utrzymują te produkty na coraz wyższym poziomie cenowym, i tak będzie jeszcze moim zdaniem przez dłuższy czas. Tym bardziej że mamy niemalże za ścianą wojnę, w której przynajmniej pod względem humanitarnym i politycznym jesteśmy jakoś zaangażowani - mówi dr Andrzej Faliński.

Jak podkreśla, wzrost cen nie powinien wpłynąć na to, że Polacy nie kupią tradycyjnych świątecznych produktów.

- Wiadomo, że w święta muszą być jajka, wędlina, musi być biały barszcz, muszą być różnego rodzaju chrzany, musztardy, sałatki, to jest po prostu w naszej kulturze, tak jak w kulturze każdego kraju chrześcijańskiego. Te najdroższe produkty, np. najwyższe półki jakościowe wędlin, będą kupowane, ale w mniejszym stopniu. Będą zastępowane tańszymi produktami - mówi wiceprezes Forum Dialogu Gospodarczego. - Nie sądzę, że zmienił się koszyk zakupowy, jeżeli już, to zmienią się proporcje poszczególnych produktów.

Z badania na temat wielkanocnych wydatków Polaków, przeprowadzonego przez Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna na zlecenie KRUK SA, wynika, że 20 proc. Polaków planuje wydać mniej niż przed rokiem, z czego 64 proc. chce mniej kupić, a 26 proc. poszuka tańszych zamienników produktów. 37 proc. ma zaplanowany taki sam budżet jak na święta 2021 roku, ale ze względu na inflację 68 proc. z nich zamierza kupić mniej produktów, a 26 proc. wybierze tańsze zamienniki. Co czwarty ankietowany podkreśla, że na tegoroczne zakupy wielkanocne wyda więcej pieniędzy, z czego aż 91 proc. wskazuje, że wynika to właśnie ze wzrostu cen. Polacy rezygnują m.in. z zakupów dekoracji, prezentów dla dzieci czy wyjazdów do rodziny.

- Ludzie mniej zamożni będą musieli rezygnować z tych produktów, które są najdroższe. Trudno oczekiwać, że ktoś, kto zarabia poniżej średniej krajowej, rzuci się na produkty takie jak np. wędliny importowane, suszona szynka hiszpańska czy też szczególne produkty morskie. Ale jesteśmy tego typu społeczeństwem, że po prostu święta muszą być i one będą w taki czy w inny sposób przygotowane. Nie sądzę, żeby masowym zjawiskiem była rezygnacja z produktów typowo świątecznych, to się nie zdarzy, ponieważ rynek żywnościowy w Polsce jest bardzo obfity i bardzo zróżnicowany cenowo. I z jednej strony rządzi nim jakość, a z drugiej strony rządzi nim pewien przymus kulturowy i te dwa czynniki spowodują, że naprawdę nieliczni zrezygnują, ci najmniej zamożni - ocenia Andrzej Faliński.

Źródło:
Tematy
Zyskaj aż 360 zł premii z kontem Millennium 360°

Zyskaj aż 360 zł premii z kontem Millennium 360°

Komentarze (4)

dodaj komentarz
samsza
Słaby złoty to trzeba wspomóc, najlepiej jak największą grupę,
a że przez to złoty dalej osłabnie, to wspomoże się jakąś grupę, najlepiej jak największą,
a że przez to złoty dalej osłabnie...
właściwie, po co w ogóle wkraczać na taką ścieżkę bez końca, nie można wywalić tych wspierających?
1984
Słaby złoty ale do jakiej waluty? Bo cena względem do euro nie zmieniła się. Za to do dolara owszem, co przy dużym uzależnieniu od importu paliw (ropa i gaz) daje wysoką inflację. Dodajmy do tego niekorzystny kurs euro za które przed wojna trzeba było płacić ok. 1.14$, a teraz widzę 1.08$! Eksportujemy w euro, importujemy w dolarze Słaby złoty ale do jakiej waluty? Bo cena względem do euro nie zmieniła się. Za to do dolara owszem, co przy dużym uzależnieniu od importu paliw (ropa i gaz) daje wysoką inflację. Dodajmy do tego niekorzystny kurs euro za które przed wojna trzeba było płacić ok. 1.14$, a teraz widzę 1.08$! Eksportujemy w euro, importujemy w dolarze więc efekty widać.

Co do energii gaz w Europie ustabilizował się na poziomie ok. 100 euro za MWh czyli poziom sprzed wojny. I trzeba się do takich cen przyzwyczaić lub wyrzucić Fit for 55 do kosza - tertium non datur. W przypadku energii elektrycznej jest inaczej gdyż na polskiej giełdzie wyraźnie tanieje. Od dawna prąd w Polsce należał do najtańszych w EU, a obecnie ta różnica jeszcze bardziej się pogłębia. Niedawno we Francji było 5x drożej (tak, pięć raz drożej!) niż u nas.
chenoch
Walka z pandemią i zielone fanaberie - to prawdziwe drivery inflacji. A do tego marnotrawstwo+.

Powiązane: Święta w finansach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki