Koronawirus uderzy w klientów ubezpieczycieli. "Odroczmy składki na OC"

Skoro jest program wsparcia dla klientów banków na czas epidemii koronawirusa, powinien być też analogiczny dla klientów zakładów ubezpieczeń – proponuje Rzecznik Finansowy. Mówi o składkach za OC, które trzeba płacić, choć auta stoją pod domem i o pieniądzach firm zamrożonych w UKF, których nie sposób wycofać przez horrendalne opłaty.

Rzecznik Finansowy proponuje pakiet rozwiązań, by ochronić klientów ubezpieczycieli
Rzecznik Finansowy proponuje pakiet rozwiązań, by ochronić klientów ubezpieczycieli (Shutterstock)

"Warto rozpocząć dyskusję nad możliwymi rozwiązaniami skierowanymi do osób, które kupują ubezpieczenia” – podaje w oficjalnym komunikacie Mariusz Golecki pełniący funkcję Rzecznika Finansowego. Chodzi m.in. o wprowadzenie specjalnych procedur, które gwarantując ciągłość ochrony ubezpieczeniowej, tymczasowo uwolniłyby konsumentów od kosztów składek. Jak informuje Biuro Rzecznika, zwrócił się on z taką propozycją do Ministerstwa Finansów, Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego oraz Polskiej Izby Ubezpieczeń.

O klientów troszczyć chce się też Komisja Nadzoru Finansowego. Wydała właśnie pakiet zaleceń dla sektora ubezpieczeń. Próbuje nim sprawić, żeby i wilk był syty, i owca cała.

Samochód nie jeździ, ale OC kupić trzeba

Jak podkreśla Rzecznik Finansowy, dla większości gospodarstw domowych największy wydatek ubezpieczeniowy w roku to tzw. OC komunikacyjne. Obowiązkowa polisa dla posiadaczy pojazdów mechanicznych to zazwyczaj wydatek od kilkuset do kilku tysięcy złotych rocznie. Za brak OC grożą kary – w tym roku wyższe niż w 2019 i sięgające już ponad 5 tys. zł.

Również same składki na OC mogą być obecnie dotkliwsze niż dotychczas – zauważa Rzecznik. W związku z przejściem wielu firm na pracę zdalną, w ostatnim czasie przybyło samochodów (tak prywatnych, jak i służbowych) okresowo wyłączonych z ruchu. Auto stoi więc zaparkowane pod blokiem, a polisę opłacić trzeba.

– Zaapelowałem do Ministra Finansów o rozważnie wdrożenia w trybie pilnym przejściowej regulacji umożliwiającej czasowe wycofanie pojazdu z ruchu. To rozwiązanie jest już stosowane w przypadku ciężarówek i autokarów i pozwala - po spełnieniu określonych wymogów - na naliczenie przez ubezpieczyciela co najmniej 95-proc. zniżki w składce. Z pewnością taka ulga byłaby szczególnie istotna dla przedsiębiorców z branż, dla których stawki za OC komunikacyjne są wysokie, a które odczują w swoich bilansach obecną sytuację związaną z pandemią – komentuje Mariusz Golecki.

Odroczenie płatności składek dla aut w ruchu

Wskazana propozycja nie jest jedyną, jaką Rzecznik Finansowy chciałby przedyskutować z odpowiednimi instytucjami. Zwraca także uwagę na tych klientów indywidualnych i firmowych sektora ubezpieczeń, którzy będą mieli problemy z zapłaceniem kolejnych składek, lecz swoich pojazdów używają, w związku z czym ochrona ubezpieczeniowa powinna pozostać nieprzerwana.

Rzecznik proponuje, żeby w przypadku takich osób – dla trwających i kontynuowanych umów - możliwe było odroczenie płatności składek na ubezpieczenie. „Wierzę, że wstrzymanie się z windykacją płatności będzie bardzo dobrze przyjęte przez klientów borykających się z poważnymi problemami z płynnością finansową” – argumentuje swój pomysł, rozważając zastosowanie go także dla umów ubezpieczeń dobrowolnych, tak majątkowych, jak i na życie.

Tymczasowo bez kar?

Koncepcja Rzecznika Finansowego wybiega jeszcze dalej. Zaproponowano, by Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny rozważył czasowe zawieszenie kar za brak obowiązkowego OC wobec tych, którzy nie opłacili składki na czas, a są zmuszeni przemieszczać się samochodem.

– Jednocześnie postulujemy, żeby Fundusz utrzymał praktykę identyfikowania nieubezpieczonych posiadaczy pojazdów mechanicznych. Takie osoby powinny otrzymać informację o braku OC komunikacyjnego i konieczności kontaktu z Funduszem w celu wyjaśnienia sprawy, pod groźbą sankcji w postaci opłaty karnej – wyjaśnia Mariusz Golecki.

Komentarz Polskiej Izby Ubezpieczeń

– Naszym podstawowym zadaniem jest pomoc poszkodowanym. W związku z pandemią skupiliśmy się przede wszystkim na zdalnych procedurach, które zapewniają poszkodowanym bieżącą obsługę, likwidację szkód i wypłatę świadczeń. Pracujemy nad kolejnymi inicjatywami. Będziemy mogli o nich poinformować po konsultacjach z ubezpieczycielami i nadzorem. Wszelkie propozycje muszą mieć przede wszsytkim na uwadze bezpieczeństwo klientów. Nie mogą natomiast uniemożliwiać ubezpieczycielom wypełniania ich podstawowej roli, czyli wypłaty świadczeń. Obowiązkowe OC posiadaczy pojazdów mechanicznych jest umową społeczną, dzięki której ofiary wypadków drogowych mogą otrzymać od ubezpieczycieli niezbędne wsparcie. Jest ono możliwe dzięki składkom, płaconym przez wszystkich kierowców. Inicjatywy proklienckie, nawet w tak trudnych warunkach jak dzisiejsze, nie mogą uniemożliwiać ochrony ofiar wypadków drogowych.
 
~ Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu PIU

Pieniądze zamrożone w UFK

Propozycje, z jakimi do rynku wychodzi reprezentujący konsumentów Rzecznik Finansowy, nie dotyczą wyłącznie typowych ubezpieczeń majątkowych i życiowych. Zdaniem Mariusza Goleckiego środki pieniężne wielu podmiotów, w tym firm, są obecnie zamrożone w produktach o charakterze ochronno-inwestycyjnym. Tego rodzaju produkty często przewidują bardzo wysokie opłaty za wycofanie kapitału przed określonym momentem w czasie.

– W obecnej sytuacji, szczególnie dla niektórych przedsiębiorców, dostęp do tych środków może zapewnić kontynuację działalności. Stąd postuluję o okresowe stworzenie możliwości wycofania środków z tego typu umów, bez ponoszenia „sankcji" w postaci opłaty z tego tytułu – mówi Mariusz Golecki.

KNF nadchodzi z odsieczą inaczej

W temacie wpływu COVID-19 na rynek ubezpieczeń wypowiedziała się ostatnio Komisja Nadzoru Finansowego. W opublikowanym tuż przed weekendem Pakiecie Impulsów Nadzorczych na rzecz Bezpieczeństwa i Rozwoju w obszarze rynku ubezpieczeniowego nadzorca zapewnia, że sektor jest stabilny. Mimo to, w imię minimalizacji ryzyka związanego z pandemią koronawirusa, UKNF zaleca pakiet działań wzmacniających celem ograniczenia wpływu generalnych zmian w gospodarce na ubezpieczycieli oraz ochrony klientów.

Żeby umożliwić zakładom ubezpieczeń skoncentrowanie się na obsłudze klientów, UKNF m.in. zawiesi planowane kontrole podmiotów z tego sektora, zwalniając jego podmioty z najbardziej absorbujących obowiązków sprawozdawczych. Z racji szczególnych okoliczności wywołanych epidemią, UKNF może decydować się na odejście od sankcji wobec nadzorowanego podmiotu.

Komisja obiecuje również przychylniejsze spojrzenie na dokumentację procesu zawierania umów ubezpieczenia. O ile klient wyrazi na to zgodę, cały proces mógłby być przeprowadzany online (przez telefon, internet lub e-mail). „W takim przypadku należy jednak zapewnić odpowiednią dokumentację elektroniczną, która będzie jednoznacznie wskazywała poszczególne elementy zawarcia umowy” – czytamy w zaleceniach Komisji Nadzoru Finansowego. Zezwala ona, żeby wymagane zgody w tych warunkach również były zbierane „zdalnie”, pod warunkiem pełnej dokumentacji poszczególnych etapów obsługi takiego ubezpieczonego. Konieczne jest też wysokie bezpieczeństwo przetwarzanych informacji – podkreśla urząd.

Zakłady ubezpieczeń nie poniosą też takich, jak dotychczas konsekwencji za nieterminową likwidację szkód. „UKNF zaproponuje wprowadzenie przepisu znoszącego obligatoryjne nakładanie sankcji administracyjnych za nieterminową likwidację szkód wskutek wystąpienia stanu zagrożenia epidemicznego koronawirusem COVID-19” – zapewnia Komisja.

„Staje się coraz bardziej widoczne, że wybuch pandemii ma znaczące konsekwencje dla światowej gospodarki, w tym także dla usług finansowych”, pisze z kolei w swoim komunikacie sprzed kilku dni Europejski Urząd Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych.

MW

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 9 ziom80

bez przesady

! Odpowiedz
1 6 shadow_xx

O ile zawieszenie składki OC dla firm z branży turystycznej jest zrozumiałe - branża praktycznie nie ma ruchu, więc autokary, busy stoją - o tyle odraczanie płacenia składki na pojazdy, które są w ruchu jest idiotyczne. Czy ubezpieczalnia pokryje koszty napraw w przypadku stłuczki? Czy będzie robiła jeszcze większe problemy, bo wirus? Bo sprawca nie opłacił składek? Itp? Są ludzie, którzy potrzebują codziennie samochodu i przesuwanie napraw jest niemożliwe.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 19 eagleeye

Za chwile stwierdzi się tak nie płacimy w sumie za nic nie zarabiajmy i nie wychodzimy z domu !!!

Wszystko układa się w jakiś dziwny zbieg okoliczności jak dla mnie !!!

Czas wyłożyć karty na stół no jakoś dziwnie wszyscy z tych mądrych i rządzących "eurokouchozem" znikają na 14 dni - wiadomo do kogo piję

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 24 sammler

I co jeszcze ten kolejny niedorzecznik zaproponuje? Za motocykle, choć jeżdżą pół roku, można nie płacić OC za czas, gdy stoją w garażu? Nie można? Coś podobnego... Więc po jaką ch*lerę składać d3bilne propozycje wybiegające w przyszłość, tylko z tego powodu, że od 1,5 tygodnia ruch jest nieco mniejszy? Zaraz wróci do normy - do końca marca osiągniemy szczyt zachorowań (i WYZDROWIEŃ), a później jest Wielkanoc. Do końca kwietnia do względnej normy wróci wszystko.

Względnej, bo przewiduję, że branże takie jak samochodowa (naprawdę nie trzeba wydawać 200.000 na nowy samochód akurat teraz) czy turystyczna mogą podnosić się dłużej (część osób została pewnie zmuszona do wzięcia urlopu teraz, więc do końca roku nigdzie nie pojedzie; inni z kolei na pewno nie pojadą do Egiptu czy Turcji, pamiętając, że z higieną bywa tam różnie). Ale to już ryzyko idiosynkratyczne tych branż. Być może im trzeba będzie jakoś pomóc, ale NIE TERAZ, tylko gdy skala problemów będzie już znana (a będzie znana, gdy problem wirusa zwalczymy).

Jak teraz zaczniecie wyskakiwać z debilnymi problemami ulżenia prawie WSZYSTKIM, to WSZYSTKO pogrąży się w kryzysie dłuższym i głębszym niż musiało.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 3 sammler odpowiada sammler

Komentarz miał być u góry! Bankier, co się z wami dzieje? Tak, miałem odpowiedzieć eagleeye, ale zrezygnowałem (kliknąłem Anuluj) i udałem się do ogólnego okienka u góry... Dlaczego mój komentarz jest tutaj?

! Odpowiedz
5 6 wonsz odpowiada sammler

Witamy w demokracji. Tu trzeba działać dokładnie tak, jak oczekuje tego człowiek przeciętnie inteligentny i dokładnie wtedy, kiedy tego oczekuje. Nie można zamknąć granic na 2-3 tygodnie przed pierwszym przypadkiem, mimo tego, że pół Europy już zakażone - bo przeciętny człowiek tego nie zrozumie i się oburzy (ale jak to, ja chciałem na narty, a przecież w Polsce wirusa nie ma?!) - trzeba odczekać tydzień po pierwszych infekcjach, kiedy już wszyscy wiedzą, że wirus jest też u nas. Nie można zrobić tego, co próbowała zrobić GB, czyli pozwolić działać prawom biologii - bo w demokracji TRZEBA DZIAŁAĆ, nieważne, czy zagrożenie jest poważne, średnio poważne czy mało poważne. Setka zmarłych starców obali rząd, jeśli rząd nie pokaże, że coś z tą setką robi. I dlatego też nikt nie będzie czekał na żadne szacunki - WSZYSCY będą działać TERAZ. Bo TERAZ każdy wyborca wyglądający za okno swoimi mało spostrzegawczymi oczkami podłączonymi do niezbyt sprawnego móżdżku widzi potrzebę. A dodaj do tego jeszcze wybory za miesiąc... Nie ma bata, spektakularne akcje będą podejmowane teraz, nikt i nic tego nie zmieni. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że uda się coś z tego cyrku dla plebsu uszczknąć ;)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 4 sammler odpowiada wonsz

No ja niestety wiem, jak to działa. Normalnie nawet nie chce mi się komentować bredni - a przecież one w internecie dominują. Musiałbym tu siedzieć 24 godziny na dobę i już nic innego nie robić, a i tak nie skomentowałbym 1%.

Ale uważam, że w sytuacji takiej jak obecna, gdzie naprawdę MOŻEMY SAMI NA SIEBIE sprowadzić bardzo poważny kryzys (w myśl słów przypisywanych podobno Bismarckowi: dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą), trzeba ostro sprzeciwiać się d3bilnym pomysłom d3bilnych niedorzeczników czy ministrów, bo przecież zaraz pomożemy "wszystkim", czyli w sumie nikomu, a gdy rzeczywiste rozmiary problemów poszczególnych branż ujawnią się pod koniec kwietnia, budżet będzie już pusty!

Weźcie w końcu wszyscy odpowiedzialność za to, co mówicie i robicie! Niedorzecznicy, ministrowie, prezydenci, dziennikarze itd.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 4 wonsz odpowiada sammler

Ach, słodka naiwności, apelująca do rządów i mediów o odpowiedzialność za słowa i czyny... :)

A poważnie - kryzysu na siebie nie sprowadzimy - bo już sprowadziliśmy. Kraj zamknięty, wszystko działa na pół gwizdka albo wcale, a nawet wcześniej całość trzeszczała w szwach - płacz i zgrzytanie zębów będzie, bo być musi, żadne apele już nic nie zmienią. A nawet gdyby Matka Boska Częstochowska obdarzyła każdego Polaka nadprzyrodzoną odpornością na wirusa i liczba zachorowań u nas wyniosła równe 0 - to i tak naszą gospodarkę wywali kryzys na zachodzie (wystarczy spojrzeć, co ze złotówką zrobiło wycofanie zagranicznego kapitału w ciągu ostatnich dni - a przecież u nich kryzys liczony liczbą chorych i zmarłych oraz zamkniętych zakładów jest obecnie dużo większy niż u nas), który dopiero się rozkręca.

I dlatego wołanie na puszczy odradzam, szkoda czasu - choć przyznaję, czasem można się rozerwać czytając ludzkie reakcje na nie ;)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 0 sammler odpowiada wonsz

Ja cały czas uważam, że nie jest za późno. Możemy mieć techniczną recesję (ze dwa kwartały), ale głównie dlatego, że startowaliśmy z wyższych poziomów niż inne kraje (efekt bazy). U nas wzrost był jednak ok. 4%.

Poza tym przewiduję, że sytuacja zacznie się normować pod koniec kwietnia, bo wzrost zachorowań powinien osiągnąć szczyt w tym tygodniu (2-3 tygodnie inkubacji, zarażenia wtórne/endogeniczne, bez dużej liczby zarażeń z zewnątrz, bo zamknięto granice).

Gdyby ta prognoza się sprawdziła, to będziemy mieli do czynienia raptem z 1,5-2-miesięcznym spadkiem aktywności gospodarczej, który przynajmniej w części zniwelują: 1) wykupienie makaronu i papieru toaletowego na 2 lata do przodu (inna sprawa, że później przez te 2 lata nikt ich kupował nie będzie), 2) święta wielkanocne za 2,5 tygodnia (jest duża szansa, że do tego czasu ludzie jednak wrócą do sklepów), 3) poprawa pogody, która sprawi, że ludzie jednak wyjdą z domów. Gdy te warunki szczęśliwie zbiegną się w czasie z recesją wirusa, unikniemy - nomen omen - recesji w wymiarze gospodarczym.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
12 19 trooper

100 tys testów to musimy wykonywać dziennie. Taka Irlandia przy 4.8 mln populacji od tego tygodnia zaczyna wykonywać 15 tys testów dziennie. To przy naszej populacji 37 mln Polaków aby zachować podobne standardy daje ok 100.000 testów dziennie.

A ile u nas się robi testów?

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne