REKLAMA

CBOS: od początku pandemii więcej Polaków obawia się biedy

2021-04-19 13:52
publikacja
2021-04-19 13:52
CBOS: od początku pandemii więcej Polaków obawia się biedy
CBOS: od początku pandemii więcej Polaków obawia się biedy
fot. OleksSH / / Shutterstock

Od marca 2020 roku przybyło Polaków obawiających się biedy: z 20 proc. do 24 proc. - wynika z badań CBOS "Oceny sytuacji gospodarstw domowych po roku pandemii". W porównaniu z 2020 r. ubyło całkowicie spokojnych o swoją finansową przyszłość z 37 proc. do 30 proc. - podano.

Jak podał CBOS, który od lat monitoruje zmiany zachodzące w położeniu materialnym polskiego społeczeństwa, w stosunku do pomiaru z marca 2020 roku przybyło obawiających się biedy (z 20 proc. do 24 proc.), a ubyło osób niewyrażających takich obaw (z 79 proc. do 74 proc.). W porównaniu z ubiegłym rokiem dosyć wyraźnie ubyło osób całkowicie spokojnych o swoją finansową przyszłość (z 37 proc. do 30 proc.), a w stosunku do roku 2019 spadek ten jest jeszcze bardziej zauważalny (z 41 proc. do 30 proc.).

Według Centrum w okresie poprzedzającym pandemię (lata 2014–2019) rejestrowaliśmy systematyczny spadek odsetka badanych obawiających się biedy i jednocześnie wzrost odsetka niewyrażających takich obaw. Wyniki uzyskane w marcu 2019 roku były pod tym względem najlepsze w historii badań.

Z ankiety wynika, że ocena poziomu życia zależy przede wszystkim od wysokości dochodów przypadających na osobę w gospodarstwie domowym. Co trzeci ankietowany mający do dyspozycji miesięcznie na osobę poniżej 1000 zł deklaruje, że żyje skromnie lub bardzo biednie. Wśród badanych znajdujących się w lepszej sytuacji finansowej takie deklaracje są wyraźnie rzadsze, a wśród respondentów o miesięcznych dochodach per capita wynoszących co najmniej 2000 zł nie przekraczają 3-5 proc.

Analiza zróżnicowań społeczno-demograficznych pokazała, że sytuacja finansowa w istotny sposób związana jest z wiekiem, wykształceniem oraz miejscem zamieszkania. W gorszej sytuacji znajdują się starsi, gorzej wykształceni respondenci. Mniej więcej co czwarty badany w wieku 65 lat i więcej (22 proc.) i blisko co trzeci z wykształceniem zasadniczym zawodowym lub podstawowym (30 proc.) deklaruje, że żyje bardzo biednie lub skromnie. Z kolei niemal połowa najmłodszych w wieku 18-24 lata (49 proc.) i najlepiej wykształconych (48 proc.) przyznaje, że dobrze lub bardzo dobrze - czytamy.

Według autorów badania, uwzględniając natomiast wielkość miejsca zamieszkania, zauważyć można, że wyraźnie lepiej niż pozostali swój poziom życia oceniają mieszkańcy największych miast, spośród których co drugi twierdzi, że żyje mu się dobrze lub bardzo dobrze (49 proc.), a co jedenasty – że bardzo biednie lub skromnie (9 proc.). Blisko co czwarty badany obawia się biedy (24 proc), w tym 21 proc. uważa, że jakoś sobie poradzi, a 3 proc. odczuwa bezradność. Pozostali (74 proc.) nie mają takich obaw, przy czym ponad dwie piąte ankietowanych sądzi, że ich położenie materialne może się pogorszyć (44 proc.), a mniejsza grupa respondentów jest całkowicie spokojna o swoją finansową przyszłość (30 proc.).

W marcu 2021 roku ponad połowa badanych dobrze oceniała warunki materialne swoich gospodarstw domowych (59 proc.), więcej niż jedna trzecia przeciętnie (36 proc.), a jedynie nieliczni negatywnie (5 proc.). W stosunku do marca ubiegłego roku zmniejszył się odsetek zadowolonych z warunków materialnych gospodarstw domowych (o 5 punktów procentowych), zwiększył oceniających je przeciętnie (również o 5 punktów), a odsetek niezadowolonych nie zmienił się - podał CBOS.

Zaznaczono, że w okresie poprzedzającym epidemię koronawirusa oceny warunków materialnych należały do najlepszych w historii III RP. Mniej więcej od połowy pierwszej dekady tego stulecia ich postrzeganie mniej lub bardziej systematycznie poprawiało się - czytamy.

Z badania wynika też, że ponad połowa badanych (56 proc.) deklaruje, że ich gospodarstwa domowe posiadają oszczędności pieniężne, jednak w ciągu ostatniego roku odsetek ten zmniejszył się o 5 p.p. CBOS podał, że od 2007 roku, od kiedy monitoruje tę kwestię, do marca 2020 roku – czyli do czasu ogłoszenia stanu epidemii i związanych z nią ograniczeń w życiu gospodarczym – odsetek respondentów posiadających oszczędności systematycznie wzrastał.

Badanie zrealizowano w dniach od 1 do 11 marca 2021 roku na próbie liczącej 1154 osoby (w tym: 44,5 proc. metodą CAPI, 41,2 proc. – CATI i 14,3 proc. – CAWI).

autorka: Longina Grzegórska-Szpyt

Źródło:PAP
Tematy
Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Advertisement

Komentarze (13)

dodaj komentarz
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
xiven
podobno rząd światowy stymuluje globalnie wygaszanie gospodarki żywnościowej aby doprowadzić do klęski głodu

warto mieć temat na uwadze

jes
Chyba za blisko masz nadajnik 5G.
drabio
Są tacy którzy co są świecie przekonani że zamiast 500 będzie 800 że dobrze aby były wcześniejsze wybory bo kasa bydzie pryndzyj
jes
I to ma sens :)
Jedyna szansa na podwyżkę dla ludu niepracującego miast i wsi to wybory.
obiektywny_komentator
Aby wygrać kolejne wybory PiS musi: 1) zmobilizować elektorat socjalny: dać 700-800zł plus, choćby przyszłe pokolenia miały żreć z biedy trawę- i to zrobią 2) przekonać do siebie small biznes ( a przynajmniej część), który powoli zdycha z powodu rosnących kosztów funkcjonowania firm -zwiększą zatem kwotę wolną Aby wygrać kolejne wybory PiS musi: 1) zmobilizować elektorat socjalny: dać 700-800zł plus, choćby przyszłe pokolenia miały żreć z biedy trawę- i to zrobią 2) przekonać do siebie small biznes ( a przynajmniej część), który powoli zdycha z powodu rosnących kosztów funkcjonowania firm -zwiększą zatem kwotę wolną od podatku, co zamortyzuje koszt wzrostu zusu, i jeszcze coś muszą zrobić bo to za mało. Przykład Grecji, Włoch, Portugalii itd. pokazuje, że teoretycznie można zadłużać się w nieskończoność i oddalać społeczne bankructwo ( niewydolność strukturalna państwa: sądów, służby zdrowia, szkolnictwa, wojska, policji itd.) - i taki wariant jest realizowany, Nawet jak inflacja będzie 8 punktów procentowych to PiS będzie miał poparcie około 30%-35% Elektorat nie będzie miał co prawda dostępu do normalnej służby zdrowia, ale po flaszkę zawsze można za transfery socjalne do Żabki skoczyć lub pojechać na wakacje do hotelu po 1000zł/doba. I tak myśli nie tylko patologia, ale często normalni ludzie pracujący w korporacjach.
drabio odpowiada obiektywny_komentator
Dobrze napisane. Ale to że PIS traktuje Polakow jak towar niewolników, których można kupić za ich własne pieniadze pokazuje stan świadomości społecznej. Oczywiście w tle są dzieci i rodziny bo to się lepiej sprzedaję chwyta za serce no bo kto odebrałby dzieciom. A konsekwencje też zabawy właśnie poniosą nasze dzieci.
vonmisses
Socjalizm zawsze prowadzi do prawej i sprawiedliwej biedy (odjąć oczywiście towarzyszy przy korycie).
marxs
to jest ohydna i podła propaganda KODziarzy i tych z LGBT bo anale PISowskiego Pekao twierdzą że "Wchodzimy w fazę szybkiego odbicia gospodarczego. Kończy się trzecia fala, przyspieszają szczepienia, rośnie optymizm, a oszczędności gospodarstw domowych rekordowe - oceniają ekonomiści Banku Pekao.to jest ohydna i podła propaganda KODziarzy i tych z LGBT bo anale PISowskiego Pekao twierdzą że "Wchodzimy w fazę szybkiego odbicia gospodarczego. Kończy się trzecia fala, przyspieszają szczepienia, rośnie optymizm, a oszczędności gospodarstw domowych rekordowe - oceniają ekonomiści Banku Pekao.'

samsza
Poziom transferów pieniężnych najwyższy w historii, a bieda zjadła 5% populacji.
Ciekawe jaki powinien być "słuszny wniosek": zwiększać czy zmniejszać transfery ?

Powiązane: Bieda w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki