Budżet mały, budżet duży

Co kraj, to obyczaj. Tę prawdę odnieść można też do zasobności portfeli obywateli, albowiem jakie mamy podatki, tak chude bądź grube są owe portfele. Kraje na dorobku zwykle nie powinny być obciążane na rzecz fiskusa zbyt mocno, bo wtedy słabnie i popyt, i cała gospodarka. Tyle teoria, zaś w praktyce podatki zwykle rosną.

Warto wówczas umiejętnie gospodarować pieniędzmi, zwłaszcza wydatkami, zwłaszcza w krajach na dorobku i zwłaszcza w jednoczesnym okresie dekoniunktury. Przykładem takiego kraju jest Polska, gdzie wysokie podatki, dodatkowo podkręcane wciąż nieniskim interwencjonizmem państwa, też uszczuplają portfele ludzi. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy spada siła nabywcza pieniędzy. Wtedy o swoje strumienie finansowe zadbać trzeba nie tylko dobrze, fachowo, ale równocześnie też szybko. Największy wpływ ludzie sami mają na strumienie wydatkowe, toteż podane tu zalecenia, wskazówki dla Polaków w tym zakresie dotyczą strony rozchodowej, wydatkowej budżetu domowego.

Chodzi głównie o wydatki, ponieważ…

Aż 71% Polaków dobrze lub bardzo dobrze ocenia swoją wiedzę finansową (wynika tak z badań przeprowadzonych przez IPSP dla Akademii Rodzinnych Finansów Provident Polska). To jednak tylko subiektywne deklaracje, bo zaledwie co trzeci stara się wybiec myślami poza bieżące wydatki i zaplanować swój budżet w dłuższej perspektywie. Tylko jedna osoba na sto ma opracowane roczne plany finansowe. Pozytywne jest jeszcze i to, że dwóch na trzech Polaków uważa, że warto odkładać na czarną godzinę, lecz – i to już mniej krzepiący fakt – do regularnego oszczędzania przyznają się u nas właściwie jedynie emeryci i renciści, ciułający miesiąc w miesiąc drobne kwoty.

Większość Polaków, zapytana o stan domowych finansów, wie tylko, ile wynoszą ich raty i czynsz. Na swoje pieniądze patrzą w kategoriach: starcza, nie starcza – dorzucają z autopsji doradcy finansowi.

Skąd ta niefrasobliwość w podejściu do pieniędzy? Jesteśmy narodem wciąż relatywnie biednym, dlatego po opłaceniu rachunków niewiele nam zostaje, więc i planować za bardzo nie ma czego. Potwierdzenie takiego stanu rzeczy przynoszą wyniki świeżych badań przeprowadzonych przez GfK Polonia na zlecenie „Rzeczpospolitej”: w 2008 r. tylko 26% Polaków zgromadziło jakieś oszczędności, natomiast odkładanie części pensji w 2009 r. zadeklarowało jedynie 23%. Aż 66% ankietowanych stwierdziło, że nic nie odłoży.

Jak tworzyć budżet?

Czy w świetle powyższych faktów jest w ogóle sens w Polsce pochylać się nad swoim budżetem domowym? Tak, jest w tym sens, ponieważ zawsze warto mieć kontrolę nad swoimi finansami, dobrze je znać. Już sama świadomość tego daje jakże bezcenne poczucie bezpieczeństwa, poszukiwane zwłaszcza w okresie silnej dekoniunktury gospodarczej czy głębszego fiskalizmu.

Ten budżet domowy to zestawienie planowanych przychodów i wydatków. Aby przejąć kontrolę nad swoimi pieniędzmi, warto zacząć od systematycznego i dokładnego notowania każdego wydatku, nawet tego najdrobniejszego, i to – o ile możliwe – udokumentowanego. Już po dwóch, trzech miesiącach podsumowanie tych kwot dużo nam powie: niektóre z nich są oczywiste i stosunkowo stałe, lecz skłaniać do racjonalizacji mogą zestawienia wydatków na jedzenie, środki czystości, rozrywkę, prasę, ubrania, prezenty, wyjazdy.

Początek mogą ułatwić wzory, podpowiedzi rozplanowania budżetu domowego zawarte na różnych stronach internetowych (np. finansekobiet.org.pl), lecz etapy tej nieskomplikowanej pracy zawsze przebiegają schematycznie, tak:

* oszacowanie swoich miesięcznych przychodów (netto, czyli po potrąceniu należnych podatków i innych obciążeń),
* sporządzenie listy swoich wydatków (np. w podziale na: opłaty comiesięczne, wydatki codzienne, wydatki okazjonalne),
* podsumowanie strumieni przychodów i wydatków (już z uwzględnieniem przewidywanych, prognozowanych zdarzeń).

Da się jeszcze wskazać kilka dodatkowych porad, jak racjonalnie obniżać wydatki: wszechstronne rozpoznanie cen u konkurencji, sporządzanie list bieżących potrzeb zakupowych, korzystanie z ulg i rabatów, określanie limitów na pewne kategorie (np. na rozrywkę) czy odkładanie na wydarzenia przyszłe, acz pewne (np. święta, wakacje).

Jaki dystans, takie usługi finansowe

Brak powszechnej mody w polskich budżetach domowych na tworzenie planów finansowych dowodzi krótkowzroczności. Żyjemy tymczasowością, tu i teraz, będąc jakby krótkodystansowcami. Taka sytuacja może częściowo tłumaczyć skłonność Polaków do biernego korzystania z usług bankowych czy ubezpieczeniowych (rachunki bieżące, polisy głównie majątkowe i obowiązkowe). Ale skąd ta niechęć (lęk?) do biegu długodystansowego, czyli do myślenia o przyszłości, tej bliższej i dalszej? I tak pomimo wcale niecichych nawoływań specjalistów, że odkładanie już 10% miesięcznych przychodów jest dobre, jest krokiem w kierunku finansowo bezpieczniejszego jutra.

Perspektywę długookresową zakładał i nadal zakłada system dobrowolnych oszczędności w tzw. III filarze naszej reformy emerytalnej. Tutaj również teoria rozmija się z praktyką, albowiem taka perspektywa jest nadal ludziom obca, skoro już dziesięcioletnia historia polskiego III filaru jest określana krótko: klapa. „Gazeta Ubezpieczeniowa” – jako nieugięty kibic, promotor idei stabilnego zabezpieczenia finansowego – w nr. 4 br. donosiła o utworzeniu Komitetu Obywatelskiego dla inicjatywy ustawodawczej do Sejmu, która wnosi o jakże pożądane wprowadzenie wyraźnej ulgi podatkowej dla dobrowolnie oszczędzających w tym filarze. To też krok w dobrym kierunku, pobudzający nie tylko oszczędzanie, ale także świadomość długookresowego myślenia Polaków.

Co najtrudniej udźwignąć? Pusty portfel – mawiał H. Kemelman, amerykański pisarz dwudziestowieczny. Trud ten może okazać się jednak znośniejszy wtedy, kiedy ów portfel dobrze się zna. Najprościej tę edukację zacząć, jak tu widzimy, od strony wydatków. Po rychłym wzbogaceniu się przyjdzie w kraju czas na analizę strony domowych przychodów. To już milsza część planowania budżetowego (choć podatki raczej nigdy, nawet wtedy, nie znikną).

dr Marek Śliperski

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IX 2017
PKB rdr 3,9% II kw. 2017
Stopa bezrobocia 7,0% VIII 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 501,22 zł VII 2017
Produkcja przemysłowa rdr 4,3% IX 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl