REKLAMA

Borowski: Polityka fiskalna będzie czynnikiem hamującym wzrost gospodarczy

2020-09-25 10:56
publikacja
2020-09-25 10:56
fot. Marek Wiśniewski / Puls Biznesu

Istotnym czynnikiem ryzyka dla sytuacji gospodarczej w Polsce jest możliwy silny wzrost liczby osób objętych kwarantanną, co negatywnie odbije się na nastrojach i konsumpcji – powiedział PAP Biznes Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska. Bank prognozuje spadek polskiego PKB w 2020 r. o 2,8 proc. i chce utrzymać tę prognozę, dopóki nie pojawią się wyraźne sygnały wskazujące na znaczące zwiększenia obostrzeń.

"Wciąż podstawowym czynnikiem ryzyka dla sytuacji gospodarczej w najbliższych miesiącach jest pandemia i jej przebieg. Niemniej jednak jesteśmy skłonni utrzymywać naszą prognozę dla PKB tak długo, jak długo nie będzie sygnałów wskazujących, że prawdopodobieństwo lockdownu – choć nie takiego jak w kwietniu, ale znaczącego zwiększenia obostrzeń – wzrasta" - powiedział główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

"Od połowy kwietnia zakładaliśmy, że spadek PKB w 2020 r. wyniesie 3,8 proc. i do początku września konsekwentnie trzymaliśmy się tej prognozy. Sytuacja cały czas była niepewna, czynniki ryzyka równoważyły się. Przesunięcie naszej prognozy w górę to wynik przede wszystkim tego, że II kw. był lepszy od naszych oczekiwań – zarówno jeśli chodzi o sam spadek PKB, jak i jego strukturę. Dodatkowo, dane z początku III kw. też okazały się lepsze. Odczyty z gospodarki za sierpień były mieszane i łącznie są neutralne dla zrewidowanej naszej prognozy spadku PKB w tym roku o 2,8 proc." - dodał.

Borowski podkreślił, że w najbliższych miesiącach istotnym czynnikiem ryzyka jest możliwy, znaczny wzrost liczby osób przebywających na kwarantannie, co negatywnie wpłynie na nastroje i konsumpcję.

"Istotnym i - jak sądzę - niedocenianym czynnikiem ryzyka jest możliwy silny wzrost liczby osób objętych kwarantanną. Póki co nie widać tu eksplozji, ale jeżeli zrealizuje się bazowy scenariusz epidemiologiczny, a więc duży wzrost liczby zakażeń w okresie jesienno-zimowym, to wzrost liczby osób na kwarantannie będzie znaczący. Zadziała tu efekt +akceleratora szkolnego+ – jeden uczeń zarażony koronawirusem skutkuje kwarantanną dla wielu osób. A w przypadku tych pracowników, którzy nie mogą wykonywać pracy zdalnej, oznacza to zwolnienia chorobowe" - ocenił.

"To z pewnością będzie negatywnie wpływało na nastroje i skłonność gospodarstw domowych do konsumpcji. Nawet jeśli nie będzie lockdownu, to fakt, że sytuacja epidemiologiczna będzie się pogarszać i liczba osób przebywających na kwarantannie będzie rosła, negatywnie odbije się na nastrojach konsumenckich, których profil w najbliższych miesiącach będzie przypominał literę W. W naszej prognozie zakładamy, że dynamika konsumpcji w III kw. wyniesie 0 proc. rdr, a w IV kw. nieznacznie wzrośnie i wyniesie 0,5 proc. rdr" - dodał.

W ocenie ekonomisty, czynnikiem, który mógłby zmienić prognozy in plus byłoby ewentualne pojawienie się nowych programów stymulacji fiskalnych w Europie.

"Czynnikiem na plus dla prognoz, który może się pojawić, to ewentualne pojawienie się nowych stymulacji fiskalnych w Europie, głównie w Niemczech, choć wpływ tego czynnika będzie zauważalny w 2021 r. Ważne będzie to, jak inne kraje będą się podnosić z epidemii. Tu mogą być jakieś czynniki zaskoczenia w górę" - powiedział.

"Na kurs walutowy liczyć specjalnie nie można, asymetryczne oddziaływanie szoku związanego z drugą falą będzie niewielkie. W konsekwencji, nie można liczyć na to, żeby w Polsce pojawiła się deprecjacja złotego w skali istotnej dla niwelowania skutków tego wstrząsu" - dodał.

W swojej prognozie Credit Agricole zakłada, że załamanie inwestycji w Polsce będzie bardzo głębokie, ale relatywnie krótkotrwałe.

"W prognozie inwestycji na ten rok uwzględniamy kilkuprocentowy wzrost inwestycji publicznych – tu scenariusz jest w tej chwili bardziej optymistyczny niż zakładaliśmy. W przypadku firm prywatnych, stopień wykorzystania mocny jest wciąż niski, nie ma istotnych bodźców do inwestowania. Impulsy zaczną się pojawiać dopiero w drugiej połowie 2021 r. Dlatego zakładamy, że załamanie inwestycji będzie bardzo głębokie, ale dość krótkotrwałe" - powiedział PAP Biznes ekonomista.

"Umiarkowane ożywienie inwestycyjne zacznie się już w II kw. 2021 r., a w kolejnych kwartałach będzie przybierać na sile. Jeśli chodzi o drugą połowę roku 2021 r. bardzo ostrożnie szacujemy napływ środków z unijnego Funduszu Odbudowy. Wydaje się, że będzie się to rozkręcać powoli, a wyraźne efekty tego programu pojawią się dopiero w latach 2022-2023" - dodał.

Zdaniem Borowskiego, poziom PKB sprzed kryzysu wywołanego pandemią - tj. z I kw. - Polska osiągnie prawdopodobnie dopiero w połowie 2021 r., jednak kumulacja czynników ożywienia może w latach 2022-2023 przynieść wzrost w okolicach 4 proc.

"Choć obecna sytuacja związana z Covid-19 przypomina katastrofę naturalną, reakcja gospodarki nie wskazuje na tylko krótkookresowe zakłócenie. Poziom PKB sprzed kryzysu, tj. z I kw. 2020 r., przekroczymy dopiero w drugiej połowie 2021 r. Na przyszły rok zakładamy wzrost gospodarczy na poziomie 3,6 proc. – to ostrożna prognoza. Jeszcze w I kw. będziemy w dość wyraźnym uścisku pandemii. Dopiero potem sytuacja zacznie się poprawiać" - powiedział.

"W połowie przyszłego roku będziemy mieć złożenie kilku czynników – zmniejszenie obaw gospodarstw domowych w związku z oczekiwaną dystrybucją szczepionki, efekty globalnej stymulacji fiskalnej i monetarnej, rosnący napływ środków unijnych. Impulsów popytowych będzie na tyle dużo, że od połowy 2021 r. gospodarka wyraźnie przyspieszy i wejdzie w okres kilkuletniego ożywienia. Oczekiwana dystrybucja szczepionki w połowie 2021 r. nie oznacza, że szybko zaszczepimy dużą część populacji. Z pandemią będziemy mieć do czynienia przez cały 2021 r. Niemniej jednak, kumulacja czynników ożywienia powinna dać nam wzrost PKB w latach 2022-2023 w okolicach 4 proc." - dodał.

W NAJBLIŻSZYCH MIESIĄCACH DYNAMIKA WYNAGRODZEŃ RDR WYPŁASZCZY SIĘ

W ocenie ekonomisty, planowane w sektorze publicznym zwolnienia i ograniczanie wzrostu płac będzie wyraźnie widoczne w przyszłorocznych danych. Czynnik ten będzie hamował wzrost płac ogółem i – pośrednio - wzrost płac w sektorze prywatnym.

"W naszym scenariuszu zakładamy, że w najbliższych miesiącach dynamika wynagrodzeń rdr wypłaszaczy się i pozostanie na poziomie ok. 3 proc. dla całej gospodarki. Przez te kilka pandemicznych miesięcy sytuacja na rynku pracy zmieniła się w kierunku wzmocnienia pozycji pracodawcy, więc nie ma silnych impulsów do wzrostu wynagrodzeń. Ponadto, w sektorze publicznym planowane są zwolnienia i ograniczanie wzrostu płac" - powiedział.

"To będzie wyraźnie widoczne w przyszłorocznych danych – czynnik ten będzie hamował wzrost płac ogółem i – pośrednio - wzrost płac w sektorze prywatnym. To będzie też jeden z czynników hamujących ożywienie konsumpcji. Między innymi z tego powodu nasza prognoza dla wzrostu PKB na przyszły rok jest ostrożna" - dodał.

W rozmowie z PAP Biznes Borowski zaznaczył, że w najbliższych miesiącach sytuacja na rynku pracy nieco "urealni" się, co spowoduje wzrost stopy bezrobocia. Niemniej jednak, w ocenie ekonomisty, już na początku 2021 r. mogą być widoczne pierwsze efekty zwiększania zatrudnienia, antycypującego poprawę sytuacji gospodarczej.

"Po ustąpieniu przejściowych czynników, takich jak dodatek solidarnościowy, stopa bezrobocia jeszcze wzrośnie i sytuacja na rynku pracy nieco się +urealni+. W tym momencie mamy do czynienia z hibernacją zatrudnienia i zarejestrowanych bezrobotnych. Zakładamy, że na koniec roku stopa bezrobocia wyniesie 7,5 proc. na skutek odhibernowania liczby bezrobotnych, ale już od I kw. 2021 r. spodziewamy się stopniowej poprawy sytuacji" - ocenił ekonomista.

"Od początku przyszłego roku powinniśmy mieć już widoczne pierwsze efekty zwiększania zatrudnienia, antycypującego poprawę sytuacji gospodarczej. Również w branżach najbardziej dotkniętych Covid-19. Dopiero jednak II kw. przyniesie wyraźniejsza poprawę. Poza firmami, które skorzystały z tarczy finansowej i doszły do wniosku, że jednak niezbędna jest restrukturyzacja, większość pracodawców będzie w mieć pamięci rynek pracownika sprzed pandemii, do którego wrócimy w perspektywie kilku kwartałów. Dlatego też nie ma podstaw do nadmiernego pesymizmu jeśli chodzi o stopę bezrobocia w średnim terminie" - dodał.

INFLACJA W '21 PONIŻEJ 2 PROC., PALIWA JEDYNYM CZYNNIKIEM PODBIJAJĄCYM CPI

Credit Agricole szacuje, że w najbliższym czasie wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce będzie utrzymywać się w okolicy 3 proc., jednak w 2021 r. CPI mocno spadnie.

"W najbliższych kwartałach inflacja będzie utrzymywać się w okolicach 3 proc., a w przyszłym roku zobaczymy silny spadek ze względu na efekt bazy, szczególnie w przypadku inflacji bazowej. W przypadku żywności oczekujemy deflacji w II kw. 2021 r. W przyszłym roku w zasadzie jedynym czynnikiem, który podbija inflację, będzie wzrost dynamiki cen paliw. Zakładamy, że globalne ożywienie będzie podbijać ceny surowców, będziemy mieć tu wyraźne wzrosty, wspierane przez niską bazę. Poza tym brak jest czynników o istotnym proinflacyjnym wpływie" - powiedział ekonomista.

"W związku z tym inflacja w 2021 r. będzie utrzymywać się poniżej 2 proc. Wyraźniejszy wzrost inflacji zobaczymy dopiero w 2022 r. Prognozując inflację w Polsce bierzemy pod uwagę scenariusze dotyczące inflacji bazowej w strefie euro, która pozostanie bardzo niska przez wiele lat, wyraźnie niższa niż cel EBC. W strefie euro będziemy mieć długotrwały powrót do równowagi i niską presję popytową. To będzie hamować wzrost inflacji w Polsce" - dodał.

"Zarysowanie planów konsolidacji fiskalnej w średnim terminie kluczowe"

"Od przyszłego roku i przez kolejne lata polityka fiskalna będzie czynnikiem hamującym wzrost gospodarczy. Po silnym wzroście dług publiczny trzeba będzie ustabilizować, a potem go stopniowo obniżać w zgodzie z regulacjami UE, a więc poniżej 60 proc. PKB. Pozwoli to stworzyć bufor na kolejne szoki. Podobne podejście sygnalizują rząd i agencje ratingowe. Ponadto, nie jesteśmy krajem który jest emitentem waluty międzynarodowej, nie możemy w nieskończoność zwiększać długu publicznego, który jest skupowany przez bank centralny. Prędzej czy później doprowadziłoby to do zaburzeń na rynku walutowym. Dlatego scenariusz dalszego wzrostu relacji długu publicznego w Polsce w 2022 r. i w latach kolejnych jest dziś bardzo mało prawdopodobny" - powiedział główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

"Póki co, nie ma wyraźnie zarysowanych przez rząd planów konsolidacji fiskalnej w średnim terminie. To jest niezwykle ważne dla utrzymania wiarygodności finansów publicznych i stabilizacji ratingów. Rząd powinien pokazać taki plan najpóźniej w najbliższej Aktualizacji Programu Konwergencji" - dodał.

Główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska zaznaczył, że przedstawienie przez rząd planu polityki fiskalnej w dłuższym horyzoncie jest istotne z punktu widzenia zakotwiczenia oczekiwań firm i redukcji niepewności. Dodał, że podjęte przez rząd działania antykryzysowe powinny być ocenianie łącznie z planem fiskalnym na kolejne lata.

"Z punktu widzenia przejrzystości finansów publicznych oczywiście byłoby lepiej, gdyby wszystkie wydatki mieściły się w budżecie centralnym. Wiemy jednak, że mamy ograniczenia w postaci progów ostrożnościowych dla państwowego długu publicznego. Trzeba zatem patrzeć na cały sektor – zmiany deficytu i długu będące efektem spadku aktywności gospodarczej i zastosowanej stymulacji fiskalnej można wówczas porównać z innymi krajami. Z tego wyłania się jeden obraz – Polska jest krajem o jednej z największych stymulacji fiskalnych w 2020 r." - ocenił.

"Co do zasady to dobrze – udało się ustabilizować sytuację na rynku pracy i sytuację finansową firm. Podjęte przez rząd działania antykryzysowe powinny być jednak ocenianie łącznie z planem fiskalnym na kolejne lata. Gdy plan taki powstanie, możliwa będzie kompleksowa ocena rządowej strategii fiskalnej. I nie chodzi tu tylko o zapewnienie przejrzystości finansów publicznych. Ważne jest również zakotwiczenie oczekiwań firm. Przedsiębiorstwa krajowe i międzynarodowe powinny wiedzieć jaki jest scenariusz makroekonomiczny na kolejne lata. Póki co, znany jest bardzo krótki horyzont, który należy teraz wydłużyć. Ważne, żeby redukować średnioterminową niepewność, a polityka fiskalna jest ważnym elementem kształtującym skalę tej niepewności" - dodał.

W SCENARIUSZU BAZOWYM BRAK ZMIAN W POLITYCE MONETARNEJ DO '22

Borowski jest zdania, że w przypadku znacznego pogorszenia się sytuacji gospodarczej w Polsce, Rada Polityki Pieniężnej może wykonać "jeszcze jeden ruch" i zastosować narzędzia niekonwencjonalnej polityki pieniężnej. Zaznaczył jednak, że nie jest to scenariusz bazowy.

"Przez pewien czas zakładaliśmy, że RPP – w reakcji na słabe dane o inwestycjach i w oczekiwaniu na drugą falę epidemii – podejmie decyzję o dalszym rozluźnieniu polityki pieniężnej poprzez szeroko rozumiane działania niekonwencjonalne. Oczekiwanie to było uzasadnione w świetle prognoz wskazujących na niską oczekiwaną inflację w 2021 r. Teraz wydaje się, że RPP jest raczej przywiązana do modelu, w którym stworzyła rządowi – poprzez obniżkę stóp procentowych i kontrolowanie długiego końca krzywej dochodowości – warunki korzystne dla ekspansji fiskalnej" - ocenił ekonomista.

"Przyjęte przez RPP podejście jest zbliżone do zastosowanego przez FED i EBC, które można określić jako +rola pomocnicza+. Nie wykluczam jednak, że w przypadku znacznego pogorszenia się sytuacji gospodarczej, Rada może wykonać jeszcze jeden ruch i zastosować narzędzia niekonwencjonalnej polityki pieniężnej, ale nie jest to scenariusz bazowy" - dodał.

W swoim scenariuszu makroekonomicznym Credit Agricole zakłada, że w 2022 r. pojawi się przestrzeń dla normalizacji stóp procentowych w Polsce i wówczas RPP może zdecydować się na niewielką podwyżkę.

"Zakładamy podwyżkę o 15 pb w listopadzie 2022 r., co jest spójne z tym, czego oczekujemy w odniesieniu do polityki pieniężnej EBC, ale jest ryzyko w dół. Może być tak, że nie będzie żadnego ruchu, choć 2022 r. będzie już rokiem silnego ożywienia i wyższej inflacji, a więc będzie jakaś przestrzeń dla normalizacji stóp procentowych. Sporo jednak będzie zależało od zmian w składzie RPP, które nastąpią w 2022 r." - powiedział PAP Biznes ekonomista.

W ocenie Borowskiego, NBP może zakończyć program skupu aktywów najwcześniej w drugiej połowie 2021 r.

"Skup obligacji przez NBP okazał się skuteczny jeśli chodzi o stabilizowanie długiego końca krzywej dochodowości. W mojej ocenie, NBP będzie to realizował tak długo, jak długo skala pandemii i towarzysząca jej niepewność dotycząca skali i tempa ożywienia gospodarczego, będzie znacząca. W jakimś momencie potrzebna będzie strategia wyjścia ze strukturalnych operacji otwartego rynku (SOOR), która powinna być powiązana i skoordynowana ze średnioterminowym planem zacieśniania polityki fiskalnej" - powiedział.

"Rząd będzie musiał podjąć decyzję, w którym momencie chce zdawać się ponownie na rynek. Jeżeli NBP przestanie skupować obligacje i zapowie, że to już koniec, to rentowność rządowych obligacji znacząco wzrośnie. Sądzę, że wydarzy się to najwcześniej w II połowie 2021 r., a więc w okresie, w którym nasilać się będą sygnały silnego i trwałego ożywienia. NBP może jednak uznać, że mimo zaprzestania skupu obligacji można nadal wspierać rząd nie deklarując oficjalnie, że SOOR zostały zakończone. W krótkim okresie takie działanie może być skuteczne, ale w dłuższej perspektywie bez kontynuacji SOOR, wzrost rentowności będzie nieunikniony" - dodał.

Patrycja Sikora

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki