Bóg na pustyni. Klasztor na piasku

Syria, klasztor Deir Mar Musa Al-Habaszi, 80 km na północny wschód od Damaszku. Dla większości ludzi Syria to kraj, o którym słyszy się w telewizji, egzotyczna republika w bardzo niespokojnym politycznie regionie, jakim jest Bliski Wschód. Podróż do takiego kraju wydaje się dla wielu obłędem lub po prostu samobójstwem. Spróbujmy przyjrzeć się niesamowitemu miejscu pośród piasków pustyni, gdzie rzadko dociera ktokolwiek, nie wspominając już o turystach.



Do tego wyjątkowego klasztoru z XI w. bardzo trudno trafić. Gdy jednak pokonamy 65-kilometrową trasę lokalnym busem z Damaszku do miejscowości Nebek, a następnie taksówką pojedziemy 15 km w głąb pustyni, staniemy przed potężnym skalnym pasmem wzgórz o wysokości 1400 m n.p.m. Gdy zamkną się za nami drzwi taksówki i opadnie tuman kurzu spod kół, cisza, która nas otoczy, będzie aż szumieć w uszach. Przed nami, na wzniesieniu zobaczymy klasztor, gdzie prowadzą 343 kamienne stopnie wykute w urwistej skale. U podnóża wzniesienia znajduje się ciekawa konstrukcja przypominająca miniaturową kolejkę gondolową, dzięki której mieszkańcy klasztoru zaopatrują się w żywność, wciągając na górę kosze z jedzeniem dostarczanego przez miejscowych. Wydaje się, że miejsce to zostało zupełnie zapomniane przez wszystkich, z wyjątkiem kilku chrześcijan zafascynowanych majestatyczną budowlą pośród skał. Po ponadgodzinnej wspinaczce w temperaturze 40°C zobaczymy przepiękną bryłę klasztoru wraz z dwoma budynkami wkomponowanymi w skalną ścianę. Dopiero tutaj można usłyszeć gwar i harmider wielonarodowej społeczności przygotowującej się do posiłku.



Staliśmy wpatrzeni w wyjątkową budowlę, gdy podszedł do nas jeden z opiekunów tego miejsca i zaprosił do zwiedzania. Zanim jednak rozpoczęliśmy zwiedzanie, zostaliśmy zapoznani z panującymi tam zwyczajami. Obecnie do klasztoru może przyjechać każdy, bez względu na to, jaką wyznaje religię. Klasztor stanowi unikalne w skali światowej miejsce dialogu między przedstawicielami różnych kultur i religii. W jego murach regularnie odbywają się międzynarodowe konferencje poświęcone dialogowi międzykulturowemu. Zdziwieni jesteśmy obecnością w klasztorze dużej grupy młodych ludzi mówiących wieloma językami. Okazało się, że każdy szukający drogi rozwoju duchowego może bez ograniczeń czasowych uczestniczyć w życiu zakonników, pozostając w tym czasie pod ich opieką. Pobyt w klasztorze jest bezpłatny, a przebywający w nim są zobowiązani do udzielania pomocy m.in. w przygotowywaniu posiłków. Mogą również uczestniczyć w mszach, modlitwach i medytacjach.



Klasztor został odbudowany w 1980 r. przez włoskiego księdza jezuitę, ojca Paola Dall’Oglio. Dzięki jego staraniom oraz powołanemu stowarzyszeniu syryjsko-włoskiemu uzyskano środki finansowe z funduszy Unii Europejskiej na rekonstrukcję dachu klasztoru oraz renowację wielowarstwowych fresków pochodzących z różnych epok. Dzięki tym dotacjom udało się również odnowić stopnie prowadzące do budynku, dobudować pomieszczenia do spania oraz drugą salę konferencyjną.

Syria to typowe państwo muzułmańskie, jednak zupełnie nietypowy jest fakt, że w zupełnym spokoju żyją tam chrześcijanie, stanowiący aż 10% ludności. Klasztor Mar Musa należy do obrządku chrześcijańskiego, którego korzenie sięgają V w. Najciekawsze jest to, że msze odprawia się tam w prastarym języku aramejskim, jakim posługiwał się Jezus. Trzy okoliczne wioski to jedyne miejsca na świecie, w których używa się jeszcze tego języka. Nasz przewodnik odmawia modlitwę po aramejsku, my przenosimy się myślami do okresu sprzed dwóch tysięcy lat.



Wejście do klasztoru, podobnie jak w wielu innych, bardzo starych kościołach, ma około metra wysokości. Takie rozwiązanie pełniło dwie funkcję: obronną – w przypadku ataku jeźdźców na koniach, oraz religijną – każdy wchodzący kłania się na progu w pas, oddając hołd Jezusowi. Klasztor został zbudowany w 1050 r. Przez wiele następnych lat zbierali się w nim mnisi na wspólnych wielodniowych modlitwach. Dzięki wyjątkowo suchemu klimatowi freski, które do dzisiaj można zobaczyć w klasztorze, zachowały się w zaskakująco dobrym stanie. Muzułmanie przez stulecia dewastowali chrześcijańskie obiekty sakralne, np. wydrapując oczy świętych przedstawionych na malowidłach. Mimo tych defektów freski w Mar Musa są jednak wspaniałe i bajecznie kolorowe. W pierwszym stuleciu funkcjonowania klasztoru były one malowane przez lokalnych artystów. Dzisiaj możemy rozróżnić ich dwie nakładające się na siebie warstwy, co świadczy o aktywnym życiu w Mar Musa w tamtym okresie. Freski przedstawiają biblijne wyobrażenia raju i piekła, do których zmierzają tłumy, bez względu na status społeczny. Co ciekawe, malowidła te wyrażają symboliczne potępienie nie tylko niewiernych, ale także bogacących się kapłanów, a nawet biskupów.



Podczas naszego pobytu uczestniczyliśmy w bardzo ciekawej konferencji poświęconej dialogowi między religiami, a szczególności roli religii i wiary w życiu nowoczesnych społeczeństw. Wykłady połączone z prezentacjami zdjęć były sugestywne i warte obejrzenia.

Gdy przybyliśmy do klasztoru, sympatyczni zakonnicy wskazali nam pokój – mnisią celę w budynku dla mężczyzn lub w pomieszczeniach dla kobiet i sióstr zakonnych. Przyjeżdżający tutaj powinni pamiętać, żeby ich ubiór był skromny, wyrażający szacunek dla miejsca i innych osób. Mimo wysokich temperatur w lecie mężczyźni muszą tu nosić długie spodnie, a kobiety – długie spódnice. Mężczyzna ubrany w szorty i koszulkę staje się obiektem dyskretnych żartów, ponieważ w kulturze syryjskiej ten ubiór jest zarezerwowany dla dzieci.



Pobyt w klasztorze to oddech i wytchnienie od gwaru i pośpiechu arabskich miast, okazja do unikalnych spotkań, przeżyć i medytacji w przepięknej, zapierającej dech w piersi scenerii górskiej, pośród ciągnącej się aż po horyzont pustyni.

tekst i zdjęcia: Marek Pauli
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~gość

proponuję wyjecheać samej na tą wycieczkę, przecież pani jest samodzielną osobą. na pewno potrafi sama sobie poradzić bez udziału drugiej połówki, proponuję by pani wyjechała w towarzystwie przyjaciółki, by było raźniej. przeciez mozna dobrze bawić się bez męża. kobiety zawsze sie wspieraja, a osoby odmiennej płci zazwyczaj sie kłócą, gdy mają odmienne poglądy.
wyjazd pani bez męzą spowoduje że na czas pani nieobecności, pani mąż zrozumie że prowadzenie domu i tym podobne beż kobiecej ręki będzie bardzo trudne. wtedy doceni panią że jest pani jego żoną i partnerką o równych zasadach.
a przy okazji polecam przeczytanie w czasopismie "Z życia wzięte" 10/2008 na stronie 30 artykuł, że warto spełniac swe marzenia, bo uświadamia że często zycie z trudnym męzem powoduje więcej pzrykrości i osacza, i to powoduje ze człowiek mysli ze lepiej byc signlem niz zyc z piątym kołem u wozu. dlatego zwiazki w ktorych jest dobra współpraca nalezą dor zadkości, poniewaz aby taki funcjonował tzreba współpracy obojga ludzi, wysuiłek tylko jednego znich spowoduje mizerny efekt. niech apni zmusi męza do wysiłku zarówno mózgownicy i tyłka z miejsca.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Ania

Fantastyczne miejsce, chciałabym kiedyś tam dotrzeć, ale mój mąż jest na to za leniwy i wygodny

!
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% IX 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VIII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 084,56 zł IX 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% IX 2019

Znajdź profil