"Boczniak" w Ameryce i siła dolara

2019-03-05 22:15
publikacja
2019-03-05 22:15
fot. Adam Guz / Kancelaria Premiera

Wtorkowa sesja na Wall Street znów nie przyniosła rozstrzygnięć. Lepsze dane z amerykańskiej gospodarki pomogły za to dolarowi, który drugi dzień z rzędu zyskiwał względem euro.

Od dwóch tygodni na nowojorskich parkietach trwa przeciąganie liny. S&P500 po spektakularnym świąteczno-noworocznym rajdzie dotarł w okolice 2800 punktów - ten poziom zatrzymał giełdowe byki także w październiku, listopadzie i grudniu. Wtorkowa sesja nie przyniosła tu istotnych zmian. S&P500 zakończył ją zmianą o -0,11% i z wynikiem 2789,65 pkt. Dow Jones stracił 0,05% i pozostał poniżej pułapu 26 000 punktów. A Nasdaq po spadku o 0,02% finiszował z rezultatem poniżej 7 600 pkt.

/ Bankier.pl

Wśród poszczególnych spółę w centrum uwagi ponownie znalazły się walory General Electric, które rynek przecenił oprawie 5% po tym, jak zarząd spółki zaprezentował prognozę zakładającą spadek wolnych przepływów pieniężnych w segmencie przemysłowym. Kolejne spadki odnotowały papiery Tesli. Analitykom nie spodobały się ostatnie posunięcia firmy Elona Muska i martwią się, czy spółce wystarczy kapitału i wolnej gotówki, aby absorbować kolejne oczekiwane straty. Za to o przeszło 7% drożały akcje Kohl's po tym, jak sieć handlowa przedstawiła lepsze od prognoz wyniki kwartalne.

Amerykański rynek wszedł w fazę oczekiwania i waha się z podjęciem decyzji. S&P500, który od początku roku zyskał ponad 11%, nie może pokonać oporu, ale też nie za bardzo wykazuje ochotę do spadków. Inwestorzy zdążyli już przetrawić niezgorsze wyniki spółek za czwarty kwartał, ale też nie bardzo mogą się cieszyć z perspektyw wynikowych na 2019 rok. Rynek zdążył też zdyskontować drastyczną zmianę polityki Rezerwy Federalnej oraz postępy w negocjacjach handlowych z Chinami.

I w tym momencie nie za bardzo jest pod co grać. Zresztą problemy, których lękano się w listopadzie i grudniu, wcale nie ustąpiły. W Chinach i w Europie trwa ostre spowolnienie gospodarcze, które może przerodzić się w recesję. Wzrost gospodarczy zwalnia także w Ameryce. Model prognostyczny Fedu z Atlanty pokazuje, że PKB w pierwszym kwartale rósł w annualizowanym tempie zaledwie 0,3%.

Od początku roku dane makro spływające z gospodarki USA dość regularnie rozczarowują. Ale akurat we wtorek zaprezentowały się lepiej od oczekiwań rynku. Wskaźnik ISM mierzący koniunkturę w sektorze usług nieoczekiwanie podniósł się w lutym do 59,7 pkt. z 56,7 pkt. odnotowanych w styczniu i 57,2 pkt. oczekiwanych przez analityków. Zaskakująco przyspieszyła też sprzedaż nowych domów, która w grudniu sięgnęła 621 tys. (w ujęciu annualizowanym) wobec oczekiwań rzędu 590 tys. Problem z tymi danymi jest taki, że po pierwsze mocno w dół zrewidowano wyniki sprzedaży za listopad (z 657 tys. do 599 tys.), a po drugie rynek nieruchomości w USA wciąż znajduje się w trendzie spadkowym po latach hossy napędzanej rekordowo tanim kredytem.

/ Bankier.pl

Jednak przynajmniej rynek walutowy wziął wtorkowe dane za dobrą monetę. Dolar umocnił się względem euro - kurs EUR/USD zszedł w okolice 1,13, choć w zeszłym tygodniu atakował poziom 1,14.

Krzysztof Kolany

Źródło:
Tematy
Używane w niskich ratach? Bezpieczne na wakacje. Znajdź swoje wymarzone auto>>

Używane w niskich ratach? Bezpieczne na wakacje. Znajdź swoje wymarzone auto>>

Advertisement

Komentarze (1)

dodaj komentarz
grzegorzkubik
Czas na ruch na złocie do góry. Po tylu spadkowych sesjach.

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki