Biznes szyty na miarę

Kamili Feder i Agacie Nivette, które stworzyły markę Laurelle, wystarczyło kilka lat, aby podbić polski rynek mody ślubnej i wieczorowej. To suknie szyte na miarę, które pokochały nie tylko przyszłe panny młode, ale i gwiazdy. Nam Kamila Feder opowiada o pomyśle na biznes, początkach prowadzenia firmy oraz  związanych z tym trudnościach i największych wyzwaniach.


- Jak pewnie większość biznesów, marka powstała z potrzeby, z braków na rynku. My wtedy ze wspólniczką byłyśmy w trakcie szukania własnych sukien ślubnych i nie mogłyśmy nic znaleźć, wszystkie sukienki były nie w takim stylu jaki my byśmy preferowały. Można było oczywiście ściągnąć sukienkę z zagranicy, ale to też przewyższałoby nasz budżet. Minęły prawie dwa lata - oczywiście gdzieś tam kupiłyśmy te suknie ślubne, koleżanka była zawsze bardziej zaprzyjaźniona z modą, dlatego ona sobie sama zaprojektowała suknię na swój ślub i wesele. Agata, moja wspólniczka projektowała dla siebie i oddawała do szycia bardzo dużo sukienek wieczorowych. Robiły one furorę podczas spotkań, dlatego pomyślałyśmy, żeby coś takiego stworzyć - tym bardziej, że w tym samym czasie odeszłyśmy z firm, w których pracowałyśmy - mówi Kamila Feder, współwłaścicielka Laurelle.

Jak miała wyglądać ich własna marka, czym chciały się wyróżniać?

- Przede wszystkim miała być marką luksusową i do tej pory takie jest nasze założenie, żeby ten produkt, który oferujemy był luksusowy, szyty na miarę. Gdy zaczynałyśmy nie było tak naprawdę sukienek ślubnych, które byłyby od początku stworzone dla danej klientki, czyli na wymiar, według ich oczekiwań - mówi Kamila Feder.

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne