REKLAMA

Bitwy z policją na ulicach Belgradu. KE: użycie siły musi być proporcjonalne

2020-07-09 15:13, akt.2020-07-10 06:15
publikacja
2020-07-09 15:13
aktualizacja
2020-07-10 06:15
Bitwy z policją na ulicach Belgradu. KE: użycie siły musi być proporcjonalne
Bitwy z policją na ulicach Belgradu. KE: użycie siły musi być proporcjonalne
fot. MARKO DJURICA / / Reuters

Wydarzenia w Serbii, gdzie policja brutalnie tłumi protesty przeciwników decyzji prezydenta Aleksandara Vuczicia o przywróceniu godziny policyjnej i planowi powrotu do ograniczeń związanych pandemią, "są powodem do zaniepokojenia" - oceniła w czwartek rzeczniczka KE Ana Pisonero.

"Wydarzenia w Serbii, które śledzimy uważnie przez ostatnie dwa dni są powodem do zaniepokojenia. Ochrona życia i zdrowia ludzkiego powinna być priorytetem. Oczywiście do rządu należy określenie koniecznych środków aby zaradzić ryzyku związanym z COVID-19. Powinny być one oparte na danych naukowych i epidemicznych, ale restrykcje nie mogą wpływać w dysproporcjonalny sposób na prawa podstawowe" - powiedziała na konferencji prasowej w Brukseli Pisonero.

Tysiące osób, mimo zakazu zgromadzeń, protestowało w czwartek wieczorem w Belgradzie przeciwko godzinie policyjnej. To trzeci z rzędu dzień protestów w serbskiej stolicy. W porównaniu do poprzednich demonstracji, tym razem nie doszło do starć z policją.

W czwartek rząd wprowadził zakaz publicznych zgromadzeń z udziałem więcej niż dziesięciu osób. Mimo tego zakazu, tysiące ludzi zabrały się, tak jak w poprzednie dwa wieczory, przed budynkiem parlamentu. Demonstranci starali się jednak, by ich protest miał pokojowy przebieg.

Demonstracje we wtorek i w środę przerodziły się w gwałtowne starcia z siłami porządkowymi. Demonstranci protestują przeciwko wprowadzeniu godziny policyjnej na weekend, którą ogłosił prezydent Serbii Aleksandar Vuczić. To reakcja serbskich władz na najwyższy wskaźnik dobowy zgonów na koronawirusa.

Policja użyła gazu łzawiącego do rozpędzenia demonstrantów. We wtorek protestujący stoczyli bitwę z policją w stolicy i próbowali wedrzeć się do parlamentu po tym, jak Vuczić ogłosił, że godzina policyjna zostanie przywrócona dwa miesiące po jej pierwszym zniesieniu. Decyzje prezydenta o powrocie do godziny policyjnej i systemu ograniczeń była reakcją na drugą falę epidemii, która pojawiła się po wyborach parlamentarnych.

Rzeczniczka KE zaznaczyła, że restrykcje wprowadzane, by powstrzymać rozwój pandemii, powinny być ograniczone w czasie. "To odnosi się również do prawa do pokojowych protestów. To fundamentalne prawo w demokratycznym społeczeństwie, jednocześnie porządek publiczny musi być zagwarantowany. Nienaruszalność demokratycznych instytucji musi być poszanowana i utrzymana" - powiedziała Pisonero.

To ostatnie zdanie odnosi się do zachowania protestujących, którzy rzucając kamieniami i paląc race kolejny raz próbowali wedrzeć się w środę do parlamentu. Kilka osób zostało rannych podczas chaotycznych starć przed gmachem, w tym niektórzy przywódcy opozycji. Działo się to mimo, że prezydent wycofał się ze swoich planów ograniczeń związanych z powrotem epidemii, które miały wejść w życie w nadchodzący weekend.

W czwartek premier Ana Brnabić potwierdziła, że w Belgradzie nie będzie godziny policyjnej.

KE podkreśliła, że jakiekolwiek wykorzystanie siły musi być odpowiednie i proporcjonalne. Wydarzenia w Serbii mają miejsce na kilka dni przed planowaną wizytą Vuczica w niedzielę w Brukseli. Wraz premierem Kosowa Avdullahem Hotim mają oni wznowić dialog między Prisztiną i Belgradem w sprawie porozumienia, mającego doprowadzić do normalizacji stosunków między oboma krajami. To warunek postępów w ich integracji z UE.

"UE oczekuje, że niedzielne spotkanie przyniesieni w końcu wznowienie dialogu. To byłoby pierwsze spotkanie od listopada 2018 r., gdy ostatni raz miał miejsce dialog między obu krajami" - powiedział Peter Stano, rzecznik szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella.

Podczas niedzielnego spotkania zostaną wznowione prace nad kompleksowym i prawnie wiążącym porozumieniem w sprawie normalizacji stosunków między Serbią a Kosowem. KE podkreśla, że protesty w Serbii i reakcja na nie są oddzielną sprawą i nie chce jej łączyć z kwestią niedzielnego spotkania.

Negocjacje w celu normalizacji stosunków między oboma krajami utknęły w martwym punkcie w 2018 roku, gdy Kosowo podwyższyło o 100 proc. cła na produkty z Serbii. Rząd Kosowa utrzymywał wówczas, że jest to odwet za działania Belgradu, utrudniające Prisztinie starania o wejście do NATO i ONZ.

W Serbii zanotowano od początku epidemii około 17 tys. osób zakażonych koronawirusem, 330 osób zmarło. W szpitalach przebywa 4 tys. pacjentów chorych na Covid-19. Protestujący obwiniają autokratycznego Vuczica o wzrost liczby zgonów na Covid-19 i pojawienie się nowych przypadków koronawirusa po zniesieniu ograniczeń przed wyborami parlamentarnymi. Twierdzą, że zrobił to za szybko, nie licząc się ze zdrowiem mieszkańców i zagrożeniem epidemią, aby wygrać wybory 21 czerwca i umocnić swoją władzę.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

stk/ mal/

Źródło:PAP
Tematy
Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1300 zł premii!

Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1300 zł premii!

Advertisement

Powiązane

Komentarze (15)

dodaj komentarz
specjalnie_zarejestrowany2
Gdzie była KE kiedy pedofilski reżim pis gazował przedsiębiorców?
jacyna2017
A ja myślałem, że histeria pandemii w Polsce była głównie po to aby zmienić kandydata KO i wkrótce po tym 'koperty śmierci' zmieniły się w 'listy życia' poparcia dla pana T. Zwalanie wszystkiego na TVP to slepota, bo to raczej TVN etc. siały histerię w tym temacie w konkretnym celu.
trybuch
Tak wyglada państwo po wyborach, w którym na czas wyborów ogłoszono iż epidemia się kończy a telewizja w sposób chamski promowała tylko partie rządząca. Tak się zastanawiam czy Serbia nie pisze scenariusza dla Polski?
sandman77
Kiedy niedawno w Hiszpanii krwawo rozprawiano się z protestującymi Katalończykami, urzędasy z Eurokołchozu jakoś nie miały nic do powiedzenia.
skaurus
To ta sama KE co udzielała rad Rządowi Francji jak policja pałowała żółte kamizelki na ulicach Paryża?
tuskacz
U was w PL nikogo nie musza pałowac, sami sie godzicie na podwyzki i galopujące ceny jak stado baranów. Tym sie różnią odważni Francuzi od tchórzliwych polaczków.
pazdzioch_indastries odpowiada tuskacz
nas stać na podwyżki a Francję czeka kara tak jak cały zachód za kolonializm i dewiacje którą zalegalizowali.Będziecie mięli porządek z chaosu
xiven
testują na prowincjach reakcje społeczeństwa zanim ogłoszą wprowadzenie drugiej fali na całym świecie

ciekawe jak nwo chce zresetować ten system jak na scenariusz epidemii ludzie również się buntują

pozostało im już tylko wymyślić zbliżający się meteor albo inwazje kosmitów
secundus
no i kilkanaście osób zmarło a oni godzinę policyjną, u nas po wyborach się zacznie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki