Belka: Gospodarka jedzie na trzech silnikach

Rada Polityki Pieniężnej ponownie postanowiła pozostawić stopy procentowe na niezmienionym, rekordowo niskim poziomie. Poniżej prezentujemy najważniejsze wypowiedzi, które padły w czasie środowej konferencji prasowej z udziałem prezesa NBP Marka Belki.

Marek Belka, prezes NBP
Marek Belka, prezes NBP (fot. Krystian Maj / FORUM)

Poza prezesem Narodowego Banku Polskiego, w konferencji udział wzięli tez dwaj członkowie RPP – Jan Winiecki i Andrzej Rzońca.

Na wstępie dzisiejszej konferencji Marek Belka odczytał treść komunikatu RPP. Jego treść w całości dostępna jest na stronach NBP, najciekawsze fragmenty zamieszczamy poniżej.

  • Po silnym i długotrwałym spadku, ceny ropy na rynkach światowych nieznacznie wzrosły w ostatnim okresie. Przyczyniło się to do osłabienia tendencji dezinflacyjnych w wielu krajach. Dynamika cen na świecie pozostaje jednak bardzo niska, a w wielu gospodarkach europejskich – ujemna. W tych warunkach główne banki centralne utrzymują stopy procentowe w pobliżu zera, a EBC kontynuuje program skupu aktywów, co sprzyja wzrostowi cen aktywów finansowych w wielu krajach europejskich.
  •  W Polsce utrzymuje się stabilny wzrost aktywności gospodarczej, a dynamika PKB w I kw. ukształtowała się prawdopodobnie na nieco wyższym poziomie niż w IV kw. ub.r. Głównym źródłem wzrostu aktywności gospodarczej pozostaje wzrost popytu krajowego, postępujący w warunkach poprawy sytuacji na rynku pracy, dobrej sytuacji finansowej przedsiębiorstw oraz stabilnego wzrostu akcji kredytowej. Z kolei ograniczająco na aktywność gospodarczą w Polsce oddziałuje nadal niski, choć przyspieszający wzrost popytu ze strony głównych partnerów handlowych.
  •  Ze względu na umiarkowane tempo wzrostu popytu i wciąż ujemną lukę popytową, w gospodarce nie ma presji popytowej. Równocześnie niskie ceny surowców i umiarkowana dynamika płac nominalnych przyczyniają się do utrzymania braku presji kosztowej. W rezultacie roczna dynamika cen konsumpcyjnych i cen produkcji sprzedanej pozostaje ujemna, a oczekiwania inflacyjne są bardzo niskie.
  •  W ocenie Rady w najbliższych kwartałach roczna dynamika cen będzie nadal ujemna, przede wszystkim ze względu na wcześniejsze silne spadki cen na rynkach

Odpowiedzi na pytania dziennikarzy

Kiedy w opinii Rady zaczniemy widzieć przełożenie się szybszego wzrostu PKB na ceny i kiedy ta ścieżka inflacji zacznie dążyć ku celowi?

Belka: Paradoksalnie mógłbym powiedzieć, że – choć tego nigdzie nie napiszemy i wcale nie mówimy - tak naprawdę chcielibyśmy, żeby gospodarka rosła tak szybko, żeby to zaczęło się przekładać na przynajmniej koniec z ujemnymi wskaźnikami inflacji. Chciałem przypomnieć iż mimo tego, że gospodarka przyspiesza - bardzo umiarkowanie, ale jednak - to luka popytowa w dalszym ciągu istnieje. W takich warunkach takiego przełożenia więc nie ma.

Ja bym bardzo chciał, żeby gospodarka rosła szybciej, żebyśmy mogli znów zmagać się z tym z czym zawsze się zmagamy, czyli niebezpieczeństwem presji inflacyjnej. To trochę brzmi niespodziewanie w moich ustach, ale to przecież jest oznaka normalizacji. To, co dzisiaj dzieje się w świecie, jeszcze trudno nam nazwać normalnością. Zdaje się, że się przyzwyczajamy.

Winiecki: Chciałbym zwrócić uwagę na międzynarodowy kontekst tej kwestii. Proszę zwrócić uwagę na sytuację – świat zachodni rozwija się wolniej niż w przeszłości, z pewna różnicą między USA i Europa Zachodnią. Co to oznacza? W tym świecie nie będzie presji popytowej. Z zewnątrz mamy sytuację, w której w gospodarce światowej, której Zachód jest połową, taka presja nie pojawi się, w dającej się przewidzieć perspektywie. Mamy jednoznaczną sytuację jeżeli chodzi o sytuację popytową, a dodatkowo mamy tendencje w zmianie cen surowców, które podpowiadają, że będziemy mieli z nimi do czynienia przez wiele lat. W poprzednim cyklu faza niskich cen trwała 22 lata, teraz to może być 15 lat, bo to nie jest identyczne z cyklu na cykl, ale to oznacza, że środowisko, w którym funkcjonujemy, jest środowiskiem przeciętnego wzrostu gospodarczego i tendencji dezinflacyjnej. W tym kontekście oczekiwanie, że kraj średniej wielkości sam z siebie wygeneruje politykę gospodarczą, która doprowadzi do wzrostu inflacji w gospodarce, jest oczekiwaniem pozbawionym realizmu.

Belka: I to mówi jeden z członków RPP uważany za jastrzębia.

Przy tak obecnie zbilansowanej gospodarce, gdzie nie ma zbytnich presji, dlaczego Rada nie zdecyduje się na zakreślenie konkretnego horyzontu utrzymywanie niskich stop procentowych? Co Radę przed tym powstrzymuje?

Odpowiedz jest dosyć trywialnie prosta – Rada kończy bieg w styczniu i lutym. Myślę, że jest właściwie, nawet jeśli chcielibyśmy powiedzieć coś, to prawdopodobnie taki horyzont czasowy byłby dłuższy niż 2015 r. Poza tym unikamy konsekwentnie w wypowiedziach zakreślania jakiegoś limitu czasu – ile miesięcy poziom stóp będzie niezmieniony.

Forward guidance miało swoje dni chwały, ale bardzo szybko minęły. Bynajmniej nie chodzi o działania NBP. Szereg banków forward guidance stosowały i się z tego wycofały. Myślę, że powody były bardzo dobre. Forward guidance tak długo ma sens, jak długo mamy bardzo silną pewność co do przebiegu sytuacji gospodarczej. Ostatnie lata nauczyły nas, ze sytuacja w świecie jest bardzo niestabilna. W Polsce jest o wiele bardziej stabilna niż na świecie, ale przecież nie jesteśmy wyspą oddzieloną od gospodarki światowej.

3 lata temu mieliśmy stopy na poziomie 4,75%. Od tego czasu zeszliśmy do 1,5%. Powiedział Pan, że otoczenie niskich stóp to sprawa na pokolenie. Oczyma wyobraźni nie ma już co wypatrywać powrotu poprzednich stóp?

To nie oznacza, że obecny poziom stóp się na pokolenia zakleszczy. Natomiast jeżeli jest prawdą to, co się wydaje w świecie utrwalać – relatywnie, czyli w porównaniu do historycznych doświadczeń, niskie tempo wzrostu gospodarczego, starzenie się wielu społeczeństw, co pociąga za sobą wzrost skłonności do oszczędzania - to w takiej sytuacji można się liczyć z tym, że stopy procentowe będą niższe niż doświadczaliśmy tego w przeszłości. Tak trzeba rozumieć moją wypowiedź, a nie, że stopy będą na jakimś określonym poziomie czy na obecnym poziomie.

Pytanie o złotego. Czy mają państwo jakąś diagnozę dlaczego złoty przestał się umacniać? Zakotwiczył się na poziomie 4 zł za euro, a niektórzy oczekiwali czegoś więcej. Czy macie Państwo diagnozę tego stanu?

Myśmy nie mieli oczekiwań, że zloty się wzmocni albo osłabi. Nie wypowiadaliśmy żadnych w tym zakresie oczekiwań. Obserwujemy kurs złotego. Zloty fluktuuje w reżimie płynnych kursów walutowych i jesteśmy bardzo zadowoleni.

Myślałam, że będzie trochę więcej entuzjazmu względem wzrostu. Z Pana tonu wnioskuję, że nie jest to poziom zadowalający i który pozwoliłby patrzeć w przyszłość z większym optymizmem.

Proszę oczywiście nie łączyć tych wypowiedzi – zarówno profesora Winieckiego jak i mojej – dotyczących dłuższych okresów i naszych oczekiwań, że tempo wzrostu w świecie raczej będzie nieco niższe, niż doświadczaliśmy tego w niedalekiej przeszłości – proszę tego nie łączyć z naszymi ocenami bieżącej koniunktury w Polsce.

Wydaje mi się, że w tym zakresie powinniśmy być optymistami. Po pierwsze widzimy, że gospodarka nabiera tempa i to przecież już nie od 3 miesięcy tylko myślę, że od kilkunastu miesięcy, co mnie bardzo cieszy. Przyspiesza w tempie umiarkowanym, a czym bardziej umiarkowane ożywienie, tym będzie ono dłużej trwało,  nie powodując jakichś istotniejszych nierównowag.

Jesteśmy optymistami. Najważniejsze to jest to, że ta gospodarka jedzie na trzech silnikach, a nie na jednym. Na porządnym wzroście popytu konsumpcyjnego, na ożywiającym się wzroście popyt inwestycyjnego zarówno prywatnego, jak i – mamy nadzieje, wraz z konsumowaniem drugiej perspektywy budżetowej – sektora budżetowego. Eksport też zachowuje się dobrze, jak rozumiem jest to efekt sytuacji w strefie euro, jednak myślę także, że nasze firmy zaczynają się rozglądać za innymi rynkami i znajdować je. To wszystko sprawia, że gospodarka w sposób zrównoważony, w tempie umiarkowanym i nie szaleńczym, jedzie do przodu. Jestem optymistą.

Czego nam brakuje do wymarzonej sytuacji? Czy straszenie deflacją okazało się „bajką o żelaznym wilku”?

Myśmy nigdy nie panikowali. Zarówno w wypowiedzi mojej jaki i innych członków RPP nie znajdzie Pani paniki przed skutkami deflacji, Myślę, ze wskaźnik CPI będzie się podnosił, czyli skala deflacji będzie malała. To jest skutek zarówno stabilizacji cen surowców, jak i czysto statystycznych efektów bazy. Także te kilkuprocentowe wzrosty płac, wzrosty produkcji przemysłowej czy wreszcie PKB w jakimś stopniu przełożą się na normalizację sytuacji w zakresie cen.

Winiecki: Co do dobrych scenariuszy. Spróbowałbym potraktować je w znacznie dłuższej perspektywie czasowej. Jeżeli my będziemy rozwiać się w tempie +3%, tak jak tego oczekuję, to w sumie trzeba powiedzieć, że jeżeli w tym tempie będziemy się rozwijać przez 10, 15, 20 lat, to to oznacza, że przy Europie Zachodniej rozwijającej się w tempie 1,5%, my w dalszym ciągu, nawet przy obniżeniu wzrostu w Europie Zachodniej, będziemy domykać lukę rozwojową i poziom PKB na mieszkańca.

Belka: proszę to przekazać wszystkim startującym w wyborach prezydenckich. Widać ze my byśmy bez szans byli.

Czy prognozy eksperckie pokazują, że deflacja szybko się skończy ?

Nasza prognoza ekspercka zakłada, że deflacja zniknie wraz z końcem roku. To prawda, że w niektórych miesiącach albo te ścieżkę deflacji podnosimy, albo obniżymy o 0,1%. To praktycznie oznacza, że nasze oczekiwania się spełniają i mniej więcej pozostają na tym samym poziomie. Także wszystko idzie jak należy pod tym względem. Oczywiście trudno powiedzieć, że realizujące strategię bezpośredniego celu inflacyjnego NBP nie będzie widział jakiegoś problemu związanego z bardzo ujemnym poziomem CPI. Widzimy, ale nie ma powodów do paniki, szczególnie, że w znacznej części widzimy, że ma to charakter przejściowy.

Czy dostrzega Pan w jakże bogatym kalendarzu politycznym jakieś ryzyka dla wzrostu w Polsce?

Nie sadze żeby to miało jakiekolwiek znaczenie dla ścieżki inflacji (śmiech). Reprezentuję tu własny pogląd, bo nie wypowiadaliśmy się jako Rada w tym zakresie. Chyba przeceniamy skalę ewentualnego budżetowego cyklu politycznego w Polsce. Ja sobie przypominam pewnie analizy, które były wykonane w Instytucie Ekonomicznym, które wykazały, że o ile na szczeblu samorządowym można „wydobyć” pewną skłonność do zwiększania wydatków przed wyborami, o tyle jeżeli chodzi o budżet centralny, to nie znaleźliśmy takich śladów. Poza tym już jest za późno, żeby oczekiwać na jakiekolwiek „ekscesy”.

 Michał Żuławiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 1 ~franki

http://www.tygodnikprzeglad.pl/jak-wyprowadza-sie-zyski-polski/

moje gratulacje...

! Odpowiedz
2 3 ~adebha

skoro wg niego ona jedzie... bo wg mnie to leży...
już na samym przykładzie ,,frankowiczów,, jesteśmy medialnym pośmiechowiskiem Europy...

! Odpowiedz
1 1 ~zerro

czyli coś na kształt APOKALIPSY: szkielet konia, kosa, i smierć;)

! Odpowiedz
0 0 ~McMakler

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
2 0 ~cd

beluś, ale jeden silnik napędza wiatraczek w kabinie, drugi to silniczek krokowy do centralnego zamka. Trzeciego nie słysze więc się nie wypomiem. Ale kiedy do cholery ruszymy z miejsca!

! Odpowiedz
2 2 ~HAHAHA

Nie no troche sie rusza tylko ze do dolu. Przeciez cala prawde o "sukcesach" polski przez ostatnie lata mozma zobaczyc nawet tutaj na dole WYKRES GOSPODARKA PKB. Caly czas umiarkowanie, rowno W DOL.

! Odpowiedz
4 2 ~Regulator

Czyli cala "para" z tych trzech silnikow idzie w gwizdek

! Odpowiedz
3 4 ~Prezzes1mln

A po co oni tj te "ekonomy" tam wszyscy sa, nic nie wiedza, odpowiada nie na temat bo boi sie cokolwiek powiedziec bo zawsze wychodzi na odwrot nawet przy prawdopodobiebstwie 50% ze zgadnie. Uwazaja sie za waznych, niezbednych i defrauduja Wasza kase. Udaja ze cos tam reguluja co to daje tyle gospodarce co krecenie dziecka pokretlem w zabawce. Caly wzrost pkb to tylko ULAMEK tego co naplywa z zewnatrz, pozyczek i kasy z sprzedazy majatku narodowego. Jakies inwestycje w polsce wszystko oparte na taniej sile roboczej na plecach biednych ludzi. Nie szkoda Wam kasy na takich i im podobnych pazozytow?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 2 ~gość

Wstecznych .

! Odpowiedz
5 10 ~kar

A rządząca koalicja PO-PSL jedzie też na czterech silnikach:
---propagandzie ( pic na wodę)
---kłamstwach i oszustwach wyborczych, pustych obietnicach
---ciągłych aferach
---grabieniu podatników--podwyższanie podatków i grabież 152 miliardów zł oszczędności
emerytów z OFE.
Po ośmiu latach nierządzenia silniki zatarły się;-)) Nie pomogą "resortowe dzieci" i dzieci
komunistycznych aparatczyków z usłużnych mediów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil