Bańka na obligacjach pęknie jak w 2008 roku

główny analityk Bankier.pl

Pomiędzy styczniem 2012 a majem 2013 roku byliśmy świadkami spekulacyjnej bańki na rynku polskich papierów skarbowych. Obawiam się, że teraz czeka nas powtórka scenariusza z jesieni 2008 roku. Przynajmniej na rynku długu.

Istnienie bańki spekulacyjnej bardzo trudno rozpoznać nie tylko w czasie jej trwania, ale także tuż po jej pęknięciu. Musi upłynąć trochę czasu, aby uczestnicy rynku zdali sobie sprawę z jej istnienia. Tyle że wtedy jest już za późno na uratowanie nietrafnie zainwestowanego kapitału.

Bańka na polskich obligacjach

Do końca 2011 roku rentowność 10-letnich obligacji Skarbu Państwa była stabilna i poruszała się w zakresie 5,00-6,50%. Do lipca 2012 roku dochodowość polskich 10-latek mieściła się w tym przedziale przez 95% czasu, ze średnią na poziomie 5,53% i odchyleniem standardowym rzędu 0,70 pkt. proc.

Później zaczęto dmuchać bańkę. W niespełna pół roku rentowność obligacji 10-letnich spadła z 5% do 3,8%, by w maju 2013 roku osiągnąć niewiarygodnie niski poziom 3,004%. Czyli przeszło dwa odchylenia standardowe poniżej wieloletniej średniej. Znamienna była też skala napływu zagranicznego kapitału, zachęconego do kupowania polskich obligacji przez skrajnie ekspansywną politykę Rezerwy Federalnej, Europejskiego Banku Centralnego i Banku Japonii. Fala masowo drukowanego pieniądza wlała się na polski rynek długu, podnosząc ceny obligacji i prowadząc do spadku ich rentowności.

Rentowność (w proc.) polskich obligacji 10-letnich Źródło: stooq.pl

Od majowego dołka rentowność polskich 10-latek podskoczyła już o 1,5 punktu procentowego, na początku września sięgając nawet 5%. W mojej ocenie regresja do długoterminowej średniej (5,5%) jest nieuchronna i polski dług czeka dalsza przecena. Co więcej, wahadło z dużym prawdopodobieństwem wychyli się w drugą stronę, a rentowność 10-latek podejdzie nawet pod 7%.

Analogia do roku 2008

Niemożliwe? Panika w „bezpiecznej przystani” – jak od niedawna niektórzy usiłują nazywać polski rynek papierów skarbowych – byłaby najbardziej logicznym scenariuszem. Zwłaszcza w sytuacji nacjonalizacji obligacji będących w posiadaniu OFE i tym samym uzależnienia Polski od kaprysów zagranicznych inwestorów. A ci ostatnio raczej wycofują kapitał z rynków wschodzących, przestraszeni wizją ograniczenia dodruku dolarów przez Fed.

Kurs EUR/PLN w ciągu 7 lat przed dołkiem z lipca ‘08

Pewnej analogii dostarcza sytuacja z roku 2008. Pod koniec lipca za euro płacono tylko 3,20 zł, czyli najmniej od wprowadzenia w pełni płynnego kursu złotego. Niespełna rok wcześniej euro kosztowało o 60 groszy więcej – czyli kurs EUR/PLN obniżył się wówczas o... dwa odchylenia standardowe (0,3194 zł) względem wieloletniej średniej (4,05 zł). Dokładnie tak samo jak obligacje w roku 2012 i 2013.

Latem 2008 roku wszyscy grali na umocnienie złotego. Banki z londyńskiego City wciskały polskim przedsiębiorstwom opcje walutowe, Polacy masowo zaciągali kredyty mieszkaniowe denominowane w rekordowo tanim franku szwajcarskim, co niektórzy zaś już wieszczyli (nieco przedwcześnie, moim zdaniem) ostateczny upadek dolara.

Co się działo przez następne pół roku - wszyscy pamiętamy. Zbankrutował Lehman Brothers, a rząd USA uratował przed plajtą AIG, Bank of America, Citigroup i pośrednio jeszcze kilka dużych banków z Wall Street. W Europie bailoutu potrzebowały prawie wszystkie duże grupy bankowe. Fed ściął stopy do zera i zaczął w panice drukować pieniądze, potrzebne niewypłacalnym instytucjom finansowym. Spanikowany zagraniczny kapitał uciekał z Polski drzwiami i oknami, kupując dolary i obligacje Wuja Sama, które nagle znów stały się „najpewniejszą inwestycją pod słońcem”.

Efekt był piorunujący: cena dolara wzrosła z dwóch do niemal czterech złotych. W lutym 2009 roku za euro trzeba było zapłacić niemal pięć złotych – rynek przetestował historyczne szczyty z początku 2004 roku. Przejście od jednej skrajności (przewartościowanie złotego przy kursie 3,20 zł za euro) w drugą (mocno niedowartościowany złoty przy euro po 4,92 zł) zajęło rynkowi ledwie pół roku.

Ostatnie ostrzeżenie: uciekaj z obligacji!

Jeśliby sytuacja miała się powtórzyć, to pod koniec 2013 roku rentowność polskich obligacji może zbliżyć się do 7%, wyrównując rekord na szczycie paniki po upadku Lehman Brothers. Obecnie nikt nie zakłada takiego scenariusza, co tylko zwiększa jego prawdopodobieństwo. Zwłaszcza w obliczu „skoku na OFE” i normalizacji polityki pieniężnej Fedu.

Skokowy wzrost rentowności polskich obligacji oznaczałby kłopoty dla budżetu państwa, zwiększając koszty obsługi długu nawet o kilka miliardów złotych. Byłaby to też katastrofa dla inwestujących w „bezpieczne i zyskowne” fundusze obligacji, które w warunkach wzrostu rynkowych stóp procentowych mogłyby ponieść straty.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~bebe

Typowy "guru". Filozofia piszącego jest prosta. Może scenariusz się sprawdzi to będę wielkim guru, jak nie, to trudno. Moim zdaniem ta bańka już pękła podnosząc rentowności 10 latek z 3 do 5 procent. Trochę inne mamy warunki. Niższe stopy procentowe, tańszą złotówkę. Faktycznie bessa na obligacjach trwa już trzeci kwartał, więc teraz pisanie o bańce, która ma dopiro pęknąć to nieporozumienie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~UHNWI

Nie wiem, nie jestem ekspertem, ale sytuacja finansowa świata (głównie EU i USA) jest - delikatnie mówiąc zagmatwana i kuriozalna

http://newtimes.pl/derywaty-czy-to-jeszcze-gospodarka-czy-juz-kasyno/

I coś dla koneserów - gigantyczne fortuny (+mapy i tabele):

http://newtimes.pl/raport-ultrabogacze-uhnwi- na-swiecie-w-2013-roku/

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~posiadacz 10-latek

przeciez oprocentowanie 10-latek jest obliczane na podstawie wskaznika inflacji wskaznik spada to i rentownosc spada. a nikt nie bedzie kupował na wolnym rynku 10-latek których rentownosc jest niska skoro np. dla wszystkich nowych jest wyzsza. podsumowujac to co NBP oferuje to nie zalezy od sytuacji rynkowej.

! Odpowiedz
0 0 ~SAKITORU

Gość jest zajebi... mój ulubiony ekonomista z bankiera, szkoda że tacy rzadko tworzą "mainstream", a moze to i dobrze.... bo dzieki temu jest tylko garstka wiedzących a reszta przegrywajacej choloty wiekszosc slucha mainstreamu i tak to na gieldzie bylo od zawsze.

! Odpowiedz
0 0 ~wwff

Pytanie laika: skoro posiadam polskie obligacje 10-letnie, to co mnie czeka?

! Odpowiedz
0 0 ~waran

Masz przewalone. Jak jesteś laikiem to po co się w to pakujesz? Jedną z oznak bańki jest to, że zaczynają inwestować sprzątaczki, krawcowe, "humaniści" czyli wszyscy, którzy się nie znają, są laikami a tym samym idealny dostarczycielem, ciężko zarobionego, kapitału.

! Odpowiedz
0 0 ~wwff odpowiada ~waran

Sorki, ale jaka jest odpowiedź na w/w pytanie?

! Odpowiedz
0 0 ~VTC odpowiada ~wwff

Nic Ci się nie stanie. Odcinaj kupony, na koniec odbierz kapitał i tyle. Chyba, że nimi handlujesz...

! Odpowiedz
0 0 ~popi

Panie Kolany jak wycena obligacji Polski jest korzystna to zawsze bańka,
jak niekorzystna pan Kolany bańki nigdy nie widzi

! Odpowiedz
0 0 ~m54

Brednie gości wypisujesz a do tego jakieś prymitywne insynuacje to oczywiste że jak już obecnie 400 mld zł polskich obligacji w łapach zachodniej spekuły to bedą robic co tylko zechcą a zechcą wyciągnąć jak najwięcej kasy m.in. od tak niekumatych obywateli jak ty

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
ZŁOTO -0,11% 1 585,15
2020-02-17 07:11:00
WIG -0,11% 57 895,19
2020-02-14 17:15:00
WIG20 -0,23% 2 115,29
2020-02-14 17:15:00
WIG30 -0,25% 2 437,30
2020-02-14 17:15:00
MWIG40 -0,05% 4 058,17
2020-02-14 17:15:01
DAX -0,01% 13 744,21
2020-02-14 17:37:00
NASDAQ 0,20% 9 731,18
2020-02-14 22:03:00
SP500 0,18% 3 380,16
2020-02-14 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.