BGK: koronawirus zaraża polską i światową gospodarkę

Kryzys związany z koronawirusem odbije się na światowych rynkach finansowych, a spodziewane spowolnienie chińskiej gospodarki będzie odczuwalne także w Polsce - uważa analityk Banku Gospodarstwa Krajowego Piotr Dmitrowski. Kłopoty czekają przedsiębiorców i frankowców.

(fot. STRINGER / Forum)

W opublikowanym w czwartek raporcie menadżer ds. analiz rynku, Biuro Badań i Analiz Banku Gospodarstwa Krajowego Piotr Dmitrowski zwrócił uwagę, że ostatnia dekada była okresem dynamicznego wzrostu chińskiej gospodarki, która stała się jednym z motorów globalnego wzrostu PKB.

"To był szczególnie udany okres dla chińskiego sektora technologicznego. Niemniej gospodarka ta nie jest pozbawiona problemów. Dynamika PKB stopniowo słabnie, potencjał dla wzrostu eksportu maleje, topnieje przewaga płacowo-kosztowa, a problemy widoczne są także na rynku nieruchomości oraz w funkcjonowaniu państwowych firm z przemysłu ciężkiego. Teraz doszedł problem koronawirusa oraz odizolowania regionu Wuhan" - poinformował analityk.

Przypomniał, że ostatni kwartał 2019 r. chińska gospodarka zakończyła wzrostem PKB o 6,0 proc., jednak w I kwartale br. można już spodziewać się wyraźnego wyhamowania. Dmitrowski uważa, że złożą się na to czynniki związane z wydłużonym okresem świątecznym i tym, że po nim część fabryk nie wznowiła działalności oraz problemy logistyczne i zaopatrzeniowe. Na chiński eksport wciąż negatywnie będą oddziaływać utrzymane w USA cła, a problematyczna może okazać się inflacja, która będzie ograniczać wzrost popytu wewnętrznego w Chinach (m. in. ze względu na wysokie ceny żywności).

"Dodatkowo Chińczycy ze strachu przed koronawirusem ograniczyli swoją aktywność, co będzie oddziaływać negatywnie na sytuację w sektorze usług oraz handlu detalicznego. W konsekwencji można oczekiwać znaczącego pogorszenia danych makroekonomicznych, które będą napływać z Chin w najbliższych miesiącach" – prognozuje ekspert. Zwrócił jednocześnie uwagę, że region Wuhan, w którym wykryto koronowirusa, jest jednym z najważniejszych ośrodków gospodarczych w Państwie Środka. To z niego poprowadzona jest linia kolejowa do Europy, a rzeka Jangcy łączy Wuhan z Szanghajem.

Jego zdaniem ograniczenie przepływu ludzi będzie mieć długotrwałe konsekwencje dla biznesu, a tłem dla tego będzie osłabienie nastrojów w turystyce.

W swoim komentarzu ekspert zaznaczył, że chińska gospodarka ma coraz większe znaczenie w skali globalnej. W efekcie wszelkie zaburzenia, zwłaszcza w sektorze przemysłowym, będą mieć negatywne konsekwencje w innych regionach świata. Jak tłumaczył, możemy mieć do czynienia z efektem logistycznego domina. Przedsiębiorstwa, również polskie, które nie otrzymają dostaw materiałów z Chin, będą miały problemy z wykonaniem własnych zamówień. Trzeba też pamiętać, że Chiny są bardzo ważnym importerem surowców. Chińskie problemy przekładają się na niską wycenę takich surowców jak ropa naftowa czy węgiel, a w efekcie problemy będą mieć branże wydobywcze – wskazał Dmitrowski.

Przypomniał, że gospodarka Eurolandu jest silnie uzależniona od eksportu i importu z Chin. W efekcie chińskie problemy będą wywoływać zakłócenia w europejskim sektorze przemysłowym. "Dla Polski Chiny są ważnym partnerem handlowym. To drugi kraj po Niemczech, z którego sprowadzamy najwięcej towarów, dlatego zaburzenia w dostawach będą mieć przełożenie na krajową gospodarkę. Pozytywem jest jednak fakt, że jest ona mniej zależna od eksportu do Chin" - podkreślił.

Ekspert przyznał, że oszacowanie skali tego wpływu jest jednak niezmiernie trudne. "Wciąż nie wiemy, jak długo problem będzie się utrzymywał, jak długo w Chinach epidemia nie zostanie opanowana. Od tego zależy, jak bardzo może pogorszyć się klimat inwestycyjny. Czym dłużej problemy będą się utrzymywać, tym bardziej klimat inwestycyjny w Polsce może się pogorszyć" – przestrzegł analityk BGK.

Jego zdaniem problem koronawirusa silnie wpływa też na nastroje na rynkach finansowych i szkodzi wycenie europejskiej waluty. Inwestorzy sprzedają euro, w efekcie kurs euro do dolara jest na poziomach najniższych od 2017 roku. Dolar zyskuje z tego względu, że amerykańska gospodarka jest relatywnie najmniej uzależniona od sytuacji w chińskim sektorze przemysłowym - poinformował.

Podkreślił, że przy słabych odczytach makroekonomicznych zwykle zyskują waluty krajów zaliczanych do bezpiecznych przystani - np. frank szwajcarski i japoński jen. Natomiast tracić mogą waluty rynków wschodzących, w tym polski złoty. W jego opinii połączenie mocnego franka szwajcarskiego w relacji do euro oraz wysoki poziom euro/złoty będzie przekładać się na wysoki kurs franka w stosunku do złotego, co z kolei będzie złą wiadomością dla kredytobiorców zadłużonych w szwajcarskiej walucie.

"W zestawieniu ze słabymi danymi makroekonomicznymi, które mogą się pojawić ze względu na koronawirusa, inwestorzy będą stawiać na obligacje skarbowe, przede wszystkim amerykańskie i niemieckie" - powiedział Dmitrowski. Dodał, że zyskiwać będą także obligacje rynków wschodzących, w tym polskie papiery skarbowe, a tracić mogą bardziej ryzykowne aktywa, takie jak akcje.

Jak wskazał, do tej pory rynki akcyjne dość dobrze przyjmowały problem koronawirusa z tego względu, że sentyment rynkowy poprawiał nadzieje na stymulację wzrostu gospodarczego w Chinach. "Można oczekiwać, że chiński rząd zdecyduje się na wyraźne zwiększenie wydatków fiskalnych, jak również dalsze luzowanie polityki monetarnej. Natomiast w przyszłości, kiedy będą pojawiać się słabe dane z gospodarki, dobry nastrój na giełdach trudno będzie utrzymać" - zwrócił uwagę ekspert. (PAP)

pad/ amac/

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 degrengolada

wszystko się rozstrzygnie w najbliższych tygodniach, czy wirusa da się powstrzymać czy też mimo ogromnych środków zapobiegawczych nadal zaraża więcej ludzi.

! Odpowiedz
10 24 przemec

My mamy swojego koronowirusa: szczep Jarek, Mateusz

! Odpowiedz
4 16 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
4 9 hodler

Kolejny raz USA przedstawione jako nadzorca światowej gospodarki i hegemon. Skończcie w końcu z tą retoryką.

! Odpowiedz
5 10 pkc

To nie Tusk to pis

! Odpowiedz
2 7 pkc

Jeszcze jakiś the bill porówna ze w wypadkach komunikacyjnych ginie więcej ludzi. Tylko dlaczego fabryk nie zamykają?

! Odpowiedz
9 8 marianpazdzioch

W Chinach na zapalenie płuc rocznie choruje 2.5 mln ludzi, z czego około 150 tys. umiera. Wirus ten, powodujący właśnie wirusowe zapalenie płuc, ma więc niższą śmiertelność niż standardowe zapalenie płuc, i podobną do grypy.

! Odpowiedz
0 26 damian93

I przez grypę i zapalenie płuc ile fabryk jest zamykanych??

! Odpowiedz
21 27 specjalnie_zarejestrowany2

Halo PAP a gdzie wina Tuska?

! Odpowiedz
3 8 and00

Co ty z tym Tuskiem?
Jak Filip z konopi

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,7% II 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% II 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 330,48 zł II 2020
Produkcja przemysłowa rdr 4,9% II 2020

Znajdź profil