REKLAMA

Awantura w Sejmie. Na konferencji wicemarszałka doszło do szarpaniny

2016-09-12 17:03
publikacja
2016-09-12 17:03

Awantura w Sejmie. W trakcie konferencji wicemarszałka Ryszarda Terleckiego doszło do szarpaniny. Aktywista Robert Bednarz z Fundacji im. Dobrego Pasterza próbował zadać politykowi pytanie. Został jednak siłą odciągnięty przez kierownika biura prasowego PiS. Między mężczyznami doszło do szarpaniny. Po incydencie wicemarszałek  chce wprowadzić ograniczenia dla... dziennikarzy.

W Sejmie doszło do szarpaniny w trakcie konferencji wicemarszałka Ryszarda Terleckiego (na zdj.) / fot. Grażyna Myślińska / FORUM

Wtargnięcie przez postronną osobę na poniedziałkową konferencję prasową pokazało, że komfort uczestników konferencji prasowych w Sejmie i dziennikarzy "nie jest do końca zapewniony" - ocenił wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS Ryszard Terlecki.

Wicemarszałek mówił, że trwają prace nad "uporządkowaniem i lepszym zorganizowaniem pracy dziennikarzy" oraz "zapewnieniem im komfortu pracy". Terlecki zapowiedział, że zwróci się do marszałka Sejmu o przyspieszenie tych prac.

Na wcześniejszej konferencji prasowej wicemarszałka pojawił się mężczyzna, który miał brać udział w Sejmie w konferencji parlamentarnego zespołu "Dobro dziecka jako cel najwyższy". Próbował on podejść do Terleckiego i zadać pytanie na temat porywanych dzieci. "Dzieci z domów dziecka pytają się, kiedy przestaną być sprzedawane za granicę" - mówił.

Mężczyznę próbował wyprowadzić z konferencji szef biura prasowego PiS Krzysztof Wilamowski, ale ten wyrywał się i w pewnym momencie przewrócił Wilamowskiego. Wtedy interweniowała straż marszałkowska, która wyprowadziła mężczyznę z Sejmu. Następnie Terlecki wznowił konferencję prasową.

W ocenie Terleckiego, to był "pożałowania godny incydent, który polegał na tym, że postronna osoba, gość klubów, wtargnęła w czasie konferencji prasowej na teren zajmowany przez dziennikarzy i zachowywała się niekonwencjonalnie".

"Szef naszego biura próbował interweniować. To jest zadanie naszej Straży Marszałkowskiej, ale trudno, żeby każdego gościa, który porusza się po terenie Sejmu, pilnowała Straż, więc doszło do takiej szarpaniny" - mówił wicemarszałek na poniedziałkowym briefingu poświęconym incydentowi.

Terlecki powiedział, że mężczyzna, który pojawił się na jego konferencji prasowej, przynajmniej przez pewien czas nie zachowywał się tak, jakby chciał zadać pytanie. "Tylko za wszelką cenę chciał stanąć blisko mnie, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy chciał stanąć blisko mnie po to żeby zadać pytanie, czy np. wyciągnąć nóż" - powiedział wicemarszałek.

Wilamowski powiedział na briefingu, że jego działania "polegały tylko i wyłącznie na odciągnięciu tej osoby na bok i oczekiwaniu na interwencję straży marszałkowskiej". "Moje działanie było podyktowane troską o bezpieczeństwo mojej osoby, mojego pracodawcy, pana marszałka Terleckiego oraz przede wszystkim bezpieczeństwo zgromadzonych dziennikarzy, którzy relacjonowali tę konferencję prasową. W mojej ocenie to bezpieczeństwo było zagrożone i tylko taka była podstawa mojego działania" - powiedział Wilamowski.

Terlecki pytany, czy zostaną wyciągnięte jakieś konsekwencje wobec Wilamowskiego, odpowiedział, że to "oczywiście nonsens". Jego zdaniem zachował się on "właściwie i profesjonalnie", a pewnym "kłopotem było to, że ten incydent trwał tak długo, i że nie było osoby, która by profesjonalnie interweniować, czyli strażnika".

Jednak - jak mówił Terlecki - "jesteśmy w takiej sytuacji, że nie możemy na konferencjach prasowych odbywających się w takiej sytuacji, na korytarzu i w pewnym miejscu, które jest dostępne dla wszystkich osób, które przebywają w Sejmie, takiego bezpieczeństwa zapewnić". "To jest kłopot z którym musimy sobie poradzić" - stwierdził Terlecki.

Podkreślił, że poniedziałkowy incydent "to jest dla nas pewna ważna lekcja". Terlecki powiedział, że trwają prace nad "uporządkowaniem i lepszym zorganizowaniem pracy dziennikarzy" i "zapewnieniem im komfortu pracy", by "takie sytuacje się nie powtarzały".

"Będę zwracał się do marszałka Sejmu, by te prace przyspieszyć" - powiedział Terlecki. W jego ocenie poniedziałkowy incydent pokazał, że komfort dziennikarzy i uczestników konferencji prasowych w Sejmie "nie jest do końca zapewniony".

Pytany, czy przeniesienie dziennikarzy do pomieszczenia w innej części budynku zwiększy bezpieczeństwo, wicemarszałek Sejmu powiedział, że "mamy bardzo dobre doświadczenia z parlamentów Niemiec, Wielkiej Brytanii, z Parlamentu Europejskiego, zarówno z Brukseli, jak i Strasburga, gdzie praca dziennikarzy jest dobrze zorganizowana i jest dobrze zorganizowana obsługa polityków i dziennikarzy". "Musimy te standardy wprowadzić również w polskim Sejmie" - powiedział Terlecki.

Jak mówił, osoby składające rozmaite - w tym przypadku słuszne - postulaty powinny kierować się do biur poselskich i sekretariatów, gdzie "zawsze zapewniony" jest dostęp do polityków.

"Wejście na teren konferencji i zachowanie zaskakujące nie może mieć miejsca i takich sytuacji musimy unikać" - podkreślał wicemarszałek.

Polityczne reakcje na incydent w Sejmie

Nowoczesna i Kukiz '15 chcą wyciągnięcia przez PiS konsekwencji wobec dyrektora biura prasowego Prawa i Sprawiedliwości. Próbował on siłą odciągnąć osobę zakłócającą konferencję prasową Ryszarda Terleckiego - wicemarszałka Sejmu i szefa klubu parlamentarnego PiS.

Po tym wydarzeniu Nowoczesna i Kukiz '15 zorganizowały dwie niezależne od siebie konferencje prasowe.

Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej powiedziała, że reakcja PiS na zachowanie osoby, która tylko chciała zadać wicemarszałkowi pytanie, świadczy o budowaniu przez Prawo i Sprawiedliwość murów, a nie mostów. Jak mówiła, wicemarszałek Terlecki mógł spokojnie pozwolić temu panu wypowiedzieć się, a cała ta szarpanina w ogóle nie powinna mieć miejsca. "Niestety pokazuje to, że PiS otacza się wielkim murem nie tylko tutaj w Sejmie" - powiedziała poseł Nowoczesnej. "Wiemy, że w przyszłości Sejm ma być ogrodzony, żeby obywatele nie mogli swobodnie przez teren Sejmu przechodzić, tak jak to było dotychczas" - dodała Joanna Scheuring-Wielgus.

Jakub Kulesza, rzecznik klubu Kukiz '15 podkreślił, że od utrzymywania porządku w Sejmie jest nie PiS, lecz straż marszałkowska. "Oczekujemy od PiS wyciągnięcia konsekwencji wobec pracownika klubu Prawo i Sprawiedliwość, który naruszył nietykalność cielesną obywatela i chcemy, by Sejm był otwarty dla obywateli" - powiedział Jakub Kulsza przypominając, że od sierpnia, zarządzeniem marszałka, teren Sejmu jest zamknięty dla zwykłych obywateli.

Do zdarzenia doszło tuż przed południem. Osobą, która zakłóciła konferencję prasową polityka PiS, był Paweł Bednarz, prezes Fundacji imienia Dobrego Pasterza z Sosnowca, który prosił o interwencję w sprawie dzieci z domów dziecka sprzedawanych - jak mówił - za granicę i rozdzielanych z rodzeństwem.

W sprawie tego zajścia oświadczenie wydał szef biura prasowego PiS Krzysztof Wilamowski, który powiedział, że jego działanie polegało na odciągnięciu tej osoby na bok i oczekiwaniu na interwencję Straży Marszałkowskiej. "Moje działanie było podyktowane tylko i wyłącznie troską o bezpieczeństwo mojej osoby, mojego pracodawcy, czyli pana Ryszarda Terleckiego i bezpieczeństwo zgromadzonych dziennikarzy, którzy relacjonowali tę konferencję prasową" - powiedział Krzysztof Wilamowski. Dodał, że w jego ocenie to bezpieczeństwo było zagrożone i tylko to przekonanie było podstawą jego działania.

(PAP)

mce/ amt/ mok/ woj/IAR

Źródło:Bankier24
Tematy
Najtańsze konta osobiste z premią – listopad 2020 r.

Najtańsze konta osobiste z premią – listopad 2020 r.

Komentarze (14)

dodaj komentarz
~nivea
co on jakis taki pomarszczony ?
~Jędruś
Czego się znów czepiają PiS u ?!'
~JT
A po co na konferencji prasowej dziennikarze i chętni do zadania pytania ????!!!!
Nie lepiej zrobić konferencję bez udziału pytających i tylko odczytać to co się chce powiedzieć !!!
To zaczyna zdarzać się coraz częściej !!
Uważam że gość który chciał zadać pytanie został po prostu zaatakowany i napadnięty
A po co na konferencji prasowej dziennikarze i chętni do zadania pytania ????!!!!
Nie lepiej zrobić konferencję bez udziału pytających i tylko odczytać to co się chce powiedzieć !!!
To zaczyna zdarzać się coraz częściej !!
Uważam że gość który chciał zadać pytanie został po prostu zaatakowany i napadnięty przez osobę fizyczną jaką jest sekretarz marszałka. Do utrzymania porządku jest straż marszałkowska. Myślę że napastnik powinien odpowiadać karnie za rękoczyny i napaść !!!!
Marszałek też dał plamę .
~123
Ile wiader gorzały przepuściły te nerki ?
~ziggy
Facet to zwykly awanturnik... Zgadzam się w 100% z tym co mowi Terlecki
~Tytu
Fajna Straż Marszałkowska. Jeden sprytny chwyt spod budki z piwem i gleba. Oni nie są jakoś szkoleni?
~jabłko
Ogladając film z tego wydarzenia , niestety straciłem zaufanie do Wicemarszałka Terleckiego i Krzysztofa Wilamowskiego szefa biura prasowego PIS...ich relacje mijają się z prawda widoczna na filmie z tego wydarzenia....żenada ze mamy takich polityków
~POkemon
Pewnie jakiś POszKODowany na umyśle chciał POrozmawiać jak POlak z Polakiem albo inny "nowoczesny " Czesław
~hdcb
Wezwać ZOMO muszą lub reanimowac

Powiązane: Dziennikarze i media

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki