REKLAMA

Zwolnienie urzędnika za krytykę władz zgodne z prawem

2019-08-07 10:54
publikacja
2019-08-07 10:54

Sąd Najwyższy Australii orzekł, że zwolnienie urzędniczki państwowej za tweety krytyczne wobec polityki władz było zgodne z prawem - pisze w środę BBC News. Zdaniem prawników ten dotyczący wyrażania poglądów politycznych przez pracownika wyrok jest przełomowy.

/ thetaXstock

Michaela Banerji została w 2013 roku zwolniona z posady urzędniczki w rządowej agencji ds. imigracji i ochrony granic za krytykę budzącego kontrowersję australijskiego programu imigracyjnego.

Kobieta na Twitterze, z konta pod pseudonimem LaLegale, pisała posty często nieprzychylne polityce migracyjnej ówczesnych władz. BBC zaznacza, że wpisy wysyłała z prywatnego sprzętu, prawie wyłącznie w czasie wolnym.

Gdy jej pracodawcy odkryli, że to Banerji zarządza kontem LaLegale, została zwolniona za złamanie australijskiego kodeksu postępowania funkcjonariuszy publicznych, zgodnie z którym urzędnicy państwowi nie mogą wyrażać poglądów politycznych.

Kobieta zaskarżyła tę decyzję do sądu, który uznał, że zwolnienie naruszyło jej prawo do wyrażania poglądów politycznych.

Jednak rząd odwołał się od tej decyzji do Sądu Najwyższego, który uznał w środę, że zwolnienie Banerji było zgodne z prawem, ponieważ urzędnicy państwowi "muszą podejmować rozsądne kroki, by unikać wszelkiego konfliktu interesów (rzeczywistego bądź prawdopodobnego)" w związku z ich miejscem pracy. Zdaniem SN zasada ta oznacza, że urzędnicy muszą być "apolityczni".

SN odrzucił argumentację kobiety, która uważa, że ograniczono jej prawo do wolności słowa. Barneji podkreślała, że na jej profilu nigdy nie zostało ujawnione, iż konto jest prowadzone przez urzędnika.

Jak podaje BBC News, kobieta po ogłoszeniu decyzji wyszła z sądu zapłakana i oświadczyła: "To nie tylko moja przegrana, to przegrana nas wszystkich, jest mi bardzo, bardzo, bardzo przykro".

W reakcji na wyrok australijski związek zawodowy CPSU, reprezentujący pracowników sektora publicznego, ocenił, że decyzja będzie miała wpływ na sytuację około 2 mln urzędników państwowych oraz definiuje to, co mogą oni publikować w mediach społecznościowych. Zdaniem rzeczniczki związku Nadine Flood funkcjonariusze publiczni powinni "mieć przyznane normalne prawa obywatelskie, a nie zmagać się z orwellowską cenzurą ze względu na miejsce pracy".

Pełnomocnik Barneji Allan Anforth uznał, że decyzja w tej sprawie może pociągnąć za sobą konsekwencje na większą skalę i obowiązywać dla każdej relacji pracownik-pracodawca. "Jeśli pracownik krytycznie ocenia stanowisko pracodawcy na temat jakiejś społecznie istotnej kwestii, może być zwolniony" - wyciąga wniosek adwokat

ulb/ ap/

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: O tym mówią ludzie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki