Abonament kontra polisa

Rynek prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych znajduje się jeszcze w początkowej fazie rozwoju. Jest to jednak początek drogi w dobrym kierunku. Na razie rozwiązania podatkowe faworyzują produkty substytucyjne – abonamenty medyczne, a rynek niepublicznych ubezpieczeń zdrowotnych jest młodym segmentem rynku ubezpieczeniowego, zaledwie kilkuletnim, ale za to najszybciej rosnącym i mającym duże perspektywy rozwoju.

Sąd Rejonowy w Katowicach uznał niedawno, że Andrzej Sośnierz, poseł PiS i były szef Śląskiej Kasy Chorych, prowadził działalność ubezpieczeniową bez zezwolenia. Jego firma - Śląska Opieka Medyczna - oferowała abonamenty. Ubezpieczyciele mogą wykorzystać ten wyrok i przejąć część przychodów firm abonamentowych.
Ubezpieczenia zdrowotne nie stanowiły do tej pory istotnej pozycji w przypisie składki towarzystw oferujących polisy. Głównym powodem był ich stosunkowo wysoki koszt. Oprócz tego ubezpieczyciele mają bardzo silnego konkurenta w postaci firm abonamentowych. Dlatego trudno się dziwić, że pomiędzy firmami abonamentowymi, a spółkami ubezpieczeniowymi trwa spór, o to czy te pierwsze mogą sprzedawać usługi medyczne.

Pogarszający się w ostatnich latach dostęp do powszechnego systemu usług zdrowotnych, sprzyjał rozwojowi wielu prywatnych firm świadczących usługi medyczne nie tylko na zasadzie opłaty za daną usługę, lecz również w zamian za opłacany z góry abonament. Tego typu działalność można uznać za działalność quasi-ubezpieczeniowa, prowadzoną bez zezwolenia wymaganego przez ustawę o działalności ubezpieczeniowej.

Obecnie coraz bardziej podkreśla się też kwestię braku ze strony państwa określenia tzw. koszyka pozytywnego, czyli zdefiniowania listy świadczeń refundowanych. Po takim określeniu, ubezpieczeniem zdrowotnym można by objąć te świadczenia, które nie są w „koszyku”. W tym kierunku powinien zmierzać rozwój dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych, które w końcu należą do priorytetowych działań ministra zdrowia. Ubezpieczyciele, na wprowadzenie gwarantowanego koszyka świadczeń czekają zatem jak na lekarstwo. - Obowiązującym systemem w Unii Europejskiej jest jednak system ubezpieczeniowy i nie widać powodów, dla których w Polsce miałoby być inaczej. Oferta abonamentowa skierowana jest głównie do klientów korporacyjnych. Dlatego właśnie rynek klienta indywidualnego może stać się domeną działań towarzystw ubezpieczeniowych – uważa Witold Zareba, menedżer Wydziału Ubezpieczeń Zdrowotnych Departament Grupowych Ubezpieczeń na Życie i Ubezpieczeń Zdrowotnych TU Allianz Życie Polska S.A. Zdaniem specjalistów, rozwój działalności firm abonamentowych wynika przede wszystkim ze słabości i braków powszechnego systemu świadczeń zdrowotnych oraz ze słabości klasycznej oferty ubezpieczeniowej ze strony firm ubezpieczeniowych. - Przeszkodą w rozwoju tych ubezpieczeń jest też brak sieci wyspecjalizowanych niepublicznych placówek ochrony zdrowia, które spełniałyby standardy narzucane przez zakłady ubezpieczeń, gdzie kierowani byliby posiadacze polis ubezpieczeniowych – mówi dr Renata Pajewska ze Szkoły Głównej Handlowej.

Ubezpieczenia zdrowotne są przyrzeczeniem złożonym przez ubezpieczyciela, że pokryje koszty opieki medycznej albo sam zorganizuje system świadczenia takiej pomocy w zamian za składkę ubezpieczeniową. Ubezpieczenia zdrowotne mają wszystkie cechy produktów ubezpieczeniowych - ryzyko i wielkość przyszłych świadczeń musi być wyliczalne, ubezpieczenia nie mogą dotyczyć zdarzeń pewnych, zaś wartość składki powinna opierać się na wielkości spodziewanych wydatków. Musi również następować dywerfikacja ryzyka.
Klientami prywatnych firm medycznych są zwykle zakłady pracy wykupujące abonament dla swoich pracowników, osoby zamożne niezadowolone z poziomu oferowanego przez publiczną służbę zdrowia. Zakłady pracy rozszerzają w ten sposób pakiet usług socjalnych oraz dodatkowo realizują ustawowy obowiązek pokrywania kosztów okresowych badań medycznych swoich pracowników.

Mimo wielkich zastrzeżeń nadzoru i towarzystw ubezpieczeniowych placówki medyczne dalej oferują szeroką opiekę medyczną zarówno dla klientów grupowych, jak i dla klientów indywidualnych. Rozwój tego rynku wspierają również pracodawcy wykupując abonament dla swoich pracowników, a często i ich rodzin, księgują takie usługi jako świadczenia z zakresu medycyny pracy, zaliczając je w koszty uzyskania przychodu, bez potrącania składek za ubezpieczenie społeczne. Tak opłacane składki nie podlegają opodatkowaniu podatkiem od osób fizycznych, co zdecydowanie zmniejsza atrakcyjność produktów zdrowotnych oferowanych przez spółki ubezpieczeniowe, gdyż wykupując ubezpieczenie zdrowotne dla swoich pracowników w towarzystwie ubezpieczeniowym pracodawca jest zobowiązany doliczać płacone składki do dochodów pracowników.

Jednak coraz więcej towarzystw ubezpieczeniowych przymierza się do zaoferowania ubezpieczeń zdrowotnych. Mają je już między innym: PZU S.A., Warta S.A., Amplico AIG S.A., Ergo Hestia S.A., Allianz, PTU, TU Inter S.A., Signal Iduna.

Zdaniem dr Renaty Pajewskiej rynek ten rozwija się jednak z dużymi oporami. Obecnie duża część ubezpieczycieli oferuje quasi-zdrowotne produkty, takie jak wypłata odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu, zwrot kosztów leczenia, zasiłek dzienny za pobyt w szpitalu na skutek wystąpienia następstwa nieszczęśliwego wypadku – dodaje Renata Pajewska.

Produkty te skierowane są do osób fizycznych, osób prawnych i innych jednostek organizacyjnych nie posiadających osobowości prawnej. Ubezpieczający zawiera indywidualną umowę z towarzystwem ubezpieczeniowym. Przedmiotem ubezpieczenia są trwałe następstwa nieszczęśliwych wypadków polegające na uszkodzeniu ciała lub rozstroju zdrowia powodujące trwały uszczerbek na zdrowiu lub śmierć ubezpieczonego. Do umowy ubezpieczenia mogą być włączone za odpowiednią dopłatą składki dodatkowe.

Na prywatne świadczenia zdrowotne osoby indywidualne wydają ok. 17,8 mld zł, a firmy 0,6 mld zł. Ocenia się, że potencjał rynku w Polsce to ok. 10% populacji.
Składka ubezpieczeniowa zależna jest od dwóch czynników: zakresu ochrony: pełny lub ograniczony oraz stopnia ryzyka wynikającego z rodzaju wykonywanego zawodu (III klasy ryzyka). Do I klasy zalicza się osoby wykonujące prace w przeważającej części w biurach, placówkach oświatowych, naukowych, leczniczych, artystycznych i kulturalnych, rzemiośle ręcznym oraz osoby duchowne i niepracujące. Do II klasy przypisani są pracownicy inżynieryjno-techniczni zatrudnieni przeważnie poza biurem (pracownie, laboratoria, warsztaty, budowy), osoby wykonujące prace w rzemiośle zmechanizowanym, handlu, rolnictwie, leśnictwie, budownictwie, przemyśle (z wyjątkiem ryzyk wymienionych w klasie III), transporcie, gazownictwie, służbie weterynaryjnej, żegludze, lotnictwie, wojsku i strażach pożarnych. Natomiast do III klasy należą pracownicy ochrony mienia, policjanci, ratownicy górscy, osoby wykonujące prace w przemyśle energetycznym przy urządzeniach wysokiego napięcia, przemyśle górnictwa i kopalnictwa pod ziemią, saperzy i inne osoby zatrudnione przy materiałach wybuchowych, nurkowie, oblatywacze samolotów, akrobaci, kaskaderzy, treserzy dzikich zwierząt, ujeżdżacze i trenerzy koni wyścigowych.

Od 2000 roku towarzystwa ubezpieczeniowe zaczęły również wprowadzać produkty zdrowotne, w ramach, których oferowane są konsultacje i leczenie medyczne w bardzo szerokim zakresie, przez cały rok. Leczenie to może być również profilaktyczne i nie mieć żadnego związku z wystąpieniem następstw zdrowotnych nieszczęśliwego wypadku. Zdaniem ekspertów pod względem zakresu i zróżnicowania oferty polski rynek ubezpieczeniowy nie odbiega wcale od rynków wysoko rozwiniętych krajów europejskich i amerykańskich. Zdaniem niektórych coraz trudniej na naszym rynku wyszukać niszę ubezpieczeniową, ale jest tu jeszcze sporo miejsca dla nowych ubezpieczycieli. W ostatnim roku rynek ten mocno się zaktywizował. W samej Grupie PZU jest ponad 80.000 polis zdrowotnych.

W większości krajów Europy istnieją różne modele funkcjonowania rynku prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych, a rola sektora prywatnego jest w dużej mierze uzależniona od przyjętej polityki państwa w zakresie funkcjonowania publicznej służby zdrowia. Na podstawie istniejących rozwiązań, można wyróżnić trzy role rynku prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych:

1. Substytucyjne/Alternatywne – prywatne usługi medyczne jako kompleksowa alternatywa dla publicznej służby zdrowia (tzn. pacjenci nie korzystają z publicznego sektora w ogóle, wszystkie usługi medyczne są wykonywane w sektorze prywatnym na zasadach rynkowych) – np. Niemcy i częściowo Belgia.

2. Suplementarne – prywatne usługi medyczne jako uzupełnienie niewystarczającej lub trudno dostępnej oferty publicznej usług medycznych, np. Polska, Wielka Brytania.

3. Komplementarne – uzupełniają one zakres ubezpieczanych ryzyk o takie usługi, których nie obejmuje publiczny system ubezpieczeń zdrowotnych (koszyk negatywny – ubezpieczalne usługi medyczne) np. Francja.

W większości krajów rynek prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych pełni rollę suplementarną. - Ostatnio obserwujemy w Europie i w Polsce zmianę podejścia klienta do ubezpieczeń w tym ubezpieczeń zdrowotnych. Zmienia się paradygmat ubezpieczeniowy, w którym do tej pory dominowały ubezpieczenia majątkowe. Teraz jednak na skutek starzenia się społeczeństwa widzimy kierunek, w którym niezależność finansowa (emerytury) jak i zdrowie stanowią najwyższą wartość. Tak więc ubezpieczenia zdrowotne to jeden z nielicznych perspektywicznych kierunków w ubezpieczeniach – podsumowuje Stanisław Borkowski, dyrektor Biura Ubezpieczeń Zdrowotnych w PZU Życie S.A.

Piotr Zajdel
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne