7 mln Polaków zagrożonych ubóstwem

W skrajnym ubóstwie żyje 2 mln Polaków, a blisko 7 mln jest zagrożonych ubóstwem. Dzięki połączeniu środków krajowych i unijnych do 2030 roku liczba osób zagrożonych biedą może spaść do 1,5 mln. - Konieczne jest jednak, by polityka rządowa i wydatki ze środków unijnych wzajemnie się uzupełniały, a procedury rozliczania projektów były prostsze - ocenia dr hab. Ryszard Szarfenberg z Polskiego Komitetu Europejskiej Sieci Przeciw Ubóstwu.

(fot. Piotr Bernas / FORUM)

Z raportu „Poverty watch 2019: monitoring ubóstwa finansowego i polityki społecznej przeciw ubóstwu w Polsce" przygotowanego przez Polski Komitet Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu (EAPN Polska) wynika, że obecnie w skrajnym ubóstwie żyje 2 mln ludzi (5,4 proc. przy 6,7 proc. w 2011 roku). Choć liczba osób zagrożonych ubóstwem jest mniejsza niż jeszcze kilka lat temu, w 2018 roku pozytywny trend został zatrzymany. Co więcej, zagrożenie to wzrosło w każdej grupie społecznej.

- Miejmy nadzieję, że polityka rządu, ale też wykorzystanie funduszy w okresie 2021-2027 będzie się przyczyniało do ograniczenia liczby osób zagrożonych ubóstwem do 1,5 mln do roku 2030 - podkreśla dr hab. Ryszard Szarfenberg.

W latach 2014-20 z Europejskiego Funduszu Społecznego Polsce przyznano ok. 13,2 mld euro. Są one wykorzystywane na poziomie krajowym, w ramach programu operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój (PO WER), na który przeznaczono 4,4 mld euro, a pozostałe ponad 66 proc. zostało rozdzielone między 16 regionalnych programów operacyjnych. Środki trafiły na inicjatywy, które miały zredukować bezrobocie, ubóstwo i marginalizację społeczną.

- Środki na przeciwdziałanie ubóstwu i wykluczeniu społecznemu płynące z UE, w porównaniu z naszymi własnymi środkami na świadczenia pieniężne i na rozmaite usługi dla osób w szeroko rozumianej pomocy społecznej, są niewielkie. Wiele środków europejskich trafia na infrastrukturę, inwestycje w tzw. twarde projekty. Tam jest bardzo dużo pieniędzy w porównaniu z tymi, które są przeznaczane na miękkie usługi, aktywizację zawodową osób w trudnej sytuacji czy na usługi deinstytucjonalizacji. Nie ma więc wielkich nadziei, że za pomocą tych pieniędzy uda nam się rozwiązać wszystkie nasze problemy - ocenia ekspert.

W nowej perspektywie finansowej pieniądze na walkę z ubóstwem będą dostępne w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego Plus. Komisja Europejska zapowiada, że będzie to prostsza i bardziej elastyczna wersja dzisiejszego EFS dzięki połączeniu kilku istniejących funduszy i programów.  Do EFS+ zostanie włączone wsparcie dla osób najbardziej potrzebujących, co umożliwi im korzystanie z lepszej kombinacji pomocy materialnej i kompleksowego wsparcia socjalnego.

- To są przede wszystkim pieniądze na to, żebyśmy wypracowywali jakieś nowe rozwiązania, nowe usługi, które później powinny być powszechnie stosowane w naszych samorządach - podkreśla Ryszard Szarfenberg.

Jak podkreśla, kluczowe, by polityka rządowa i wydatki ze środków unijnych na przeciwdziałanie ubóstwu i wykluczeniu społecznemu wzajemnie się uzupełniały.

- Jednym z przykładów jest asystent rodziny, który najpierw był finansowany ze środków unijnych, a później został wprowadzony do ustawodawstwa krajowego. To samo jest ze spółdzielczością socjalną, z ekonomią społeczną. Tu też najpierw były rozwiązania, które działały za pieniądze unijne i później były wprowadzane do naszego ustawodawstwa - mówi przedstawiciel EAPN Polska.

Przygotowane przez resort inwestycji „Założenia do umowy partnerstwa na lata 2021-2027” wskazują, że w ciągu ostatniej dekady wskaźnik zagrożenia ubóstwem lub wykluczeniem społecznym w Polsce spadł z 34,2 proc. w 2007 roku do 19,5 proc. w 2017 roku. Do końca 2018 roku ponad 105 tys. osób zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym zostało objętych wsparciem w zakresie aktywnej integracji, z czego 38,6 tys. stanowiły osoby z niepełnosprawnościami. Jednocześnie 19 tys. osób, które zakończyły udział w projektach, uzyskało kwalifikacje lub nabyło nowe kompetencje, a 12,3 tys. osób znalazło zatrudnienie.

- W nowej perspektywie 2021-2027 jednym z dużych wyzwań jest to, żeby dotrzeć do grup, które trudno aktywizować. Jeżeli są hojne świadczenia pieniężne, to mniejsza jest presja ekonomiczna, żeby podejmować aktywizację zawodową. Wyzwaniem jest zachęcenie osób, które doświadczają różnych problemów, do tego, żeby brać udział w czymś, co bezpośrednio nie przekłada się na ich sytuację, np. jakieś szkolenia, treningi. Trzeba je przekonać, że będą mi z tego korzyści w dłuższej perspektywie - mówi ekspert.

Jak podkreśla, w nowej perspektywie unijnej kwoty na przeciwdziałanie ubóstwu i wykluczeniu społecznemu będą porównywalne. Większa ma być natomiast kontrola nad wydatkowaniem środków.

- Głównym wyzwaniem w obszarze korzystania ze środków unijnych przez organizacje pozarządowe jest przede wszystkim nadmiar biurokracji i brak zaufania ze strony tych, którzy rozliczają projekty - podkreśla Ryszard Szarfenberg. - Potrzebne jest także uproszczenie procedur rozliczania projektów, bo z tym organizacje sobie czasem nie radzą, a jeśli są małe, nie mają specjalistów od tego, to tym bardziej jest im trudno i boją się w ogóle korzystać z tych środków.

Tym bardziej że często dodatkowe rygory formalne nie wynikają z przepisów unijnych, ale z krajowych regulacji.

- Bruksela dziwi się czasem, że mamy takie, a nie inne rozwiązania. Unia wcale nie wymaga, żebyśmy byli tacy rygorystyczni w kontroli, więc nie komplikujmy sami sobie sprawy. Oczywiście jest to o tyle trudne, że rząd swoje, ale mamy też regionalne programy operacyjne, więc może być tak, że w jednym województwie jest trochę łatwiej, a w innym trochę trudniej. Ale wiele zależy od rządu, zmian prawnych i interpretacji przyjaznych organizacjom - podkreśla ekspert EAPN Polska.

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
24 14 wizytator

W ubustwie 2 mln, a zagrożonych 7 czyli dziaduje razem 9 mln polaków!!!
Porażka i żenada. Na 16,5 mln pracujących. Na 37mln obywateli w tym ok.9,6mln dzieci.
1/3 dorosłych mieszkańców oscyluje wokół progu nędzy. Przecież to jest niemożliwe w kraju w środku europy. To musi byc pomyłka.

! Odpowiedz
15 22 rimet1

To ilu Polaków było w skrajnej biedzie za Tuska ? Ze 20 milionów licząc tą samą metodą Szarfenberga. A kto to taki ten Szarfenberg ? Jakiś pracownik Sorosa ?

! Odpowiedz
20 15 masekrut555

Ta liczba się nie obniży, władze mają szarych obywateli gdzieś :( byle do wyborów a za gospodarke odpowiemy my i nasze dzieci

! Odpowiedz
7 11 bt5

W Polsce to nigdy nie było zbyt zamożnie. Ale dzisiaj dalej się ciągną efekty szoku bez terapii czyli terapii szokowej z okresu transformacji, kiedy to w latach 1990 - 1995 zamknieto kilka tysiecy średnich i dużych zakładów pracy. Całe połacie kraju zostaly bez pracy. Za PRL rozwiniety był tzw. przemysł terenowy gdzie porozrzucane po nawet małych miasteczkach poważne zakłady pracy dawały utrzymanie całej okolicy. Polska to nie Brazylia czy Indie gdzie prowincja po prosru się przeniosła do dzielnic slamsów z blachy w rejonie dużych miast. W Polsce to nierealne ani klimatycznie ani administracyjnie. A przenosiny do dużych miast za pracą z pensją minimalną czy okołominimalną przy braku w Polsce dopłat socjalnych znanych z krajów rzowinietych jest najwyczajniej rachunkowo niewykonalne. Przympominam sobie z czasów komuny reportaże o biedzie gdzie np. samotna matak 3- ójki dzieci w jakimś miasteczku biedowała. Ale systematycznie jej budżet domowy się poprawiał w miarę podejmowania nauki przez dzieci w szkole przyzakładowej skąd już przynosiły jakieś pieniadze. A dziś co na prowincji pracy nie ma, w dużych miastach podobno jest , ale wyekspediowanie tam dziecka przez biedną rodzinę będzie się wiązało z wydatkami a nie z ulżeniem budżetowi rodzinnemu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
27 17 jasiek2017

A wszystko to dzięki prorodzinnej polityce PiS.hahahhahaha

! Odpowiedz
10 3 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne