4 mity na temat dotacji UE

analityk Bankier.pl

Po fiasku listopadowego szczytu UE unijni przywódcy raz jeszcze zasiedli do negocjacyjnego stołu. Donald Tusk rozpoczyna bój o unijne dotacje i mówi, że "będzie spokojny dopiero, gdy porozumienie będzie na papierze". Problem w tym, że od miliardów zapisanych w unijnych dokumentach do realnych pieniędzy i rozwoju droga daleka.

Od kilku dni zapowiedzi unijnego szczytu dominują w dyskusji publicznej. Szef rządu prosi o trzymanie kciuków, opozycja mówi, że kibicuje premierowi, a Polacy domagają się 300 mld zł obiecanych w kampanii wyborczej. Tymczasem po raz kolejny w debacie o unijnych funduszach powielanych jest mnóstwo mitów i półprawd, które warto wyjaśnić.

1. Pieniądze przyznane = wykorzystane

W dyskusji na temat wysokości wynegocjowanych w Brukseli środków rzadko przypomina się, że kwoty te są górnymi limitami. Rzeczywisty poziom strumienia pieniędzy, który popłynie do danego kraju, zależy od wielu czynników. W praktyce bardzo często zdarza się więc, że to, co zapisano na papierze, znacząco różni się od poziomu wykorzystanych dotacji.

polska » Szczyt UE: Polacy mówią "sprawdzam"
Jaskrawym przykładem są środki na kolej. Według danych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego z marca 2012 w ramach działania Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko "Rozwój transportu kolejowego" koleje wykorzystały zaledwie 1 proc. z przyznanej puli 20 mld zł. Rząd chciał niewykorzystane pieniądze przeznaczyć na budowę dróg, ale Komisja Europejska kilkakrotnie odmawiała.

2. Unia daje, Polska bierze

Elementem często pomijanym w kontekście wysokości budżetu UE jest fakt, że Polska do wspólnej kasy coraz więcej dopłaca. W 2012 roku składka wyniosła 16,1 mld złotych. Według prognoz resortu finansów w tym roku do unijnego budżetu dołożymy się w kwocie 17,8 mld zł (o 10,5 proc. więcej). Jak wyliczył główny analityk Bankier.pl, gdyby polska składka rosła w tym tempie, to za 7 lat uległaby podwojeniu i w latach 2014-20 wpłacilibyśmy do budżetu Unii niemal 190 mld złotych. Oznacza to blisko 2/3 kwoty, o jaką zabiega dziś premier Donald Tusk.

3. Im więcej środków, tym lepiej

Polacy zarabiają na unijnych absurdach» Polacy zarabiają na unijnych absurdach

Debata wokół unijnych dotacji skażona jest także innym błędnym założeniem. Wszyscy skupiamy się na jak najwyżej kwocie i jesteśmy zakładnikami rzucanych przez polityków liczb. Wysokość środków jest oczywiście ważna, ale równie istotne są zasady przyznawania środków. Może się bowiem okazać, że warunki otrzymania finansowego zastrzyku są tak wygórowane, że w praktyce trudne do spełnienia. Oprócz wysokości wsparcia ważne są takie parametry, jak procentowy poziom wkładu własnego, wliczenie do kosztów wysokości VAT-u, definicja kosztów kwalifikowanych, termin rozpatrywania wniosków, czas refundacji czy zasady przyznawania zaliczek.

4. Środki unijne gwarantują rozwój

Prawdą jest, że dzięki unijnym środkom powstało wiele przedsiębiorstw, wybudowano setki kilometrów dróg i stworzono tysiące miejsc pracy. Z drugiej strony nie można zamykać oczu na marnotrawienie unijnych pieniędzy. Przykładem takich działań jest Program Operacyjny Kapitał Ludzki. Program ten oprócz wsparcia przydatnych inicjatyw, jak dotacje na własny biznes, jest także dojną krową dla licznych firm szkoleniowych. Szczególnie odnosi się to do szkoleń z tzw. umiejętności miękkich. Uczestnicy kończący kursy dostają dyplom i wracają do domu, a jedynym finansowym beneficjentem są organizatorzy szkoleń.

Najbardziej jaskrawym przykładem negatywnych efektów funkcjonowania unijnych środków jest sytuacja polskich firm budowlanych. Mimo ogromnych strumieni gotówki i wysokich cen za kilometr autostrady (w Polsce 9,6 mln euro za km, w Niemczech 8,2 mln euro za km, źródło: GDDKiA) co chwilę słyszymy o bankructwach wykonawców. Rozwój sieci dróg jest okupiony upadłościami i masowymi zwolnieniami.

Polska nie potrzebuje unijnej jałmużny»Polska nie potrzebuje unijnej jałmużny

- Unijne pieniądze zamiast na rzeczywiste rozwojowe inwestycje są wydawane w dużej mierze na bieżące lub zbędne wydatki- mówił niedawno prof. Jerzy Hausner. Kierowany przez byłego ministra gospodarki zespół przygotował raport "Kurs na innowacje", który bardzo krytycznie ocenił sposób wykorzystywania unijnych pieniędzy. Zdaniem autorów raportu dotacje UE poza rosnącym popytem nie działają prorozwojowo i nie zostawiają trwałych efektów. - Opieranie rozwoju kraju wyłącznie na dotacjach i na dyfuzji naśladowczej, czyli imporcie maszyn i technologii z Zachodu, już się wyczerpuje. Jeśli będziemy tak dalej postępować, przestaniemy doganiać kraje rozwinięte - mówił "Gazecie Wyborczej" prof. Jarosław Górniak, współautor raportu.

Obrazu problemów dopełniają statystyki, według których ponad 80 proc. środków wydatkowanych przez Polskę na innowacje idzie na zakup maszyn i urządzeń. Według danych Eurostatu tylko niecałe 20 proc. puli na innowacje wydajemy na badania i rozwój. Dla porównania stosunek tych wydatków w Finlandii jest prawie odwrotny i wynosi 78 do 22 proc. W efekcie na liście 1500 firm na świecie, które najwięcej inwestują w badania i rozwój, nie ma ani jednego polskiego przedsiębiorstwa.

Grzegorz Marynowicz

Bankier.pl

Grzegorz Marynowicz

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Franio

Dlaczego taki artykuł nie pokazał się wiele lat temu na jakimś głównym portalu czy w wielkonakładowej gazecie.

!
0 0 ~endi

Bardzo dobry artykuł , oprócz szkoleniowców miękkich dodatkowo pseudorolnicy wyciągają ogromne pieniądze z Unii 60% i 40% z naszych podatków w ramach tzw. dopłaty podstawowej za to że mają ziemię i dopłatę za odłogowanie czyli za nierobienie niczego ...

! Odpowiedz
0 0 ~Dobromir_

prezes Hejka nie zadbała :-(

! Odpowiedz
0 0 ~Kris

A w innym miejscu piszą że jeżeli przyjmą taki budżet to będzie oznaczało deficyt 50 mld. Sekwencja zdarzeń będzie następująca: wzrost składki i innych podatków, kary za wszystko, wstrzymywanie dotacji tak jak z drogami. W efekcie w 2020 roku okaże się że zamiast otrzymać 300 mld to wpłaciliśmy 300 mld do UE. A Tusk znowu dostanie nagrodę od Merkel a Vincent będzie po raz kolejny najlepszym ministrem finansów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~polak jak ty

czeka nas krótko mówiąc podatkowy bom gospodarczy

! Odpowiedz
0 0 ~Ink

Świetny artykuł obnażający propagandę medialną i gadanie o jakiś 300 czy 400 mld.
Mogą Polsce przyznać i 10000... mld jak to będą pieniążki których nigdy się nie zobaczy z powodu chociażby zbyt wysokiego wkładu własne do możliwości zadłużonego państwa i samorządów.

! Odpowiedz
0 0 ~Marek

Kto mądry niech spiernicza z tego bagna

! Odpowiedz
0 0 ~polak jak ty

dopłaty dokonały więcej szkody niż zysku patrząc na to ''wybiorcza'' dostali gruba kasę koszem innych wyłącznie ludzie przy tzw korycie........co do strat to sztuczne wypompowanie cen wszystkich nie mające przełożenia na stan gospodarki.......teraz nie pozostaje nic inne go tylko dopierdalać podatki przy takim wpompowaniu kasy w gospodarkę pkb średnio 1-4% to zenuła...zwykle frajerstwo

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~gkl

Można jeszcze dorzucić kary jakie zapłacimy Unii że nie realizujemy wydatków wg, nakazów Unii, zatruwamy srodowisko, a wkład własny na pseudo dotacje płacimy z kredytów obcych banków na wysoki procent. wszyscy zarobią poza Polską. Proces sie pogłębia nie mamy nic swojego jak nie przesuna terminu to w 2016 wyprzedamy ziemię. jako biedacy.Ale dotacje dostaniemy na utrzymanie stadionów. Chcesz masz.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~fara

nie wspomniano o całej infrastrukturze koniecznej do korzystania z unijnych dotacji oraz sporej rzeszy ludzi zatrudnionych w tym celu

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil