10 finansowych hitów III kwartału 2018 r.

Trzeciego kwartału 2018 r. zdecydowanie nie można określić mianem „sezonu ogórkowego”. Przyglądamy się najważniejszym wydarzeniom tego okresu ze świata finansów.

1. „Altusowe” spadki na GPW

Słabość sWIG80 oraz niemrawości napływów do giełdowych funduszy inwestycyjnych nie są tematami nowymi, rzadko jednak zdobywają szerszą uwagę. W minionym kwartale przez moment to jednak sytuacja małych spółek oraz rodzimych TFI zdominowała rynkową dyskusję. Punktem zapalnym była informacja podana przed sesją 31 sierpnia. Chodziło o zatrzymanie dwóch osób podejrzanych o wyrządzenie szkody majątkowej GetBackowi. Jak się później okazało, byli to Piotr Osiecki, główny akcjonariusz Altusa, oraz Jakub Ryba, były członek zarządu spółki. Podejrzanie dotyczyło transakcji sprzedaży akcji EGB z Altusa do GetBacku.

Sesję 31 sierpnia Altus zakończył spadkiem o 34 proc. Potem lawina złych informacji nakręcała się jeszcze bardziej. Umowę o prowadzenie funduszy wycofał Norges Bank, z planów połączenia z Altusem wycofał się Esalliens TFI, pojawiła się plotka dotycząca możliwej utraty przez Altusa i Trigona licencji, a sam Altus zamknął sześć subfunduszy. W efekcie w pięć sesji Altus stracił trzy czwarte swojej giełdowej wartości.

(Bankier.pl)

Problem nie dotyczył jednak tylko Altusa. TFI stanowią istotną część rynku, szczególnie na mniejszych spółkach, gdzie nie dociera wzrok wielkich, zagranicznych graczy. Obawy związane z Altusem nakręciły spadki na sWIG-u oraz spółkach, w które TFI było zaangażowane. W połowie września spadki wprawdzie wyhamowały, ale początek tego miesiąca był jednym z najgorszych w historii małych spółek na GPW. Ucierpiały także spółki, których akcje posiadał Trigon. Mocne zderzenie z rzeczywistością przeżyli np. akcjonariusze Grodna.

To jednak nie musi być koniec historii. Spadki na „altusowych” spółkach napędzał strach przed odwróceniem się od Altusa klientów i to po części nastąpiło. TFI sprzedawało spore pakiety w kilku spółkach i musiało zamknąć wspomniane sześć subfunduszy. Tylko w sierpniu umorzenia netto w Altus TFI wyniosły 0,3 mld zł, a w Trigonie 0,2 mld zł, w ciągu trzech miesięcy skala wyprzedaży w tych dwóch TFI sięgnęła zaś aż 2 mld zł. Na koniec września Altus poinformował, że klienci zamkniętych funduszy inwestycyjnych złożyli deklaracje wycofania nawet powyżej 80-90 proc. środków.

2. Wojna handlowa USA-Chiny

W trzecim kwartale 2018 r. wojna handlowa między USA a Chinami zaczęła się na dobre. 6 lipca weszły w życie ogłoszone w drugim kwartale amerykańskie regulacje nakładające 25-proc. cła na towary sprowadzane z Chin o łącznej wartości 34 mld dol. Pekin odpowiedział analogicznymi sankcjami i oskarżył Waszyngton o rozpętanie "największej wojny handlowej w historii". 23 sierpnia sankcje objęły kolejną grupę produktów - wartych po 16 mld dol. W ten sposób administracja Trumpa zrealizowała obietnicę nałożenia ceł na 50 mld dol. importu z Państwa Środka, a Pekin zastosował retorsje.

(Kyodo)

W międzyczasie strony wymieniały się groźbami. 11 lipca Amerykanie ogłosili, że nałożą dodatkowe 10-proc. cła na 200 mld dol. importu z Chin. Kilka dni później prezydent USA stwierdził, że jest gotowy objąć cały import zza Muru dodatkowymi taryfami. Na początku sierpnia Trump podbił stawkę do 25 proc. Pekin odpowiedział własną listą, obejmującą ponad 5000 produktów sprowadzanych ze Stanów Zjednoczonych, o łącznej wartości 60 mld dol. Wcześnie Chińczycy odpowiadali Amerykanom analogicznymi sankcjami, ale tym razem nie było to możliwe, ponieważ import z USA sięga 130 mld dol. (wg Amerykanów) lub 154 mld dol. (wg Chińczyków) rocznie. 60 mld dol. to jednak zdaniem Pekinu ok. 40 proc. importu ze Stanów, czyli tyle samo co w przypadku 200 mld dol. ze strony Waszyngtonu.

Decyzje o nałożeniu kolejnej rundy wzajemnych ceł zostały ogłoszone 18 września, a w życie weszły 24 września. Na razie Trump zdecydował się nałożyć taryfy w wysokości 10 proc., z listy zniknęło też kilka produktów, które znalazły się na niej w lipcu. 25-proc. stawka ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia. Na drobne ustępstwo poszedł także Pekin, który zredukował stawki z proponowanych 5, 10, 20 i 25 proc. do 5 i 10 proc.

3. GPW weszła do elity

Mijający kwartał był ostatnim, w którym w indeksach FTSE Polska notowana była w indeksach krajów rozwijających się. Rok temu agencja ogłosiła, że spełniliśmy wszystkie wymogi, by awansować do grona krajów rozwiniętych. Sam awans nastąpił po sesji 21 września. W poniedziałek 24 września GPW została hucznie w przywitana w gronie krajów rozwiniętych na giełdzie w Londynie, a TVP poświęciła polskiej giełdzie specjalne wydanie „Wiadomości”.

Awans Polski to ogromny sukces, znaleźliśmy się bowiem w gronie 25 najbardziej rozwiniętych rynków świata. Po raz pierwszy w nowożytnej historii jesteśmy określani jako rynek rozwinięty. Od 24 sierpnia polskie spółki w ramach indeksów FTSE notowane są nie ze swoimi konkurentami z Chin czy Brazylii, a gigantami z USA, Japonii, Wielkiej Brytanii czy Niemiec. Prezes giełdy przekonywał, że awans sprawi, że Polska zostanie zauważona przez dużych inwestorów, polskim spółkom będzie zaś łatwiej o pozyskanie kapitału z zagranicznych źródeł.

Rzeczywistość jest jednak nieco bardziej przyziemna. Awans dotyczy nie tyle kraju, co rynku kapitałowego. Awansowaliśmy w ramach FTSE, które nie jest jedyną i co istotne, nie jest najważniejszą, agencją indeksową na świecie. Oczywiście, wielkie fundusze „benczmarkują się” do FTSE, MSCI cieszy się jednak większym powodzeniem. Dodatkowo przy okazji awansu znacząco spadł nasz udział w indeksach, a także liczba spółek reprezentująca GPW. Decyzja FTSE to zatem owszem sukces, jednak ma on także swoje ciemne strony.

4. Przebudzenie KNF

Afera GetBack sprawiła, że o Komisji Nadzoru Finansowego ponownie zaczęto mówić także w mediach, które na co dzień nie zajmują się rynkiem kapitałowym czy sektorem bankowym. I choć Komisja w tym roku nałoży najprawdopodobniej mniej kar niż w roku 2016 czy 2017, to jednak aktywność jej przedstawicieli wyraźnie wzrosła. Prostowano doniesienia medialne, odpierano ataki na Komisję, a także wydawano liczne oświadczenia.

Do historii przejdzie jednak decyzja KNF-u z 18 września, w której to Komisja postanowiła ukarać X-Trade Brokers karą w wysokości 9,9 mln zł. Spółka miała świadczyć usługi maklerskie "bez uwzględnienia najlepiej pojętego interesu klienta". XTB uznało zastrzeżenia za bezpodstawne i zapowiedziało odwołanie się od kary. Jeżeli jednak kara okaże się zasadna, XTB może ponieść kolejne koszty związane ze swoim występkiem. Odszkodowań będą się mogli bowiem wówczas zacząć domagać klienci.

(Bankier.pl)

Co jednak czyni wspomnianą karę „historyczną”? Jej wysokość. Do tej pory najwyższą karą nałożoną przez KNF było 5,7 mln zł, które w 2013 roku wymierzono Domowi Inwestycyjnemu Platinum Capital. 9,9 mln zł, które nałożono na XTB, jest więc nowym rekordem. Warto dodać, że z przeszło 600 kar nałożonych w historii KNF-u, jedynie 10 przekroczyło poziom 1 mln zł. Trzy z nich zostały nałożone w tym roku. Komisja wydaje się więc zatem iść nie tyle w ilość, co w wysokość kar. Najpoważniejsze wyzwanie związane z rynkowymi nieprawidłowościami jednak jeszcze wciąż przed KNF-em. To wspominana sprawa GetBacku, która z racji znalezienia się na medialnym świeczniku, interesowała będzie zdecydowane szersze grono, niż stali obserwatorzy rynku i sami poszkodowani.

5. Problemy Turcji i Argentyny

Trzeci kwartał 2019 r. przyniósł dalszą zapaść rynków wschodzących. Podobniej jak w kwartale drugim, w centrum uwagi znajdowali się dwaj „chorzy ludzie” światowej gospodarki: Turcja i Argentyna.

Zacznijmy od sytuacji nad Bosforem. Na początku lipca prezydent Recep Tayyip Erdogan został zaprzysiężony na kolejną kadencję, w której jego władza jest znacznie większa niż poprzednio, gdyż w kraju następuje zmiana systemu rządów. Złożona przez „sułtana” obietnica budowy silnej Turcji szybko została skonfrontowana z rzeczywistością. Tlące się od lat obawy o problemy Turcji eksplodowały w postaci skoku kursu USD/TRY powyżej 6 lir. Oliwy do ognia dodały polityczne napięcia na linii Ankara-Waszyngton, w wyniku których na Turcję nałożone zostały sankcje. Buńczuczne zapowiedzi i apele prezydenta Erdogana oraz nałożenie ceł na amerykańskie produkty zdały się na niewiele. Wyraźnie na Turcji odbiło się natomiast cięcie ratingów, zaś rykoszetem oberwała także zaliczana do tego samego koszyka Polska.

Ostatecznie we wrześniu w Turcji musiano uznać wyższość praw ekonomii nad polityką: w obliczu największej od 15 lat inflacji tamtejszy bank centralny dokonał ostrej podwyżki stóp procentowych, zaś minister finansów (prywatnie zięć prezydenta) przedstawił plan reform gospodarczych polegających w dużej mierze na zaciskaniu pasa.

(Bankier.pl)

Równolegle na drugiej półkuli rozgrywał się kolejny odcinek argentyńskiego serialu kryzysowego. Zaledwie rok po głośnej emisji stuletnich obligacji, rząd w Buenos Aires znalazł się w trudnej sytuacji wymagającej sięgnięcia po pomoc z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Niespełna dwa miesiące po czerwcowym dobiciu targu na kwotę 50 mld dolarów okazało się, że sytuacja jest gorsza, niż przewidywano. Sparaliżowany kolejnymi strajkami „Kraj Srebra” posunął się do desperackich działań. Stopa procentowa banku centralnego została podniesiona do rekordowego w skali świata poziomu 60 procent, który pod koniec miesiąca został podniesiony do 65 procent.

Z kolei prezydent Mauricio Macri przedstawił program cięć wydatków i podwyżki podatków. "Wierzyliśmy, z przesadnym optymizmem, że możemy rozwiązywać problemy stopniowo. Ale rzeczywistość pokazała nam, że musimy to robić szybciej. Świat powiedział nam, że żyjemy ponad stan" - stwierdził prezydent. Ostatnim akcentem trudnego dla Argentyny kwartału była dymisja prezesa banku centralnego Lusia Caputo, po której kurs USD/ARS przekroczył poziom 40. Dla porównania, na początku roku dolar kosztował mniej niż 20 peso.

6. Ropa najdroższa od 4 lat

Trzeci kwartał 2018 r. przyniósł wzrost cen ropy naftowej. Pod koniec września baryłka ropy brent przekroczyła barierę 80 dolarów, co było najwyższym poziomem od czterech lat. Był to efekt niezrealizowania się rynkowych oczekiwań co do działań producentów surowca. Inwestorzy zakładali, że podczas posiedzenia OPEC i innych dostawców ropy, w tym Rosji, którzy spotkali się w Algierze 23 września, zapadnie decyzja o podwyższeniu produkcji ropy. Tymczasem grupa zasygnalizowała, że zwiększy produkcję ropy tylko wtedy, kiedy tego zażądają klienci.

(Bankier.pl)

Sytuacji nie omieszkał skomentować Donald Trump, który podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ skrytykował OPEC za wysokie ceny ropy naftowej i za to, że "wykorzystuje USA, a on tego nie lubi". "Kartel musi obniżyć ceny ropy. Teraz" - pisał na Twitterze prezydent USA.

W tym kontekście warto pamiętać, że już w listopadzie wejdą w życie restrykcje USA na irańską ropę. Eksport surowca już teraz jest najniższy od marca 2016 r. Jednocześnie Amerykańskie władze póki co wykluczają sięgnięcie do swoich rezerw strategicznych ropy, aby poprawić sytuację podażową na rynkach paliw.

Przebicie 80 dolarów na baryłce ropy otwiera drogę do przerażającego wielu konsumentów poziomu 100 dolarów. Dwaj najwięksi traderzy ropy naftowej na świecie - Trafigura Group i Mercuria Energy Group - prognozują, że jest ryzyko, iż stanie się to już w 2019 r.

7. Włoska robota

W trzecim kwartale Włochy kojarzyły się nie tylko z wakacjami, odważnymi zapowiedziami polskich polityków czy startującymi rozgrywkami Serie A (transfer Cristiano Ronaldo do Juventusu miał swoje giełdowe reperkusje). Italia znów rozbudziła obawy o przyszłość strefy euro – problemów trzeciego największego gospodarczo członka unii monetarnej nie da się zamieść pod dywan lub rozwiązać metodami zastosowanymi w przypadku o wiele mniejszych Grecji czy Cypru.

(fot. Stocksnapper / YAY Foto)

Rządząca koalicja Ligi i Ruchu Pięciu Gwiazd wielokrotnie budziła przerażenie inwestorów, zapowiadając m.in. obniżki podatków, wprowadzenie dochodu podstawowego i cofnięcie reformy emerytur z 2011 roku, która podniosła minimalny wiek emerytalny. Jednocześnie sondaże pokazywały, że włoskie społeczeństwo wciąż mocno popiera nowy rząd, który nie tylko prowadził spór z Komisją Europejską w sprawie imigrantów, lecz także komunikował Brukseli, że przestrzeganie zasad fiskalnych UE nie będzie jego priorytetem. Unia jednoznacznie odpowiadała na zapowiedzi Rzymu ustami komisarzy Moscoviciego i Oettingera.

Budząca obawy analityków (m.in. Fitcha, którzy obniżyli perspektywę ratingu Włoch) kwestia budżetu zaczęła materializować się pod koniec września. Zaprezentowany plan wydatków na 2019 r. zakładał przede wszystkim podwyższenie deficytu do 2,4 proc. rocznie i odejście od zapowiadanej wcześniej równowagi. Wspomniane 2,4 proc. deficytu wprawdzie mieści się w ryzach unijnych, które dopuszczają deficyt sięgający aż 3 proc., sytuacja Włoch jest jednak specyficzna. To nominalnie najmocniej zadłużony kraj całej Unii (2,26 bln euro). W stosunku do PKB dług sięga zaś 132 proc., co jest drugim najwyższym wynikiem po tonącej Grecji. Tymczasem w budżecie znalazł się m.in. zapis o dochodzie podstawowym. Koniec końców, ostatni rynkowy dzień września upłynął pod znakiem „sponsorowanych” przez Włochy spadków.

8. Zieleń w USA

Trzeci kwartał 2018 r. obfitował w istotne doniesienia USA, których motywem wspólnym była zieleń. Po pierwsze, ten symbolizujący wzrosty kolor towarzyszył tamtejszym głównym indeksom: Dow Jones Industrial Average wzrósł o 9 proc., NASDAQ o 7,1 proc., zaś S&P500 o 7,2 proc. Dla tego ostatniego z indeksów był to najlepszy rezultat od 2013 r. Co istotne, ruch w górę pozwalający na powrót powyżej poziomów sprzed zimowej korekty, znów odbywał się w relatywnie spokojnych warunkach – ani jedna sesja w minionym kwartale nie zakończyła się ruchem o więcej niż 1 proc. Osiągnięty na koniec września poziom 2913,98 daje bykom otwartą drogę do sforsowania 3000 pkt., czyli poziomu, który wielu analityków stawiało na początku roku jako cel na 2018 r.

(Bankier.pl)

Na uwagę w trzecim kwartale zasługiwał też dolar. „Zielony” w połowie sierpnia wyznaczył nowy szczyt, co widać było np. na popularnych indeksach dolara, zestawiających amerykańską walutę z walutami głównych partnerów handlowych USA. Na najważniejszej foreksowej parze świata, EUR/USD, zobaczyliśmy w trzecim kwartale przejściowe zejście w rejon 1,13 USD. Wrzesień zakończyliśmy bliżej 1,16 USD, a sytuację determinowały zarówno problemy Włoch, jak i decyzja Rezerwy Federalnej dotycząca ósmej z rzędu podwyżki stóp i dokonania istotnej zmiany w komunikacji z rynkiem.  

Ostatni, nieco humorystyczny „zielony” akcent z USA dotyczy wielkiej hossy na akcjach spółek zajmujących się produkcją marihuany. Marihuanowe szaleństwo opanowało Wall Street szczególnie mocno pod koniec września, a na miano rynkowej gwiazdy zasłużyła kanadyjska spółka Tilray, która w szczytowym momencie warta była więcej od firm tak znanych jak Alcoa, Xerox, Hasbro, Discovery czy American Airlines. Nawet zejście ze szczytu nie zmienia jednak trendu – nie brak głosów, że ze względów na liberalizację prawa oraz zmianę pokoleniową „zielony biznes” może w kolejnych dekadach przynieść krociowe zyski.

9. Rozgrzana branża gier

Największe emocje niezmiennie budził CD Projekt, który przez cały kwartał stał na szczycie listy najpopularniejszych spółek na GPW. Szczególnie obfity w ciekawe wydarzenie był okres od połowy sierpnia. Wtedy to najpierw CD Projekt ogłosił powołanie nowej spółki mającej wprowadzić studio w branżę gier mobilnych, a następnie po raz pierwszy przedstawiono szerokiej publiczności gameplay „Cyberpunka”. W ostatnich tygodniach spółka zapowiedziała ponadto aż dwie premiery gier jeszcze na ten rok („Gwint Homecoming” oraz „Thronebreaker”). Nie najgorzej CD Projekt radził sobie także na giełdzie - pomimo wyraźnej przeceny z początku września kurs i tak zakończył kwartał wzrostem o 16 proc.

Inni czołowi polscy producenci gier – 11 bit studios oraz Ten Square Games – zaliczyli z kolei wyraźny zjazd notowań tuż po przekazaniu wyników za pierwsze półrocze. O ile w przypadku tego pierwszego dane finansowe rzeczywiście mogły mocno rozczarować, to już akcjonariuszom Ten Square Games prawdopodobnie bardziej nie spodobały się informacje na temat tworzonych produkcji. Zarząd spółki ogłosił bowiem wtedy, że niezbyt pozytywnie ocenia prace nad „Fishing Battle”, przez co prace nad tą grą zostały niemal całkowicie wstrzymane. Szczególnie boli to, że produkcja ta obok „Mini Golfa” miała być jedną z dwóch głównych sił napędowych tego roku.

Niecodzienną sytuację mieliśmy natomiast na CI Games, gdzie kurs podsycany nadziejami na nowego „Snipera” wzrósł momentalnie aż o 100 proc. Niewiele ponad tydzień później zarząd spółki zażądał jednak upoważnienia do ewentualnej emisji akcji, co szybko sprowadziło kurs do poprzednich poziomów.

Sporo działo się również na New Connect, gdzie ostatnio króluje The Farm 51. Spółka ta niedawno na Gamescomie pozwoliła zagrać w swoją najnowszą produkcję – „World War 3”, której premiera (wczesny dostęp) została ustalona już na 19 października tego roku. Ponadto nie sposób nie wspomnieć o znakomitym debiucie spółki Creepy Jar (na koniec września +185 proc. od ceny z IPO), a z drugiej strony również o spektakularnych porażkach innych producentów gier, o czym pisaliśmy m.in. w tekstach „Huckleberry Games bez pieniędzy. Produkcja gier wstrzymana” oraz „Ciekawy przypadek Macro Games. Producent gier, który znalazł się na dnie”.

10. Elon Musk na cenzurowanym

Trzeciego kwartału 2018 r. Elon Musk nie zaliczy do najlepszych okresów w swoim życiu. Prezes Tesli niemal codziennie był jednym z głównych (anty)bohaterów w mediach finansowych, a pod koniec września na jaw wyszła skala jego upadku.

Patrząc z dzisiejszej perspektywy, można uznać, że lipcowa afera związana z chamskim komentarzem Muska dotyczącym brytyjskiego nurka biorącego udział w akcji ratunkowej w Tajlandii była tylko zwiastunem większych problemów. Nastrojów nie poprawiły także informacje dotyczące działalności Tesli: kalifornijski producent aut o napędzie elektrycznym musiał zwrócić się o pomoc do swoich dostawców, aby podreperować finanse, których dotychczasowy stan poskutkował podwojeniem straty netto.

(fot. Aaron P. Bernstein / Reuters)

Prawdziwa bomba wybuchła na początku sierpnia, kiedy w trakcie feralnej serii wpisów na Twitterze Elon Musk poinformował o rozważanym wycofaniu Tesli z giełdy, deklarując zabezpieczenie środków na ten cel. Sprawie natychmiast przyjrzał się amerykański nadzór rynkowy (SEC), który z zapałem rozpoczął śledztwo w sprawie nadmiernego „koloryzowania” i manipulowania kursem akcji. Chociaż szef Tesli starał się robić dobrą minę do złej gry (m.in. w słynnym już wywiadzie, w trakcie którego palił marihuanę na wizji), to pod koniec września jasne stało się, że Musk się nie wywinie. Ostatniego dnia miesiąca świat lotem błyskawicy obiegła informacja o porozumieniu zawartym przez szefa Tesli z SEC. Na jego mocy Musk zrezygnuje ze swojej funkcji prezesa rady dyrektorów (wciąż jednak będzie mógł w niej zasiadać), a także zapłacić 20 mln dolarów grzywny (tyle samo oddać musi sama Tesla).

W ciągu minionego kwartału cena akcji Tesli spadła z 345 do 265 dolarów. Akcjonariusze zapewne wiele by dali, aby końcówka roku przyniosła więcej spokoju wokół ich spółki.


Adam Hajdamowicz, Maciej Kalwasiński, Adam Torchała, Michał Żuławiński

Źródło:
Firmy:
Ludzie:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj