Kuczyński: Frankowicze lali demagogię

Zdaniem Piotra Kuczyńskiego nikt tak naprawdę nie wie co się dzieje w Chinach i co dalej się będzie tam dziać. Polska giełda jest w wyjątkowym marazmie i najprawdopodobniej nic się nie zmieni do wyborów. Kuczyński również negatywnie ocenia listy z pogróżkami zachodnich inwestorów, którzy obawiają się ustawy o frankach. Analityk równie negatywnie ocenia skrajnie demagogiczne argumenty samych kredytobiorców walutowych.<br><br> - Nikt nie wie co się dzieje w Chinach. Sami Chińczycy nie wiedzą. To w końcu jest gospodarka planowa więc raporty poszczególnych zarządców w różnych regionach Chin zapewne są zawyżane, bo każdy chce się wykazać. Potem to się sumuje i mamy dobre wyniki - komentuje Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion.<br><br> Zdaniem Piotra Kuczyńskiego w poniedziałkowych silnych spadkach dużą rolę odegrały też systemy informatyczne - Kto rozsądny sprzedawałby gdy spadki wynoszą 8%. To widać było, że to już koniec i trzeba kupować - zastanawia się analityk. <br><br> Na rynku polskim rola komputerów jest mniejsza, ale nie uchroniło to KGHM i innych spółek od silnych spadków. Czy jest w ogóle sens inwestować w cokolwiek na GPW? - Czysta beznadzieja. Mało tego, że WIG20 był słaby przez banki i energetykę, wcale się nie dziwię zarządzającym, również tym z OFE, że inwestują za granicą. Czekamy na wybory. Jeśli będziemy mieli szczeście to trend będzie zachowany, 2 tys. punktów z groszami - komentuje Kuczyński.<br><br> - Frankowicze lali taką demagogię, że była ona nie do wytrzymania. Jeden z panów wyliczył zyski banków na poziomie 280 mld zł. Tyle banki miały zarobić na kredytach frankowych, a to więcej niż zysk całego sektora bankowego od czasu transformacji. To szaleństwo. Ludzie wierzą w takie twierdzenia, bo się nie znają - komentuje Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion.<br><br> - Nie podobają mi się groźby banków. Trzeba użyć tego słowa i powiedzieć, że chyba oszaleli. w trakcie procesu legislacyjnego pisać listy z pogróżkami to szaleństwo. Żebyśmy mieli rację - oni mają rację, ale to jest strzał w stopę. Posłowie też się oburzają, że jak to, obce banki będą nam dyktować prawo? Takie sprawy trzeba załatwiać po cichu. Gorąco jest to może dlatego - podsumowuje Kuczyński.<br><br> Z Piotrem Kuczyńskim rozmawiał Łukasz Piechowiak.