Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

„Elektryki” w Polsce to promil rynku moto

„Elektryki” w Polsce to promil rynku moto

W trzecim kwartale 2019 r. Polacy zarejestrowali 541 samochodów elektrycznych – wynika z danych ACEA. Choć to dwukrotnie więcej niż przed rokiem liczby bezwzględne nie powalają na kolana. W Polsce ledwie 4 promile aut napędzanych jest prądem.

50 razy mniej „elektryków” niż w Niemczech

Polska w trzecim kwartale straciła też pozycję wicelidera wśród państw Europy Środkowo-Wschodniej. Więcej aut w okresie od lipca do października zarejestrowano na Węgrzech (797 samochodów) oraz w Rumunii (543).

Najwięcej „elektryków” rejestrują Niemcy (26 858 sztuk w III kw. 2019), Brytyjczycy (21 001), Norwegowie (17 571). Ponad 10 tys. aut elektrycznych w trzecim kwartale 2019 r. zarejestrowali także Hiszpanie i Francuzi.

4 promile

Od stycznia do końca września w Polsce zarejestrowano w sumie 1815 aut elektrycznych. To o 85 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Ich łączny udział wśród wszystkich nowych samochodów osobowych rejestrowanych w Polsce wciąż nie może przekroczyć 1 proc. i wynosi nieco powyżej 4 promili (0,44 proc.). Dla porównania średnia europejska powoli zbliża się do 3 proc. (2,84 proc.).

– Upowszechnienie elektromobilności nie jest możliwe m.in. przez wysoki koszt baterii oraz obawę kierowców przed zbyt krótkim zasięgiem i wyładowaniem się jej w połowie drogi. Dopiero gdy te dwie bariery znikną, będziemy świadkami elektrycznej rewolucji na polskich szosach – zauważa Michał Rymczykowski, prezes Europejskiego Instytutu Miedzi.

Polska miedź rozpędzi rynek aut elektrycznych?

W połowie roku w Polsce istniało zaledwie 785 ogólnodostępnych stacji ładowania. Zgodnie z unijną dyrektywą w najbliższych latach ma być ich kilkukrotnie więcej. W listopadzie budowę 200 nowych stacji zapowiedziała m.in. prezydent Łodzi.

– Kluczową rolę odegra tutaj dostępność surowców takich jak lit, kobalt i miedź, od której zależeć będzie końcowa cena baterii, ładowarek i kabli, czyli znaczna część kosztu pojazdu i infrastruktury – twierdzi Ramczykowski.

Jak dodaje, niezależnie od zastosowanej technologii ok. 10 proc. masy baterii wykonane jest z miedzi.

– Przekłada się to na zapotrzebowanie 500 ton tego metalu na 1 GWh pojemności. Według naszych ekspertyz na produkcję aut elektrycznych do 2050 r. roczne światowe zapotrzebowanie na miedź wzrośnie do 5,4 mln ton – wylicza Ramczykowski. – Polska jako jeden ze światowych liderów w zakresie produkcji miedzi może odegrać szczególną rolę w rozwoju światowego rynku elektromobilności – dodaje.

Polacy wolą hybrydy

Polska pozostaje jednak liderem rejestracji hybryd. Od 1 lipca do 30 września 2019 r. zarejestrowano w naszym kraju 9996 tego typu aut – o 75 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wspomniani Węgrzy i Rumuni zarejestrowali ich w tym czasie po ok. 2,5 tys. sztuk. Polska, z blisko 10 tys. nowych hybryd w trzecim kwartale 2019 r. uplasowała się na szóstym miejscu wśród państw Unii Europejskiej, m.in. przed Szwecją i Finlandią.

Tematy
Komentarze
„Elektryki” w Polsce to promil rynku moto
Marcin Kaźmierczak
Podziel się