I nie sprzedałem, trzymam papier dalej, bo wierzę w układ i w to że Vistal przetrwa, a ja jeszcze na nim nieźle zarobię. Na giełdzie trzeba mieć wiarę i mocne nerwy, wiem że mogę się mylić, no cóż najwyżej przegram, ale kto nie gra ten nic nie wygra, więc gram dalej w myśl mądrego żydowskiego powiedzenia:,, a ile trzeba stracić, żeby zarobić". Pozdrawiam tych co się nie boją tracić w imię przyszłych zarobków!!!