Ja tego częściowo nie rozumiem.
Nie czytałem żadnych książek o inwestowaniu, wszystko co na chwilę obecną wiem to nauczyłem się sam i dziwi mnie, że ktoś kto wchodzi na giełdę ze swoim kapitałem na prawdę nabiera się na takie śmieszne gierki jak stawianie batoników i sprzedawanie w panice bo ktoś batona postawił?
Tylko jedno przychodzi mi do głowy. Ktoś liczył na zysk 100% w tydzień i jak tydzień mija, a kurs mniej więcej stoi w miejscu to "inwestor" wpada w panikę. W takim wypada wygenerowanie straty jest karą za głupotę. Owszem, sam kiedyś tak myślałem, ale wystarczyła jedna akcja i już wiem, że to tak nie działa.