Będzie sypanie, bo chyba ten, co ma sporo do wywalenia, sprytnie bawi się w rysowanie świeczek.
Cały dzień było wywalanie po po 20 gr.
Poszło tak ponad 700 K papiera.
I do tego tylko kilka podbitek: raz 100 sztuk plus 2 razy po 1313 sztuk, czyli tyle co nic.
Ale ważny jest czas tych ostatnich podbitek.
Jeśli tak dowiozą do zamknięcia, to niezorientowane leszcze będą myślały, że wrócił popyt na obrotach, choć jest dokładnie przeciwnie.
Może nawet jakiś anal się wygłupi i tak potem stwierdzi, bo nie będzie znał dzisiejszego przebiegu sesji.
Ten, co wywala, jeśli nie wywali dziś pekacem (chyba nie wywali, bo tak nie robi się dla kilku kilo towaru), jutro powtórzy dzisiejszą zabawę.
Bo mu się opłaca.
A drobnica może najwyżej uśredniać.
I czekać, że kiedyś się załapie.
I na kupnie może wywalajacy postawi przed fixingiem duże batony po 20, by sobie przerzucić z portfela do portfela i zrobić wrażenie popytu na tych, którzy jutro będą karmieni.