Wywalili nie wywalili, ma szczęście, że poszedł do Final'a a nie został bezpośrednio przy Mzyku. Z tego co można już zauważyc, to Final powoli sie podnosi i widac tam włożoną prace na lepsze jutro. W Yawalu natomiast widac armię naciągaczy, którymi Mzyk się nie po raz pierwszy obstawil i jedyne co widac to bliski koniec tej kury znoszącej złote jajka.
Ciekawe ile w czasach "kryzysu" Pan Mzyk wyda na różnego rodzaju Interim Managerów, Coachów czy doradców "kosmetycznych" takich jak uzdrowiciel z Bałkanów.
Ciekawe ile jeszcze musi stracic kasy żeby wreszcie pojąc, że kantują go ci ktorymi sie sam obstawia, a ci na których zawsze mógł liczyc robia dla niego za parobków.