Zgadzam się swiss z Twoją oceną. Jeśli mogę coś dodać, to wycena takich biznesów zupełnie nie zależy od tego, co sobie aktualnie myśli (i marzy) spekuła taka choćby jak ja, ale to jak to ocenia kilku grubszych gości z Wall Street. Jak wiadomo nawet na Wall Street młyny mielą czasem powoli, ktoś musi się z kimś spotkać, wymienić opinię, zjeść lunch, czasem wciągnąć jakąś kreskę :-) wiadomo, że tam nie wszyscy święci... wciąż mam przed oczyma scenę rozmowy Leonardo Di Caprio - Matthew McConaughey w "Wilku z Wall Street" ;-)