Plan jest dobry: przez 10 lat ciągną zyski z zarządzania nieruchomościami - miejmy nadzieję, że wyjdą na tm dobrze. Po 10 latach sprzedają posiadane nieruchomości lub część a zysk uzyskany z obiektów przez te 10 lat pozostaje w spółce :)
Tylko taki wariant widzę, ponieważ zwrot 200 mln $ w ciągu 10 lat, gdy kapitał został zainwestowany, będzie raczej trudny, wręcz niemożliwy z prostej przyczyny: średnio Depend zobowiązany byłby spłacać 20 mln$ rocznie, a takiego zysku nie będą w stanie wypracować posiadając nawet najlepsze obiekty. Finał finałów, po 10 latach trzeba będzie z tych zakupionych obiektów któryś spieniężyć, ab zebrać gotówkę i zamknąć kredyt zaciągnięty w USA.
Gdyby jednak jakimś cudem okazało się, że potrafią zwrócić zaciągnięty kredyt tylko z zysku który przyniesie zarządzanie nabytymi obiektami, to by znaczyło, że w Polsce jest Eldorado na zysk z najmu!
Zastanawiam się tylko, czym jest ten zastaw na obligacjach bankowych - jako zabezpieczenie kredytu? Depend posiada jakieś obligacje? - pierwsze słyszę.