Fundusze akcyjne w Polsce ani nie myślą o wyciaganiu ani o zatapianiu naszego rynku.Te fundusze nie zarządzaja kapitałem a tylko nim administrują
- jak jest napływ kapitału to kupują a jak jest umorzenie to sprzedają.
Wystarczyłby w takich funduszach ktoś zatrudniony na 1 dnówkę w roku aby ustalić strukturę nabywanych akcji.
No a potem, wystarczyłoby mieć Panią Krysię i Panią Grażynkę, co to będą wklepywać dane i naciskać Enter żeby kupić lub sprzedać akcje.
Aha,, no i jeszcze Pan Miecio byłby potrzebny- taka złota rączka żeby przepchać kibel jak się zepsuje...i tyle
Tak czy siak wiadomo oficjalnie, że menadzerowie naszych Fundów nie są rozliczani z zysku/straty ale są oceniani od wielkości odchyłki od benchmarku rynkowego Fundów (uśrednionego wyniku innych Fundów na rynku)..Tak więc jeśli inne fundy tracą- to w dobrym tonie jest też podobnie tracić..
Jeśli jednak benchamrk rynkowy w danym kwartale na podstawie wyników innych fundów wynosi np. minus 5% a jakiś manager osiagnął plus 10%- to tenże manager uznawany jest za jakiegoś nienormalnego ryzykanta ( któremu w tym kwartale się dziwnie udało). Ale ma łatkę nienormalnego ryzykanta, który na pewno będzie tracił.
Kto pracował/pracuje w tym środowisku o wie o co chodzi