Z nieba do piekła, sentyment inwestorów na pstrym koniu jeździ.
Dobrze, że działalność spółki nie jest podpięta pod te emocje, a spółka robi swoje i trzeba pamiętać, że zmiany biznesowe dzieją się wolniej niż w mózgach w nią inwestujących. Tak jak euforia na kursie nie była wynikiem zdarzenia skutkującego kasą, tak wodospad na kursie podobnie - to tylko emocje, nadzieja lub strach.
Co się dzieje naprawdę w spółce dowiemy się w ciągu miesięcy, jak to stary góral mówił albo będzie dobrze, albo źle, ktoś wygra, ktoś straci.
Widzę, że koledzy od kreowania rzeczywistości już żyją wnioskiem o upadłość, który powstał w ich głowach. Być może za moment Ci sami histerycy, z wielką łatwością będą mówić o paletach dolarów. Nie rozumieją co znaczy realny biznes i cierpliwość, że w realnej firmie, nic nie dzieje się z dnia na dzień.
l
a kogoś będzie strata.