Przecież to nie ich pieniądze. Zatrudniają rodzinę po znajomości, to czego wymagasz , fachowości w podejmowaniu decyzji. Przecież znasz realia naszego kraju, teraz w bankach i urzędach baran na baranie siedzi. Wymagaja znajomości języków obcych, spróbuj pogadać po angielsku z dyrektorem lub prezesem banku, to pośmiejesz się trochę. Słoma z butów wystaje na najwyższych szczeblach, nie obrażając oczywiście biednych rolników.