panikarze próbują przewidzieć wyniki na podstawie ceny paliw, kursu EUR i zapowiedzi Ryanair Sun.
1. W przeciwieństwie do np. Ryanair cena paliw nie ma tutaj bezpośredniego przełożenia na zyski. Umowy są tak skonstruowane, że ewentualne wzrost kosztów pokryją biura podróży. Zysk będzie bez zmian, większe będą przychody i wydatki. Liczba lotów z tego powodu nie spadnie. Jak na razie rynek "pęka w szwach" - brakuje pilotów i samolotów, żeby wszystko oblecieć. Chetnych Polaków do latania jest tylu, że jak tylkob się dało to mieliby dodatkowe 20 samolotów.
Jak jakieś biuro podróży miałoby rezygnować z rejsów to najpierw ucięłoby latanie ze Small Planet (niepunktualny, problematyczny przewoźnik) lub Travel Service (drogi).
2. Kurs EUR - Prezes w wywiadach mówił, że też nie ma większego przełożenia, choć preferują niższy. Latają po Europie, w EURO płacą za naprawy, przeglądy i obsługę na lotniskach. W Euro pensje bierze duża część załóg (zagranicznych).
3. Ryanair Sun - Ryanair nie ma pilotów. Jak na razie nie wystąpił jeszcze o certyfikat i pozwolenie na latanie. Rekrutują pilotów do Ryanair Sun po czym oferują im pracę w Ryanair. To jest zabezpieczenie na wypadek zmian przepisów a nie konkurencja dla Enter Air i próba przejęcia rynku czarterów. W przypadku niekorzystnych zmian, mogą udawać "Polskiego" przewoźnika. Dzięki temu mogą swoje normalne loty do UK wykonywać jako czartery. W podobny sposób zabezpieczając się przed Brexitem założył Ryanair UK.
Po informacjach o Ryanair kurs spadł z 31 na 26 zł, a jest to błędnie interpretowana nieistotna informacja. Podsumowując, tak jak zawsze w whistorii Enter Air wyniki za kolejny 2018 rok znowu będą rekordowe.