on sobie jeździ na narty do Włoch, wcina schaboszczaka na cały talerz a to wszystko za naszą kasę!!!
może by się skrzyknąć jakoś i wybralibyśmy się większą ekipą bankierową na jakiś wekend do Zielonej Góry? w sumie nigdy tam nie byłem a lubię zwiędzać. Za duża chyba nie jest, więc bardzo możliwe że spotkalibyśmy go gdzieś na zakupach za naszą kasę?
Może jak powiemy, że jesteśmy wspólnikami z Colomedici, to nam odda straconą kasę? jak myślicie? :)