Moja rada... Na giełdzie nic nie ucieknie... nie dzisiaj to jutro będzie okazja do gry i nie trzeba grać na okrągło na siłę. Jak to zrozumiecie i pokonacie uzależnienie od gry to poczujecie się lepiej.
Ja od 9 września bez pozycji i całkiem dobrze mi z tym. Jakiś czas temu pokonałem nałóg.
Czy warto było szaleć tak - w tygodniu rozliczenia?
Czy warto było spalać się - jak Hihihi?
Czy warto było grać tak - aż do bólu?
Czy może było lepiej z boku stać?