Ciąg dalszy
LEON V
Papież Leon V (903) pełnił swój urząd zaledwie 40 dni. Jego następca Krzysztof (903-904) zmusił go do rezygnacji. Leon wtrącony został do wiezienia i tam otruty. Krzysztofowi nie lepiej się powiodło - następny papież Sergiusz III kazał swego poprzednika umieścić w wiezieniu i zamorzyć głodem.
SERGIUSZ III
W krótkim czasie po zdobyciu stolicy papież Sergiusz III (904-911) został zastąpiony przez swojego przeciwnika i zesłany na wygnanie. Mając protekcje wpływowych ladacznic, Sergiusz powrócił po kilku dniach na swój urząd. Był on kochankiem dwóch sławnych rozpustnic: Teodory i jej córki Marozji, którym zawdzięczał swa wysoką godność "ojca świętego". Z rozpustnicą Marozją miał syna, który został później papieżem Janem XI. Teodora z dwiema córkami Marozją i Teodorą mieszkała na Zamku św. Anioła w Rzymie i cała ta trójka, a szczególnie Marozja, rządziła nie tylko Kościołem, ale i całym państwem kościelnym. Pierwsza połowa dziesiątego wieku nazywana jest w historii Kościoła rządami rozpustnic. Teodora i jej córki osadzały swoich kochanków na stolicy papieskiej i znów usuwały ich, gdy pojawił się nowy, młodszy lub przystojniejszy kochanek. Znawca historii Kościoła kardynał Baroniusz w ten sposób opisuje owe czasy: W TYM STULECIU ZASIADALI NA STOLICY PIOTRA NIE PAPIEŻE, LECZ RZECZYWISTE POTWORY, KTÓRYCH LUBIEŻNE, BEZWSTYDNE PROSTYTUTKI PAPIEŻAMI CZYNIŁY. rOZPORZĄDZAŁY ONE WEDŁUG WOLI BISKUPSTWAMI, OBSADZAJĄC URZĘDY BISKUPIE SWYMI OGIERAMI I DEPCZĄC NOGAMI DEKRETY, KANONY KOŚCIELNE I STARE ZWYCZAJE. cHRYSTUS LEŻAŁ W ŁÓDCE PIOTRA W CIĘŻKIM ŚNIE I NIE BYŁO NIKOGO, KTO BY GO OBUDZIŁ.
Historia Kościoła rzymskiego dostarcza nam dostatecznego dowodu, że ani księża nie są sługami, ani papieże nie są głowami Kościoła przez Boga wybranymi. Marny byłby to Pan Bóg, który by na księży i na papieży wybierał najgorszych ludzi na świecie. Historyk kościelny kardynał Cezary Baroniusz przyznaje, ze nie było zbrodni haniebnej, którą nie splamiłby się Sergiusz III. Był on niewolnikiem wszelkich namiętności i niebezpiecznym człowiekiem.
Ciąg dalszy nastąpi...