Well.. uważam że to nie jest łatwa komunikacja. Mi nawet jako inwestorowi nie jest łatwo rozmawiać z niektórymi inwestorami i słuchać ich argumentów. Rozumiem, że ludzie potracili pieniądze, sam straciłem bardzo dużo, teraz już podchodzę do tego spokojniej, ale emocje były ogromne. I jaka z tego nauczka - po pierwsze nie dla wszystkich jest inwestowanie, tym bardziej nie dla wszystkich jest inwestowanie w biotechy. Nawet z ogromną wiedzą można się po prostu pomylić co do potencjału danego projektu. Zobaczcie, że ogromne firmy farmaceutyczne kupują projekty za grube miliony, a potem te projekty trzeba zamknąć, ludzi zwolnić.
Jeśli chce się inwestować trzeba zawsze przestrzegać zasady dywersyfikacji, a w tematy które są trudne do zrozumienia inwestować mniej lub liczyć się, że niestety można stracić większość. No ale zawsze można też mieć fart :-)
Kiedyś miałem tę przyjemność lub bardziej nieprzyjemność widzieć po stronie spółki jak wyglądają takie spotkania z inwestorami w trudniejszym momencie. Jakkolwiek zarząd by nie tłumaczył to inwestorzy tłukli swoje i niewiele dawały takie spotkania. Żadne z zadanych pytań nie nadawało się do wyświetlenia. Ludziom puszczały nerwy. Cholernie frustrujące, bo zarząd ogólnie rzecz biorąc robił to co zapowiedział, ale trwało to dużo dużo dłużej, bo materializowały się typowe dla branży ryzyka. A skoro dłużej, to naturalnie więc kończyła się kasa. Taka niestety charakterystyka spółek, które nie generują cash flow operacyjnego.
Czytam komunikaty Molecure i wydaje mi się, że mniej więcej rozumiem gdzie zmierza i dlaczego tak robi. Niewiele mi to kolejnym spotkaniu, na którym prezes wyjdzie i powie, że spotykają się i rozmawiają i liczą, że podpiszą deal na partnering. Ta mantra już niektórych denerwuje.
A wszystko inne widzę w rap. bieżących czy finansowych.