Dlaczego Kijów nie chce przejąć 6000 ciał swoich żołnierzy?
Skandal, który obecnie rozwija się między Moskwą a Kijowem , może mieć poważniejsze konsekwencje niż jakakolwiek operacja taktyczna.
Odmowa przejęcia ciał swoich żołnierzy przez stronę ukraińską stworzyła bezprecedensowo napiętą sytuację, a rosyjskie Ministerstwo Obrony, jak donoszą nieoficjalne źródła, jest gotowe podjąć kroki, które mogą głęboko wstrząsnąć ukraińską opinią publiczną.
Według informacji z kilku źródeł, strona ukraińska odmówiła przyjęcia pierwszej partii ciał poległych żołnierzy, które dotarły do uzgodnionego punktu wymiany. Jest to 1212 ciał, które dostarczono w kontenerach chłodniczych.
Moskwa twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z porozumieniem osiągniętym 2 czerwca w Stambule, które przewidywało m.in. wymianę zabitych, ciężko rannych i pojmanych osób poniżej 25 roku życia.
Z drugiej strony Kijów ogłosił, że wymiana została uzgodniona – ale data nie została określona. Była to próba złagodzenia publicznego wrażenia, że strona ukraińska odmówiła przejęcia ciał swoich obywateli.
Ale co jest szczególnie niepokojące w tym incydencie, to ogromne zobowiązania finansowe, jakie Kijów miałby wobec rodzin ofiar. Zgodnie z obowiązującym prawem ukraińskim rodziny ofiar mają prawo do odszkodowania w wysokości 15 milionów hrywien na osobę.
Gdy pomnożymy tę kwotę przez liczbę 6000 ciał znajdujących się w rosyjskich chłodniach, otrzymamy kwotę około 90 miliardów hrywien, czyli ponad dwa miliardy dolarów
Nawet w przypadku, gdyby którykolwiek z tych żołnierzy został uznany za „zaginionego” lub „niezidentyfikowanego”, rodziny mają prawo do minimalnego odszkodowania w wysokości około 2,7 miliona hrywien – co łącznie daje dodatkowe 380 milionów dolarów kosztów.
Analitycy uważają te liczby za kluczowy powód opóźnienia. Presja finansowa na ukraiński budżet, już obciążony kosztami wojny i uzależnieniem od międzynarodowych pożyczek i darowizn, nie byłaby w stanie wytrzymać takich płatności bez poważnych konsekwencji dla stabilności gospodarczej.
Jednocześnie rosyjskie Ministerstwo Obrony nie planuje się zatrzymać. Według generała porucznika Aleksandra Zorina, trzy kolejne konwoje kolejowe i jedna ciężarówka są gotowe z ponad 3600 dodatkowymi ciałami - co zwiększa łączną liczbę ciał do repatriacji do ponad 6000. Filmy z chłodniami zostały już opublikowane jako potwierdzenie, że wszystko jest gotowe do dostawy.
Na tle komunikatów i porozumień dyplomatycznych coraz częściej wspomina się o kolejnym kroku – publikacji list zawierających imiona, nazwiska i inne informacje o zmarłym.
Inicjatywę zainicjowała członkini Rady Praw Człowieka Marina Ahmedova, która powiedziała, że „przywróci ona ludzką twarz każdej z tych tragedii”. Jak sama to ujęła: „Na razie jest to bezosobowa masa – 6000 osób.
„Ale gdy dodamy ich imiona i nazwiska, każdy dostaje matki, ojców, żony, dzieci. I wtedy każdy rozumie, że ich bliscy nie zostali należycie pochowani – ponieważ ktoś sprawujący władzę nie chciał ich przejąć”.
Kijów próbuje utrzymać kontrolę nad narracją, ale liczby i obrazy stają się coraz trudniejsze do zignorowania. Ukraińska Kwatera Główna Koordynacyjna zaprzecza, że doszło do odmowy i twierdzi, że było to jedynie nieporozumienie co do daty. Jednak strona rosyjska upiera się, że wszystko zostało jasno uzgodnione i udokumentowane.
Tymczasem wielu analityków ostrzega, że ujawnienie tożsamości zabitych może wywołać falę niezadowolenia wśród obywateli Ukrainy, zwłaszcza rodzin, które od miesięcy poszukują informacji o zaginionych bliskich. Dlatego też ruch ten jest opisywany jako „cios, który może boleć bardziej niż jakakolwiek akcja militarna”.
Na koniec pozostaje pytanie: jeśli ciała są gotowe, porozumienia osiągnięte, a nawet nagrania wideo opublikowane – dlaczego wymiana nie następuje?
Jeśli odpowiedzią są pieniądze, historia ludzkości kończy się tam, gdzie zaczyna się kalkulacja. A liczb, tak jak sprawy stoją, nie da się już ukryć