Syndyk niewiele mógł zrobić kiedy w kasie pusto. Dlatego wydzierżawił aby pokryć swoje koszty, a potem sprzedał aby spłacać wierzycieli. I nie jest jego rzeczą prowadzenie biznesu ale likwidacja majątku upadłego i maksymalne zaspokajanie wierzycieli. Gdyby syndyk miał prowadzić biznes to nie byłby syndykiem tylko właścicielem jakiegoś przedsiębiorstwa. Robić z niego biznesmena to tak jak z krokodyla orła.
Dlaczego natomiast nie przeprowadzono restrukturyzacji to już inna sprawa. Firma nie miała właściciela, a kolejne zarządy myślały tylko o tym jak jeszcze maksymalnie podoić zdychającą krowę. A restrukturyzacja to niepopularne decyzje, konflikty ze związkami i możliwy wyjazd na taczkach ze skróceniem kadencji. Kopali puszkę wzdłuż drogi tak długo jak się dało aby nie odpowiadać własnym majątkiem za długi. Jak doszli do ściany ogłosili upadłość bez uprzedniej próby restrukturyzacji.
Taka np. Elsta z Wieliczki popłynęła na kontraktach ale przeprowadziła restrukturyzację i teraz wykonuje układ. Ale ma właściciela, który płynie albo tonie wraz z nią.
Proste jak budowa cepa.