I cos na pokszepienie serc Dziennik Gazeta Prawna to chyba teraz nalezaloby oczekiwac tych wzrostów ale mozna sie zakrecic :)
2010-02-10 03:00 , ostatnia aktualizacja: 2010-02-11 11:39
Małe polskie firmy biotechnologiczne mają szansę podbić światowe rynki
Celon Pharma, Mabion, Euroimplant – warto zapamiętać te nazwy. Wkrótce te niewielkie polskie firmy biotechnologiczne mogą zmienić losy ciężko chorych, a właścicielom przynieść olbrzymie profity.
Badania biotechnologiczne
Badania biotechnologiczne
Fot. Bloomberg
Maciej Wieczorek, założyciel spółek Celon Pharma oraz Mabion, ma szansę sprzedać te spółki za miliony dolarów
Maciej Wieczorek, założyciel spółek Celon Pharma oraz Mabion, ma szansę sprzedać te spółki za miliony dolarów
Fot. DGP
Rynek dopiero raczkuje, czekają go za duże wzrosty
Rynek dopiero raczkuje, czekają go za duże wzrosty
Fot. DGP
Podobne
Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości padła ofiarą hakerów?
Ranking najbardziej wartościowych marek świata: Apple cenniejszy niż Google
Polskie Nagrania wracają do gry z wirtualnym hologramem
Expo w Szanghaju, iPad, debiut PZU i GPW - subiektywny przegląd najważniejszych wydarzeń roku 2010
Nowoczesne technologie w bankowej komunikacji medialnej
Podwarszawską wieś Kiełpin zamieszkuje 1,4 tys. mieszkańców. Niewielu orientuje się, że w najbliższych latach Kiełpin ma duże szanse trafić do największych serwisów informacyjnych i zyskać światową sławę. I nie ma w tym przesady. Powód – to właśnie tutaj 40 naukowców opracowuje lek na raka piersi, płuc i czerniaka. – Wszyscy bacznie nas obserwują i patrzą, co z tego wyjdze – mówi dr Maciej Wieczorek, założyciel i prezes spółek Celon Pharma oraz Mabion, które mają swoją siedzibę w Kiełpinie.
>>> Polecamy: Fałszywe leki zalewają polski rynek farmaceutyczny
W latach 90. XX wieku Maciej Wieczorek stworzył dział badań Adamedu, pierwszej polskiej firmy biotechnologicznej. Po śmierci Mariana Adamkiewicza, założyciela spółki, odszedł z firmy i założył własną – Celon Pharmę. Był 2002 rok. Po siedmiu latach działalności niewielkie przedsiębiorstwo doszło do etapu, w którym ściga się z 10 firmami z całego świata. Celem jest wprowadzenie innowacyjnego leku w leczeniu nowotworów. Nagrodą – gigantyczne zyski. Dwie z firm rywalizujących z Celonem i Mabionem znalazły już nabywców wśród farmaceutycznych gigantów. Za jedną z nich amerykański Merck zapłacił 1 mld dolarów. Taka przyszłość rysuje się też przed firmą Macieja Wieczorka.
Najpierw kosztowne badania...
Nowatorska technologia, z której korzysta Celon Pharma, polega na blokowaniu białek odpowiedzialnych za powstawanie chorych komórek, czyli tzw. wyciszanie genów. Oparta jest na odkryciu, za które w 2006 roku para amerykańskich naukowców – Andrew Z. Fire i Craig C. Mello – otrzymała Nagrodę Nobla.
Projekt oparty na mechanizmie interferencji RNA zaczął się w 2005 roku. – To był początek. Inwestycje nie wymagały wysokich nakładów. Firmy zaczynały się dopiero zastanawiać: wchodzić w to, czy nie? My weszliśmy. Kto wtedy zrobił to razem z nami, jest na czele stawki – mówi prezes Celonu i Mabionu.
Kiedy powstanie lek?
– Zaczynamy badania kliniczne pierwszego leku onkologicznego. Do ich zakończenia potrzeba co najmniej pięć lat. Badania pochłoną kilkadziesiąt milionów euro – zapowiada Maciej Wieczorek. Cała branża farmaceutyczna śledzi badania z zapartym tchem. Stawką jest przewaga konkurencyjna nad resztą wielkich koncernów w produkcji innowacyjnego leku. – Przechodzimy z etapu wiary, że nam się uda do etapu potwierdzania techonologii jako potencjalnie przełomowej – mówi prezes firmy z Kiełpina.
...potem zyski
Na razie jednak polski biznes biotechnologiczny dopiero raczkuje. Poza giełdowym Biotonem oraz firmą Adamed, która także pracuje nad specjalistycznymi lekami, o innych podmiotach z tego sektora – i ich dokonaniach – nie mówi się zbyt wiele. – W 2008 roku odnotowano nawet spadek przychodów tego sektora, na co wpływ miały gorsze wyniki Biotonu (BIOTON) – mówi Monika Stefańczyk, analityk rynku farmaceutycznego w PMR.
W 2009 roku wartość sprzedaży firm biotechnologicznych z sektora farmaceutycznego wyniosła już 637 mln zł, czyli około 5 proc. więcej niż w 2008 roku. Według prognoz PMR, w tym roku ich przychody urosną o kolejne 6 proc. Prawdziwy boom dopiero przed nimi. W 2011 roku rynek biotechnologiczny może powiększyć się nawet o 30 proc. – Taki skokowy wzrost będzie skutkiem rozwoju innowacyjnych przedsięwzięć obecnie znajdujących się na początkowym etapie, gdzie efektów jeszcze nie widać w wynikach finansowych – ocenia Monika Stefańczyk.
Dariusz Śladowski, wiceprezes spółki Euroimplant, przyznaje, że walczy o udział w rynku wartym 1,5 mld dolarów. Jego firma zamierza uruchomić seryjną produkcję opatrunków aktywnych biologicznie, materiałów do regeneracji tkanki kostnej i chrząstki oraz substytutu ludzkiej skóry, wykorzystywanej m.in. w leczeniu poparzeń. – Rynek inżynierii tkankowej w Europie dopiero się rodzi. Ten, kto wejdzie na niego teraz, ma szansę zdobyć jego dużą część – mówi Dariusz Śladowski.
Pod obserwacją, ale w okopach
Rozwojowi polskich firm biotechnologicznych pilnie przypatrują się duże koncerny, które chętnie wykupują wyróżniające się podmioty. – Polskie firmy zaczynają odnosić sukcesy, ale ich akwizycja wciąż oznaczałaby kupowanie kota w worku – mówi Jerzy Garlicki, prezes AstraZeneca. Mimo tej chłodnej oceny ostatnie wyceny spółki Mabion, która w tym roku ma zadebiutować na New Connect (chce pozyskać ok. 15 mln zł), sięgają już ok. 85 mln zł.
– Biorąc pod uwagę, że trzy lata temu spółka była warta 200 tys. zł, to astronomiczna zwyżka wartości – zauważa prof. Tadeusz Pietrucha z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, założyciel firmy Bio-Tech Consulting, zajmującej się komercjalizacją projektów naukowych. Przejęciami na polskim rynku zainteresowani są światowi giganci: m.in. GlaxoSmithKline, Merck, Pfizer.
– Stale monitorujemy postępy prac firm biotechnologicznych. Najbardziej interesujemy się projektami, które mogą doprowadzić do przełomu. Zwykle współpraca polega na doinwestowaniu przedsięwzięcia, ale także na przekazaniu naszego know-how – wyjaśnia zasady współpracy z małymi firmami Jerzy Toczyski, prezes GlaxoSmithKline.
Tadeusz Pietrucha podkreśla, że projekty znad Wisły wciąż jeszcze napotykają wiele przeszkód. – Firmy z innych krajów naszego regionu mają znacznie lepsze warunki do realizowania ambitnych projektów – mówi Tadeusz Pietrucha. U nas brakuje zaplecza. – Oprócz jednego inkubatora innowacji w Krakowie wyposażonego w sprzęt laboratoryjny, który po preferencyjnych stawkach mogą wynajmować młode firmy, innych nie ma. A nawet w tym przypadku stawki są za wysokie dla większości małych przedsiębiorstw. Na Łotwie, w Estonii, a nawet na Węgrzech takie inkubatory działają non profit – mówi Tadeusz Pietrucha. Dzięki temu Łotwa może się pochwalić ok. 40 firmami biotechnologicznymi, Węgrzy – 45, Czesi – co najmniej 15. W Polsce porównywalnych przedsięwzięć jest najwyżej 10.
Innowacja potrzebuje kapitału
Analitycy zwracają uwagę, że w rozwoju firm innowacyjnych pomagają unijne dotacje. – W latach 2007–2013 firmy oraz instytuty naukowe z sektora medycznego, farmaceutycznego i biotechnologicznego będą z pomocą środków unijnych realizowały projekty o łącznej wartości ok. 660 mln zł – mówi Monika Stefańczyk. Poszukując środków, małe firmy łączą też siły. Tak powstał Mabion. Ma siedmiu współwłaścicieli: Celon Pharma, Polfarmex, Genexo, IBSS Biomed, BioCentrum, Biotech Consulting oraz Artur Chabowski, doradca na New Connect.
Innym przykładem takiego mariażu jest firma BioCentrum, która w 2008 roku oddała część udziałów spółce Selvita. Transakcja zaowocowała pozyskaniem środków na budowę nowoczesnego laboratorium w Krakowie.
Autor: Maciej Szczepaniuk
Artykuły z: Dziennik Gazeta Prawna