Dwa najbliższe lata to nie jest raczej problem, spory bank ziemi, zasoby finansowe, niezła sprzedaż. Duży atut to sprzedaż mieszkań wykończonych. Realne zagrożenie to planowany przez PIS podatek bankowy i przewalutowanie kredytów frankowych. W takiej sytuacji można się spodziewać ograniczenia podaży kredytów wraz ze wzrostem ich kosztów. Spadek dostępności kredytów to prosta droga do spadku popytu na mieszkania. A wtedy nie będzie tak różowo.