Gdy robiono bombę atomową to wielu fizyków myślało ze cała artmosfera wejdzie w reakcje roszczepienia atomów i rozwalimy całą planetę. A ja myślę ze coś podobnego jest możliwe z naszym wszechświatem. Idzie go rozwalić. Tak ze nie byłoby niczego jak to Kononowicz mówił. Bo to całe istnienie wszechświata opiera się na istnieniu i nie istnieniu. Aby coś powstało z Zera. To postało +1 i -1. Gdy to się spotka to przestanie istnieć. My i wszystko co w naszym wszechświecie jesteśmy chwilowym stanem -1 bo jak się spotkamy z +1 to przestaniemy istnieć. A specjalnie wam pisze ze jesteśmy minus jeden a nie plus bo to nie ma znaczenia. Pewnie chcielibyście o sobie słyszeć ze jesteście plusem ale jesteście minusem. Gdzieś tam powstał drugi wsdzechświat bo z zera mogą powstać tylko dwa przeciwstawne wszechświaty które w sumie są zerem. Jak Ziobro. Ale tak nie politycznie to dzieli nas cienka linia od nie istnienia w ogóle i od bycia Zerem. Gdy tylko zderzymy dwa wrzechświaty.