Problem jest taki, że umieć coś zrobić to dopiero początek. Technologia to nie tylko umiejętności i finansowanie ale także dostęp do zaplecza, i całej otoczki związanej z rynkiem, a przede wszystkim odpowiednich labów certyfikujących różne produkty pod kątem spełniania odpowiednich norm i procedur. Tak jak z samochodami jedyne na co możemy liczyć to wykonastwo podzespołów lub pomniejszych systemów, a ostatecznie prostych produktów. Myślicie, że ci którzy stworzyli i opanowali rynek kosmiczny dadzą jakiejś firmie rozpychać się tam łokciami i nie daj Boże czerpać zyski? Tylko wtedy gdy uznają, że im to się odpowiednio opłaca. W przeciwnym razie ZAPOMNIJCIE. Zapomnijcie, że spółka jest w stanie negocjować niebotyczne ceny za swoje akcje. Tu trzeba wiedzieć z kim się układać i z kim się dzielić zysk, a nie tylko wiedzieć jak coś zrobić i mieć odpowiednie finansowanie, którego też zresztą nie mają.