Wywalili nie wywalili, ma szczęście, że poszedł do Final'a a nie został bezpośrednio przy Mzyku. Z tego co można już zauważyc, to Final powoli sie podnosi i widac tam włożoną prace na lepsze jutro. W Yawalu natomiast widac armię naciągaczy, którymi Mzyk się nie po raz pierwszy obstawil i jedyne co widac to bliski koniec tej kury znoszącej złote jajka.
Ciekawe ile w czasach "kryzysu" Pan Mzyk wyda na różnego rodzaju Interim Managerów, Coachów czy doradców "kosmetycznych" takich jak uzdrowiciel z Bałkanów.
Ciekawe ile jeszcze musi stracic kasy żeby wreszcie pojąc, że kantują go ci ktorymi sie sam obstawia, a ci na których zawsze mógł liczyc robia dla niego za parobków.
Może i pomysł Knapińskiego ale zatwierdzony przez Mzyka. Czyżby wybitny "matematyk i biznesmen" nie przeliczył ile zyska a ile straci kupując Final?.
To że kupno Finala było pomysłem Knapińskiego akurat ma swoje dobre strony. Choc nie darzę go sympatią bo wiele rzeczy robił źle w Yawalu uważam że jego ambicja, dośc zanaczna już wiedza na temat zarzadzania oraz zdrowe podejscie do tematów pozwolą Finalowi szybko stanąc na nogi. Jesli tylko będzie mógł pracowac sam bez udzaiłu Pani Neszporek i jej beznadziejnej polityki kadrowo płacowej oraz wtrącania do wszystkiego nosa (mimo że się na niczym nie zna) to jest szansa że Final jeszcze wszystkich zdziwi.
Pytasz skad to wszystko wiem - możesz byc pewien że nie mam potrzeby wymyslac sobie bajek. Jestem bacznym obserwatorem tego cyrku i czym więcej widzę tym więcej ogarnia mnie śmiech. Miałem Mzyka za normalniejszego faceta, gościa porządnego. Okazał się natomiast zwykłym hodowca bydła, który się obstawił złodziejami oraz idiotami i mimo że jest największym sknerą jakiego znam kantują go pseudo firmy które tak naprawde nic nie robią np. Doradca , bo swoje obowiązki przełożyły na pracowników yawalu.