Nokia Networks wdrożyła sieci GSM-R w 22 krajach, obsługując ponad 109 000 km linii kolejowych, co czyni ją światowym dostawcą numer jeden GSM-R zarówno pod względem liczby sieci komercyjnych, jak i długości obsługiwanych linii GSM-R. Prowadząc projekty na żywo w Australii, Chinach, Europie, na Bliskim Wschodzie iw Afryce, Nokia Networks jest światowym liderem w dziedzinie GSM-Railway.
GSM-Railway (GSM-R) to sprawdzona platforma cyfrowa, która jest obecnie standardem dla kolejowych usług operacyjnych głosowych i transmisji danych na pięciu kontynentach. Jego całkowita interoperacyjność i kompatybilność znacznie poprawia bezpieczeństwo i prędkość wszystkich kolejowych usług operacyjnych. Pozwala maszynistom na swobodną komunikację podczas podróży transkontynentalnych, niezależnie od kraju, w którym akurat się znajdują.
Teraz też oczywiście ani Nokia ani żaden z członków konsorcjum nie dostanie żadnej Kary bo to PKP PLK nie przekazywało na czas wielu odcinków na których toczyły się inne inwestycje... ale zakładający ten bzdurny wątek o karach o tym przecież wie i nie prawda jest jego celem ale to że jego mocodawca chce jak najniżej kupić dlatego Artur Bin Makler1 i inni ich pokroju nam tu tak ładnie trolują na spadki !!
Ostatni artykuł na temat stanu GSM-R wklejał tu Testie pamiętacie ? Jest długi będzie w drugim poście
W artykule znajdziecie wiele powodów opóźnienia ale najważniejsze są chyba te dwa:
– Oficjalnie wyłączono 900 km linii, gdzie mamy położyć światłowód i inną infrastrukturę. Faktycznie kolizja jest na prawie 3 tys. km. – PLK przekazała za to zwycięskiemu konsorcjum 1074 pozwolenia na budowę stacji radiowych. – Okazało się, że ponad 400 z nich nadaje się do kosza. Bo te grunty zostały w międzyczasie sprzedane, podzielone, wygasły dla nich pozwolenia na budowę.
Już w tych dwóch zdaniach widać że PKP PLK musiało by nałożyć kary za opóźnienia na siebie. Dziękujemy wam Bin-ie i Arturze za tak sprytne wątki o karach dla konsorcjum Noki zakładane już od dawna mające wystraszyć akcjonariuszy....
opóźnienie 1039 dni 18 STYCZNIA 2023 14 MINUT CZYTANIA
Kluczowy dla modernizacji kolei projekt cyfrowej łączności wart 3 mld zł utknął między torami. Jeśli nie uda się go sfinalizować, możemy pożegnać się z pociągami dużych prędkości. I liczyć się ze zwrotem miliardów złotych do unijnego budżetu.
Budowa łącznościowej infrastruktury wzdłuż ponad 14 tys. km linii – realizowana od 2018 r. przez konsorcjum firm pod wodzą Nokii – miała się zakończyć w maju 2023 r. Został więc nieco ponad kwartał. Póki co Instytut Kolejnictwa wydał raptem jeden certyfikat: dla odcinka nowej sieci GSMR długości 87 km.
Infrastruktura GSMR to ponad 1,3 tys. stacji bazowych instalowanych wzdłuż torów oraz emitujących sygnał odbierany przez pociągi, kontrolery stacji bazowych, centrale i światłowody. System jest potrzebny do pełnej integracji unijnej sieci kolejowej. – To jedno z naszych zobowiązań jako członka UE – zwraca uwagę Marek Pawlik, zastępca dyrektora ds. interoperacyjności kolei w Instytucie Kolejnictwa, gdzie inwestycja jest certyfikowana. W Europie Zachodniej GSMR od kilku lat jest standardem. Zgodnie z Krajowym Planem Kolejowym wyłączenie analogowego systemu łączności ma nastąpić 1 stycznia 2025 r. Tymczasem przeprowadzona niedawno kontrola NIK wykazała, że opóźnienie przy budowie cyfrowej sieci GSMR wynosi już... 1039 dni.
Marek Pawlik: – To projekt wielkiej wagi. Poza tym, że daje komfort pracy maszynistom i dyżurnym ruchu, ma ogromne znaczenie dla zarządzania ruchem.GSMR obejmuje zasięgiem wszystkie pociągi znajdujące się w obszarze odpowiedzialności dyżurnego. Zapewnia łączność głosową oraz przekazywanie danych, co umożliwia elastyczne reagowanie w razie awarii pociągów lub elementów infrastruktury.
Jeden z wykonawców: - Kiedyś na spotkaniu usłyszeliśmy od przedstawicieli zamawiającego, czyli spółki Polskie Linie Kolejowe, że nikt po ich stronie nie rozumie, w jakim celu właściwie ten projekt jest realizowany. W związku z tym na liście priorytetów jest bardzo daleko.
Nie jest to wiedza tajemna. Ujednolicony system łączności otwiera polskie tory przed przewoźnikami z zagranicy, a większa konkurencja dobrze rokuje jeśli chodzi o ceny przejazdów.
Dwa lata w pisowskiej szufladzie
GSMR zapewnia również szczelność systemu łączności. – Dziś wystarczy, że ktoś wejdzie na częstotliwość, z której korzystają maszyniści i dyżurni ruchu, wyda odpowiedni komunikat i pociąg staje – mówi były pracownik PLK. Zatrzymywane w ten sposób w szczerym polu pociągi towarowe są często okradane. Ruch lepiej zsynchronizowany oznacza minimalizowanie opóźnień. GSMR wpływa też na bezpieczeństwo, ponieważ pozwala na automatyczne ograniczanie prędkości pociągu. Katastrofa na miarę tej, która wydarzyła się kilkanaście lat temu pod Santiago de Compostela (maszynista przekroczył dopuszczalną prędkość i wykoleił pociąg na łuku torów, zginęło 79 osób), nie ma prawa się zdarzyć, gdyż – jak podkreśla sama spółka PLK – „za pośrednictwem GSMR praca maszynisty jest nadzorowana w sposób ciągły i jeśli zignoruje on komunikaty oraz ostrzeżenia, system automatycznie zatrzyma skład”.
Czy skróci się czas podróży? Pociągi po polskich torach mogą jechać co najwyżej 160 km na godzinę, jeśli zezwolenia na jazdę opierają się na sygnalizatorach świetlnych obserwowanych przez maszynistów. Na trasie z Warszawy do Gdyni składy rozwijają prędkość do 200 km na godzinę, bo działa tam Europejski System Sterowania Pociągiem (ETCS). – Wszystkie linie, na których podnosimy prędkość, są wyposażone w drugi, bardziej zaawansowany poziom ETCS. A do jego funkcjonowania niezbędny jest GSMR – przyznaje Marek Pawlik.
Pomysł powierzenia całej gigantycznej inwestycji jednemu wykonawcy pojawił się pod koniec rządów PO-PSL. – Przygotowano specyfikację istotnych warunków zamówienia, ale nastał PiS i jego ludzie odpowiedzialni za kolej oznajmili, że muszą przyjrzeć się warunkom, bo pewnie jest jakiś przekręt. Schowali projekt do szuflady i wyciągnęli go po dwóch latach, niczego nie zmieniając – opowiada osoba wtajemniczona w szczegóły.
Apetyt na realizację GSMR miały firmy z Chin, ale nie złożyły oferty. Na placu boju pozostało dwóch rywali: konsorcja pod wodzą Kapscha i Nokii. Ci ostatni przedstawili ofertę opiewającą na prawie 3 mld zł. Kapsch wycenił koszty na 800 mln zł więcej. To przemawiało za wyborem fińskiego potentata. Prezes Kapscha argumentował, że cena Nokii jest dumpingowa, a prawnicy firmy próbowali podważyć wybór w Krajowej Izbie Odwoławczej. Bez sukcesu.
Czytaj też: Opóźnienia, korki, wagony na złomie. Taką mamy kolej po remontach
Ponad 400 pozwoleń do kosza
Schody zaczęły się już na początku drogi. Zamawiający, czyli spółka Polskie Linie Kolejowe, dysponowali tzw. planem radiowym, obrazującym optymalne rozmieszczenie wzdłuż torów wież radiowych z nadajnikami. – Poprosiliśmy PLK o udostępnienie go. Odpowiedź była odmowna. Dlaczego? Bo to tajny dokument. Tłumaczymy, że jest nam potrzebny, w końcu chodzi o newralgiczną sieć, interes narodowy. Bez skutku. Wszystko wskazuje na to, że ten plan był wadliwy – opowiada doradca firmy budującej sieć.
PLK przekazała za to zwycięskiemu konsorcjum 1074 pozwolenia na budowę stacji radiowych. – Okazało się, że ponad 400 z nich nadaje się do kosza. Bo te grunty zostały w międzyczasie sprzedane, podzielone, wygasły dla nich pozwolenia na budowę, znajdują się tam przeszkody terenowe albo budowlane zakłócające sygnał. Gdy zwróciliśmy uwagę PLK, że w tych miejscach nie da się budować, wzruszali ramionami: znajdźcie sobie inne lokalizacje. Wyznaczenie ich nie jest łatwe. – Na mocy tzw. umowy D50 Skarb Państwa przekazał spółkom z grupy PKP jakieś tereny. Ta umowa jest jednak tak niechlujnie napisana, że często nie sposób ustalić właściciela nieruchomości. A żeby cokolwiek budować, musimy otrzymać prawo do dysponowania nieruchomością. Jeśli są wątpliwości co do własności, nikt z PLK nam takiego prawa do dysponowania nie wyda, bo ryzykowałby poświadczenie nieprawdy. Zagrożone trzema latami więzienia – opowiada dalej konsorcjant.
PKP jako właściciel nieruchomości swobodnie nimi dysponuje, nie zważając, że w konkretnych miejscach miała powstać infrastruktura niezbędna do GSMR. – I okazuje się, że tam, gdzie mamy stawiać stacje bazowe, trwa przebudowa drogi, bo teren stał się np. własnością gminy. Tak było m.in. w Radomiu, w powiatach włoszczowskim i rawskim. Powstająca zabudowa zakłóci sygnał GSMR, więc trzeba przesuwać stacje. Czasami robi się z tego domino: jedna zmiana lokalizacji wymusza kolejne – opowiada jeden z konsorcjantów.
Inny wykonawca: – Nowa lokalizacja musi mieć prąd, ale na podłączenie do sieci trzeba czekać nawet dwa lata. A jeśli po drodze pojawią się problemy własnościowe albo wygaśnie pozwolenie na budowę, to cały korowód związany z poszukiwaniem lokalizacji, ustaleniem statusu prawnego gruntu i złożeniem wniosku o podłączenie zaczyna się od nowa. Odpowiedzialna za przyłącza PKP Energetyka właśnie została ponownie znacjonalizowana. Jako prywatny podmiot nie kwapiła się z realizacją przyłączy, a PLK, jej najważniejszy kontrahent i jednocześnie podmiot zamawiający sieć GSMR, ignorowała nasze prośby o pomoc.
Po koniecznym uaktualnieniu całej listy lokalizacji ma powstać 1306 stacji bazowych.Do końca grudnia ukończono budowę 678, a prąd doprowadzono do 109. Z wystąpienia pokontrolnego NIK dotyczącego wdrażania systemu cyfrowej łączności wynika, że spółka PLK nierzetelnie przygotowała opis przedmiotu zamówienia, nieskutecznie monitoruje postęp prac, zaplanowała prowadzenie robót, nie mając prawa dysponowania nieruchomościami. A przede wszystkim prowadzi inwestycje równoległe, które wstrzymują realizowanie kontraktu na GSMR.
– Oficjalnie wyłączono 900 km linii, gdzie mamy położyć światłowód i inną infrastrukturę. Faktycznie kolizja jest na prawie 3 tys. km. Te inwestycje prowadzone są przez lokalne zakłady linii kolejowych i mają absolutny priorytet. Zaczynamy coś robić, po czym nagle okazuje się, że rusza przebudowa peronu, bocznicy albo dworca, i wszelkie nasze uzgodnienia tracą ważność – mówi pracownik konsorcjum. Marek Pawlik z Instytutu Kolejnictwa: – Zdecydowana większość inwestycji w infrastrukturę nie przeszkadza postępom w budowie sieci GSMR. Trudno wytłumaczyć, dlaczego te ostatnie są wstrzymywane.
Monty Python się kłania
Na drodze realizacji GSMR stoi też fatamorgana pod nazwą Centralny Port Komunikacyjny, bo na potrzeby megalotniska ma powstać ponad 2 tys. km nowych linii kolejowych. Nie wiadomo, gdzie będą one przebiegać, więc teoretyczna kolizja z przebiegiem sieci GSMR jest póki co nieusuwalna. Wiadomo tylko tyle, że CPK jako czyn partyjny ma priorytet.
O każdym zdarzeniu hamującym albo uniemożliwiającym postęp prac wykonawca musi zawiadomić zamawiającego. Do końca listopada zgłoszono 1740 takich przypadków. Konsorcjant: – Każdy z 23 zakładów linii kolejowych to udzielne księstwo. Ich władze są nam potrzebne do zatwierdzenia projektu i odbioru inwestycji. Tymczasem dyrektor jednego z nich od półtora roku odpisuje, że u niego w rejonie światłowód kładzie się na głębokości 30 cm i nie obchodzi go, że w naszym kontrakcie jest mowa o głębokości metra.Od marca czekamy na odpowiedź, jakie włókna światłowodowe są na trasie Tczew – Gdynia, i czy możemy je wykorzystać.Od lipca zeszłego roku czekamy na naprawę kabla na linii Trzebinia – Wadowice. Na linii Ocice – Rzeszów położyliśmy światłowód, po czym kolej zaczęła tam modernizować trakcję i słupy wbito dokładnie w przewody, przerywając je co kilkadziesiąt metrów. Monty Python się kłania.
Przeszkody, na jakie napotyka realizacja projektu, lada moment mogą się skończyć upadłością firmy Herkules Infrastruktura, odpowiedzialnej za budowę stacji bazowych. – Trwa postępowanie sanacyjne. W tej chwili tylko gdzieniegdzie wylewają fundamenty, bo nie chcą mnożyć kosztów.Gdyby mieli realizować umowę na ustalonych ponad cztery lata temu warunkach, strata sięgnęłaby 70 mln zł – mówi osoba wtajemniczona w sytuację spółki. Upadłość to kres działalności firmy, a jeśli sąd uzna, że są przesłanki do sanacji,to tylko pod warunkiem zaprzestania realizacji kontraktu, który doprowadził Herkulesa na skraj przepaści. – Chyba że dojdzie do znaczącej rewaloryzacji kontraktu z uwagi na wzrost cen stali, betonu, usług, transportu, robocizny – mówi wykonawca.
Andrzej Bittel, odpowiedzialny za kolej w Ministerstwie Infrastruktury, jest zadowolony z postępów budowy sieci GSMR. Przed rokiem, w odpowiedzi na interpelację poselską, chwalił się najbardziej zaawansowanymi pracami, nie dodając jednak, że to tylko niewielka część tzw. infrastruktury pasywnej, którą trzeba po zakończeniu budowy połączyć w spójną całość, przetestować, zsynchronizować z istniejącymi już obiektami, przeprowadzić certyfikację.
Dyrektor nr 5 Projekt jest ze strony PLK realizowany tak dobrze, że do prowadzenia go zarząd właśnie zatrudnił piątego dyrektora. Poprzedni – Robert Przybylski – pracował najdłużej, niemal dwa lata, ale niedawno wezwano go nagle z comiesięcznej rady budowy i wręczono mu wypowiedzenie. Oficjalny powód: utrata zaufania pracodawcy. Szykuje już pozew za bezpodstawne zwolnienie, idąc śladem jednego ze swoich poprzedników Marka Kroca.
– Dyrektor ma nikłe możliwości rozwiązywania piętrzących się problemów, a sygnalizowanie ich zarządowi kończy się oskarżeniami o nieporadność. Jeśli jest kłopot z działkami, inwestycjami kolidującymi, podłączeniem prądu albo czymkolwiek innym, to niech się wykonawca martwi.Na kadrę zarządzającą ktoś pisał donosy: że mobbingują, że niewłaściwie prowadzą projekt. Wtedy zarząd przysłał kontrolę, która niczego nie potwierdziła. PLK to nie jest firma, w której się pracuje, ale w której szuka się winnych. To dlatego w kółko wyrzucają dyrektorów – opowiada były pracownik PLK.
Z ramienia PLK inwestycję nadzoruje członek zarządu Arnold Bresch. W sprawie realizacji kontraktu organizuje raz na jakiś czas spotkania. Ich uczestnicy opisują, że Bresch skacze z tematu na temat, zasypuje kontrahentów pytaniami, łapie ich na nieścisłości albo nieprzygotowaniu i wówczas każe zapisać w notatce służbowej: wykonawca nie dostarczył dokumentów, nie potrafi wyjaśnić itd. Notatka trafia na biurko ministra, który ma żyć w przekonaniu, że wykonawca to partacz i nieudacznik, a zarząd PLK nad wszystkim panuje.
Do rozmowy z POLITYKĄ PLK oddelegowała Jolantę Pawluk, dyrektor Centrum Realizacji Inwestycji spółki. Odmówiła podania powodów zwalniania kierowników projektu, zapewniając jednak, że zmiany kadrowe nie są niczym nadzwyczajnym, choćby z uwagi na skalę wyzwania inwestycyjnego. – Zarzuty formułowane w wystąpieniu NIK odnoszą się do decyzji podjętych przez pracowników, z którymi PLK już się rozstała [niektórzy odpowiedzialni byli za pilotażowe projekty GSMR zrealizowane w latach 2011–15 – red.]. Kolizje z innymi inwestycjami wynikają z tego, że projekt GSMR nie został odpowiednio zsynchronizowany z innymi planami modernizacyjnymi ujętymi w Krajowym Planie Kolejowym. Za to również odpowiadały osoby, których już w PLK nie ma. Ale warto podkreślić, że realizujemy na kolei gigantyczny projekt modernizacyjny o łącznej wartości 76 mld zł – tłumaczy.
Są jednak po stronie PLK niedociągnięcia, za które trudno obarczyć zwolnionych. – To głównie kwestie własności gruntów, ale na bieżąco je rozwiązujemy – zapewnia dyrektor Pawluk. – Konsorcjum faktycznie informuje nas o problemach uniemożliwiających prowadzenie prac. Czasami wina leży po stronie PLK, a czasami wynika z braku potencjału albo odpowiednich działań wykonawców.Ustalamy to od kilku miesięcy podczas prac nad aneksem do umowy. Analizujemy linia po linii, kto zawinił, kto ma ponieść koszty rozwiązania problemów i kiedy można kontynuować inwestycję. Słyszymy od konsorcjum, że realne jest sfinalizowanie prac do końca 2024 r. [przypomnijmy, NIK zwraca uwagę na trzyletnie opóźnienie – red.]. Kłopoty Herkulesa? Już dawno wskazywaliśmy drugiej stronie, że jest on w słabej kondycji.
Linii do oceny i przeanalizowania jest 384. Konsorcjant: – Już sam pomysł, żeby iść kilometr po kilometrze i obiekt po obiekcie, pokazuje, że to gra na czas władz PLK. Byle przetrwać do wyborów. Jak jednak można mówić o dobrej woli PLK, skoro ponad rok temu wstrzymano tysiąc kilometrów GSMR, bo inne budowy są priorytetowe, i wciąż nie wiemy, kiedy te kolizje ustaną! Dlatego nikt odpowiedzialny nie poda teraz daty uruchomienia systemu GSMR. Może 2027, a może 2030 r.?
Będzie sąd?
Według danych Centrum Unijnych Projektów Transportowych realizacja inwestycji pochłonęła do końca grudnia niemal 1,5 mld zł, z czego prawie 1,1 mld to środki wspólnotowe. – Kontrole ze strony instytucji unijnych mogą się zdarzyć w każdej chwili – mówi Marek Pawlik z Instytutu Kolejnictwa. – Jeśli okaże się, że nie osiągnięto zamierzonych rezultatów, trzeba się liczyć z koniecznością zwrotu wykorzystanych środków. PLK przezornie złożyła do CUPT wniosek o tzw. fazowanie, czyli przesunięcie rozliczeń, powołując się na obiektywne przeszkody wywołane m.in. pandemią czy wojną w Ukrainie. Ocena wniosku trwa.
Brak GSMR hamuje inne inwestycje Europejskiego Systemu Zarządzania Ruchem Kolejowym (ERTMS). One i tak się ślimaczą – jak wskazała NIK, w latach 2020–21 oddano 6 km linii (dobijając do 894 km), więc finalizacja zaplanowanych do końca przyszłego roku w Krajowym Planie Kolejowym 2 tys. km to fikcja. Łącznie do 2030 r. na inwestycje w ramach ERTMS zaplanowano wydanie co najmniej 16 mld zł, z czego minimum połowa to środki unijne. – Mamy za tę górę pieniędzy zintegrować z krajami unijnymi transport szynowy. Bez GSMR to się nie uda, a wtedy trzeba będzie zwracać gigantyczne dotacje – ostrzega były pracownik PLK.
Przedstawiciele konsorcjum złożyli do PLK wezwania o zaprzestanie działań na szkodę wykonawców oraz pismo grożące odstąpieniem od realizacji kontraktu z powodu obstrukcji ze strony zamawiającego i wreszcie, nie mogąc się doprosić waloryzacji, wezwali PLK przed sądem do próby ugody, domagając się zapłaty dodatkowych 2 mld zł w związku ze wzrostem kosztów. PLK ma w zanadrzu wyegzekwowanie kar umownych, sięgających niemal miliarda. Jolanta Pawluk zapewnia jednak, że priorytet ma polubowne załatwienie spornych kwestii: – Planujemy waloryzację wszystkich kontraktów, ale na zasadach ogólnych – do 10 proc. wartości. Z naszych analiz wynika, że nawet po kwietniu 2023 r. prace muszą być realizowane, bo mamy do czynienia z „umową rezultatu”. A rezultat, czyli zbudowanie infrastruktury, nie został osiągnięty.
Wykonawcy twierdzą, że nikt nie jest ich w stanie zmusić do kontynuowania inwestycji, która z powodu braku współpracy ze strony zamawiającego, czyli PLK, spowodowała gigantyczne opóźnienie i rozłożyła na łopatki jednego z konsorcjantów. Ryzyko sporu prawnego jest realne i sąd będzie musiał ocenić, czy to wykonawcy porwali się z motyką na słońce i okazali się nieudolni, czy jednak faktycznie mają rację,twierdząc, że PLK uprawia totalną obstrukcję. Jeśli do porozumienia nie dojdzie, budowa systemuGSMR stanie na dobre.
Kolejarz z wieloletnim stażem: – Jest na kolei takie powiedzenie: jak coś powstało za Niemca i działa, to lepiej tego nie ruszać. Może tu trzeba poszukać powodów torpedowania GSMR. A bez tego systemu dalej będziemy kolejowym zaściankiem Europy.
Marcin Piątek W „Polityce” od lutego 2009. Pisze przede wszystkim teksty o tematyce sportowej. Wcześniej pracował w dziale sportowym „Rzeczpospolitej” oraz w miesięczniku „Futbol.pl”.
Newsletter „Polityki”
Sprawdź, co dzisiaj jest ważne! Nasi dziennikarze i redaktorzy codziennie komentują
najważniejsze wydarzenia.
TAK, SPRAWDZAM
19.01.2023, 12:30 MontyPython na polskiej kolei: piątydyrektor, opóźnienie 1039 dni. Semaforyopadają
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/2197676,1,monty-pythonna-polskiej-kolei-piaty-dyrektor-opoznienie-1039-dni.read 6/6 PULSAR DWUTYGODNIK FORUM POLITYKA INSIGHT LEŚNICZÓWKA NIBORK Projekt: Cogision, Ładne Halo Wykonanie: Vavatech Prawa autorskie
Mi się "podoba" ten fragment tekstu opisujacego dzialania PKP PLK:
Po koniecznym uaktualnieniu całej listy lokalizacji ma powstać 1306 stacji bazowych. Do końca grudnia ukończono budowę 678, a prąd doprowadzono do 109. Z wystąpienia pokontrolnego NIK dotyczącego wdrażania systemu cyfrowej łączności wynika, że spółka PLK nierzetelnie przygotowała opis przedmiotu zamówienia, nieskutecznie monitoruje postęp prac, zaplanowała prowadzenie robót, nie mając prawa dysponowania nieruchomościami. A przede wszystkim prowadzi inwestycje równoległe, które wstrzymują realizowaniekontraktu na GSMR.
Dnia 2023-05-15 o godz. 17:34 zakar napisał(a): > Artur mamy akcje to spokojnie sobie czekamy. Ty nie masz akcji Compremum na co/po co więc tu z nami czekasz od ponad pół roku ?
Akcje spokojnie idą do góry a my przyglądamy się jak kurs rośnie :)
Trwający pomiędzy Konsorcjum a Zamawiającym impas w kluczowych kwestiach dla realizacji Kontraktu, tj. przesunięcie terminu na ukończenie, uznania uzasadnionych roszczeń finansowych i terminowych Konsorcjum oraz waloryzacji wynagrodzenia skłonił konsorcjantów do wystąpienia w lutym 2023 r. do Sądu Polubownego przy Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej o przeprowadzenie postępowania mediacyjnego pomiędzy Konsorcjum i Zamawiającym. Postępowanie to ma na celu ugodowe rozstrzygnięcie kwestii spornych. Zamawiający wyraził zgodę na przeprowadzenie mediacji i przypuszczalnie pierwsze wspólne spotkania mediatorów ze stronami mogą się odbyć w najbliższych tygodniach. Jest to o tyle istotne, że pierwotny termin ukończenia prac Kontrakt określał na 28 maja 2023 r., tymczasem realizacja jest zaawansowana w 50% - 60% z uwagi na liczne przeszkody i problemy, których powstanie było efektem zdarzeń opisywanych powyżej
O Noki która wybudowala GSM-R w 22 krajach i jakoś wszędzie to działa a sama Nokia nie zbankrutowała już tu piszecie od dawna. No ale ok Bin twierdzi że w Polsce to Nokia polegnie na tym kontynencie wierzcie Bin-owi i sprzedawajcie swoje akcje haha !!
Co tak głośno krzyszysz ? Czegoś się boisz ? Nie zasłaniaj się parasolem Noki. Compremum jest tylko podwykonawcą tak samo jak Herkules, który poległ na Gsmr.
Bin widzisz co piszesz ? Piszesz tylko o Compremum jakby tu wszystko zależało od niego na szczęście PKP PLK musi rozmawiać z Nokia !!
Ty nigdzie się o tym nawet nie zająknąłeś ! Żądasz tylko odpowiedzi kiedy Compremum podpisze Aneks haha np tutaj:
Re: Aneks~Bin odpowiada ~Marek2023-10-12 11:04IP 89.77.195.*
Ustosunkuj się do poniższego pytania. Tylko bez tematów zastępczych proszę.Czy temat podpisania aneksu z Pkp Plk jest sprawą priorytetową dla Compremum ???
Re: Durapower i Elmodis~Bin odpowiada ~KrólArtur2023-10-10 22:43IP 89.77.195.*
Artur zaraz naganiacze bedą rozpaczliwie krzyczeć jakim prawem piszesz o aneksie, Pnb itd. Fojt może obiecać wszystko i nic nie dotrzymać. Powinien poważnie pomyśleć o karierze politycznej.
Marek jaki jesteś bystry i zorientowałeś się, że Nokia jest liderem konsorcjum. No brawo. Tak trzymaj. Może jeszcze zorientujesz się, że podpisanie aneksu oznacza kasę . Compremum możne dostać tę kasę dzisiaj, można za 2 lata ale pewnie dla Ciebie to nie ma różnicy kiedy spółka dostanie kasę.
Bin a Ty też jesteś bystry i zdążyłeś już zauważyć że Compremum zarabia na tym kontrakcie ? Czy nadal zaklinacz rzeczywistość i mówisz że Compremum na wszytkim traci ??
Bin dlaczego znów podniosłes w górę zlecenie sprzedaży 3k tym razem już na 2,39 zł. Nie uciekaj tak z akcjami w górę przecież chcesz sprzedać czyż nie ?