Większe nadzieje można wiązać z OFE, ponieważ w przypadku koniunktury gospodarczej zainwestowane z głową pieniądze przyniosą większe zyski (tak było na przykład w ubiegłym roku). Nie ma jednak pewności, że taki scenariusz będzie powtarzał się przez kolejnych 20-30 lat, dlatego lepiej jak najszybciej rozpocząć samodzielne gromadzenie funduszy na przyszłą emeryturę. Umożliwia to tzw. III filar. Jest on dobrowolną formą gromadzenia oszczędności na emeryturę. Do trzeciego filara należą tzw. PPE, czyli pracownicze programy emerytalne. Tworzą je pracodawcy dla swoich pracowników, wspólnie z instytucją finansową, np. towarzystwem ubezpieczeniowym. W Polsce działa ponad 400 PPE. Można oszczędzać również na indywidualnych kontach emerytalnych. IKE pojawiły się w ubiegłym roku, jednak na razie nie cieszą się dużą popularnością. Limit wpłat na IKE jest ograniczony, a do tego zwolnienie z podatku nie aż tak atrakcyjne. Jednak na tym rynku panuje coraz większa różnorodność, jest więc w czym wybierać - od lokat bankowych po fundusze inwestycyjne. W tym przypadku liczy się przede wszystkim konsekwencja - należy przyjąć długoterminowy okres gromadzenia kapitałów, które zostaną wykorzystane dopiero po przejściu na emeryturę. Można więc wybrać fundusze inwestycyjne (TFI proponują tzw. plany systematycznego oszczędzania), polisy ubezpieczeniowe czy lokaty bankowe. Przydatne są również obligacje Skarbu Państwa. Dla osób bardziej zamożnych atrakcyjne mogą być inwestycje na rynku nieruchomości, z których profity będą wykorzystane w okresie emerytury.
Pamiętaj! |
Oszczędzanie można zacząć od niewielkich nawet kwot, wpłacanych systematycznie przez wiele lat. Jednak nie łudźmy się - za 10 czy 50 zł odkładanych co miesiąc nie uzbieramy na spokojną emeryturę. Odkładać powinno się tak naprawdę około 10 proc. miesięcznych dochodów. Dopiero taka kwota daje szansę, że po przejściu na emeryturę nie odczujemy drastycznego spadku jakości życia. |
REKLAMA




Dodaj komentarz