Rynek jest „miejscem” (niekoniecznie w sensie fizycznym), na którym spotykają się wymieniający dobra i pieniądz. Możemy przyjąć, że w przypadku rynków dóbr sprzedający to ten, który chce otrzymać pieniądz w zamian za oferowane przez siebie dobro, a kupujący chce otrzymać dobro w zamian za pieniądz. Transakcja wymiany dochodzi do skutku, gdy kupujący i sprzedający osiągną porozumienie co do jej warunków, czyli innymi słowy ceny.
Jednym ze starych, bo swą historią sięgających Babilonu, sposobów negocjowania warunków transakcji jest aukcja. Łacińskie słowo augere oznacza „zwiększać” — podczas klasycznej aukcji zainteresowane strony konkurują o oferowane dobro proponując publicznie (w sposób widoczny dla pozostałych uczestników) coraz korzystniejsze warunki. Zwycięzcą zostaje proponujący najwyższą cenę — cena ta będzie ceną rozliczenia transakcji. Aukcja kończy się w określonym z góry czasie lub gdy nikt nie zgłasza już kolejnych ofert. Licytacja oparta na takich zasadach nazywana jest aukcją angielską i jest najczęściej stosowaną formułą na różnych rynkach, w tym elektronicznych (jak np. internetowe aukcje consumer-to-consumer).
Aukcje mogą przybierać bardzo różne formy:
- Oferty mogą być składane publicznie lub w sposób niewidoczny dla pozostałych uczestników;
- Licytacja może mieć charakter jednostronny (np. jeden sprzedający, wielu kupujących) lub dwustronny (wielu kupujących negocjuje z wieloma sprzedającymi),
- Oferta może dotyczyć jednego z atrybutów dobra (np. ceny) lub kilku (np. cena, ilość),
- Oferty mogą podnosić pierwotną cenę lub ją obniżać. Przykładem aukcji, w której cena spada jest aukcja holenderska, której rodowód związany jest z rynkiem świeżych ryb i kwiatów. Sprzedający ogłasza pierwotną, wysoką cenę, a następnie obniża ją do momentu aż znajdzie się chętny do nabycia towaru. Taka forma licytacji dobrze sprawdza się w sytuacjach, gdy liczy się szybkość przeprowadzenia transakcji.
- Zwycięzca może płacić zaproponowaną przez siebie cenę lub cenę „drugą w kolejności” (tzw. aukcja drugiej ceny). Przykładem takiej aukcji może być tzw. aukcja Vickreya często spotykana na rynku dzieł sztuki, gdzie oferty składane są niejawnie a rozliczenie następuje po drugiej najlepszej cenie. Taka formuła skłania uczestników do składania ofert odsłaniających ich prawdziwe preferencje — każdy z nich jest świadom, że jeśli wygra, to i tak zapłaci cenę niższą niż zawartą w składanej ofercie.
Przeprowadzenie aukcji bez użycia elektronicznych mediów wymagało zgromadzenia potencjalnych uczestników w jednym miejscu lub zastosowania schematu aukcji niejawnej, gdzie prowadzący licytację przyjmował przez pewien określony czas oferty np. w postaci zamkniętych kopert. Elektroniczne środki komunikacji, a w szczególności internet, pozwoliły ominąć te przeszkody. Możliwe stało się tworzenie „elektronicznych rynków” (electronic marketplace) surowców, informacji (jak w przypadku np. wtórnego rynku nieruchomości), gotowych produktów, a także kapitału. Większość działających na świecie „elektronicznych platform” skupia się w segmencie B2B (business-to-business) lub B2G (business-to-government) — ich uczestnikami są przede wszystkim przedsiębiorstwa i podmioty publiczne. Dynamicznie rozwijają się także elektroniczne „targowiska” dostępne dla osób fizycznych — przykładami mogą tutaj być eBay, czy polskie Allegro. Handluje się tam głównie dobrami „namacalnymi”, ale czy można w podobny sposób sprzedawać usługi finansowe?



Dodaj komentarz
